Natchnienia
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16 Ps 89 Rz 16,25-27 Łk 1,26-38

Do nas też przychodzą aniołowie. Do nas też przychodzi Duch Święty. Nie wymagają oni od nas rzeczy tak niezwykłych, jak od Maryi, ale jednak są codziennie przy nas i w nas. Trudno jest uchwycić i pojąć, jak Oni są w nas, jak do nas mówią, co pragną nam powiedzieć, ale nie jest to zupełnie niemożliwe. Maryja jest tego najlepszym przykładem. Choć rzeczywiście aniołów i Ducha Świętego trudno jest przegonić w subtelności i delikatności, to jednak nie znajdzie się chyba chrześcijanina na tym świecie, który z ręką na sercu powiedziałby, że nigdy nie poczuł Ich natchnień. Oni cały czas coś do nas mówią, a to, że Ich dobrze nie słyszymy, wynika raczej z naszej winy, niż z Ich wady wymowy.

Aniołowie i Duch Święty skłaniają nas do dobrych czynów i do wewnętrznej walki, posyłają natchnienia, byśmy się więcej i solidniej modlili. Trzeba jednak wyostrzonego słuchu, by usłyszeć Ich głosy. Bardzo łatwo je zagłuszyć. Gdy wprowadzimy w nasze serce tysiące pustych odgłosów, aniołowie i Duch Święty nie przebiją się przez tę ścianę jazgotu. Najgorszą jednak rzeczą jest wiele razy, z pełną świadomością uciszać Ich głosy. Staną się one wtedy coraz cichsze, aż wreszcie znikną zupełnie i cudu będzie trzeba, by do nas powróciły.

Trening czyni mistrza. Jeśli słyszę dobre natchnienie i sądzę, że pochodzi od Ducha Świętego, powinienem za nim pójść, nawet jeśli będzie mnie to wiele kosztować. Oczywiście mogę się pomylić i wziąć za natchnienie coś, co było tylko moim głosem. Takich pomyłek popełniamy bez liku, ale nie powinno nas to wstrzymywać przed odważnym odpowiadaniem na natchnienia aniołów i Ducha Świętego. Maryja może nam pomóc w rozpoznawaniu natchnień.

Wiele razy słyszałem, jak niektórzy mówili tak: „Maryja miała łatwiej, bo była Niepokalana, była bez grzechu, a więc łatwiej Jej było zrozumieć wolę Bożą”. Trochę to prawda i trochę nie. Maryja nadal była przecież wolna i mogła odmówić Bogu posłuszeństwa. Dlaczego jednak tego nie zrobiła? Być może odpowiedzią jest to, że od najwcześniejszych lat starała się zawsze iść za natchnieniami aniołów i Ducha Świętego, weszło Jej to w krew do tego stopnia, że nawet tak niesłychanie wymagająca prośba Boga nie okazała się dla Niej straszna. Możemy mieć nadzieję, że pomoże nam Ona rozpoznawać głos Boga w naszych sercach i pójść za nim odważnie, nawet jeśli będzie to oznaczało zaparcie się samego siebie.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DZIEWICZE POCZĘCIE CHRYSTUSA

153 RYBY

LĘK I FASCYNACJA

KŁOPOT Z DZIĘKCZYNIENIEM

OCZY BY JADŁY


komentarze



Facebook