Obnażyć stopy
Wj 12,1-8.11-14 Ps 31 1 Kor 11,23-26 J 13,1-15

W katedrach i klasztorach, także w wielu parafiach stosuje się rytuał ilustrujący wielkoczwartkową ewangelię. Zaraz po kazaniu przełożony: biskup, proboszcz, opat czy przeor zdejmuje ornat, przepasuje się prześcieradłem, obmywa, wyciera i całuje nogi dwunastu wybranym mężczyznom, tak jak Jezus w wieczerniku. Gdy patrzyłem na to z zewnątrz, wydawało mi się to trudne dla księdza. Kiedy sam stanąłem w sytuacji obmywającego nogi, zdałem sobie sprawę, że to nic szczególnie ciężkiego. Nieporównywalnie trudniej jest znaleźć tych dwunastu panów. Brakuje chętnych. Trzeba obnażyć stopy. Pokazać powyginane palce. Przemóc wstyd, że spocone, śmierdzące, niedokładnie umyte. To okropne, że on dotknie tego, co we mnie nieustannie styka się z ziemią, brudem, zwyczajnością i nosi tego niezmywalne znaki, choćbym zdarł naskórek pumeksem.

W Wielki Czwartek celebrujemy szczególnie Chrystusowy dar Eucharystii i poprzez ryty uzmysławiamy sobie, co ona znaczy dla zgromadzenia ludzi, które nazywamy Kościołem. Eucharystia to ofiara. Tę ofiarę tłumaczy Chrystusowy gest obmywania nóg. Mówi, co Bóg czyni dla człowieka zawsze i wszędzie i co się realizuje w każdej mszy.

Trzeba też spojrzeć od drugiej strony. Eucharystia to także ofiara ludzka. I to, co człowiek daje w ofierze, symbolizuje najlepiej obnażenie nóg: tego, co wstydliwe i nieatrakcyjne, zwyczajne i najłatwiej się brudzące, co najmocniej odczuwa ciężar całego ciała. Łatwo jest złożyć Bogu w ofierze wyrzeczenie, owoc pracy i wysiłku. To trochę tak, jak się pochwalić. Taka ofiara nosi na sobie znamię człowieka, który – na Boże wezwanie zapisane w jego naturze – czyni sobie ziemię poddaną. To nie wszystko. Trzeba czegoś jeszcze. Trudniej ofiarować to, co wstydliwe, nieudane i nieudolne. Bogu jednak oddaje się wszystko, a nie tylko to, co najlepsze, dlatego Jezus mówi Piotrowi: – Jeśli ci nóg nie umyję, nie będziesz miał wspólnoty – to znaczy komunii – ze Mną. Jeśli nie pozwolisz Mi dotknąć i ucałować twego wstydu, nie będziesz umiał celebrować – to znaczy świętować – Mojej Eucharystii.

     


zobacz także

Nie chodzi o obronę liturgicznych nowinek

O przyjmowaniu Komunii świętej

Duch Święty czy masoni?

W drodze do Emaus

Boża arytmetyka


komentarze



Facebook