Archwium > Numer 386 (10/2005) > Dominikanie na niedziele > Odpowiedzialność za siebie nawzajem

Odpowiedzialność za siebie nawzajem
Ml 1,14b-2,2b.8-10 1 Tes 2,7b-9.13 Mt 23,1-12

W Ewangelii jest wiele miejsc odnoszących się ponad wszelką wątpliwość do starszych Izraela, do uczonych w Piśmie, do faryzeuszów – najczęściej są to wypowiedzi Pana Jezusa, który biada, krytykuje, wytyka wady. Każdy z nas, chrześcijan, słuchając tych słów 2000 lat po tym, gdy zostały wypowiedziane, ma oczywiście pamiętać, że Ewangelia jest aktualna tu i teraz, że nie jest jedynie zapisaną kiedyś historią dawnych wydarzeń i że zawsze, kiedy słyszy słowa napomnienia, nie powinien odruchowo odnosić słów krytyki do innych, a przejrzeć się w nich sam, badając własne sumienie.

Są jednak takie fragmenty jak ten, które przez wieki niezmiennie były rozumiane jako ważne w szczególny sposób dla tych, którzy ustanowieni są w Kościele do służby – dla biskupów, dla prezbiterów, dla diakonów.

Jako dziecko nie chciałem być księdzem, ale wyobrażałem sobie, że ksiądz to taki ktoś, kto już teraz żyje tak blisko Pana Boga, że ma zagwarantowane życie wieczne. Później, kiedy byłem młodzieńcem, w wieku cechującym się przerośniętym krytycyzmem, zacząłem zbliżać się do zdania zgoła przeciwnego. Dziś wreszcie, chodząc na co dzień w habicie, wiem, że księdzu nie jest ani łatwiej, ani trudniej, że do Pana Boga nie ma ani bliżej, ani dalej, ale że niesie on wobec Niego ciężar odpowiedzialności za tych, którzy zostali mu powierzeni i którzy oczekują od niego świadectwa życia.

Brak tego świadectwa, brak zgodności słów z czynami najpierw wyrzuca dziś Jezus przełożonym: brak miłości, brak miłosierdzia, brak ducha służby i prostoty serca. Za tym idzie sprzeciw wobec przywilejów, które swoim blichtrem mają maskować niedostatki świadectwa.

Ewangelia nie nawołuje nigdy do rewolucji czy przewrotów, a jednocześnie nie pozwala pozostać biernym wobec siebie i innych. Ewangeliczna krytyka przełożonych nigdy nie może być usprawiedliwieniem moich własnych zaniedbań. I dziś Jezus nie zwalnia żadnego z pasterzy z głoszenia Jego Ewangelii i jej wymagań, a żadnego chrześcijanina ze słuchania. Przeciwnie, zachęca do odpowiedzialności za siebie nawzajem: pasterzy za owce, ale i owiec za pasterzy, bo przecież wszyscy braćmi jesteśmy.

     


zobacz także

Nikt mnie nie kocha

W TONACJI DUR I MOLL

CO NALEŻY DO BOGA?

APEL WIELKANOCNY

Chrześcijański antyfeminizm?


komentarze



Facebook