Uczta pokory
Syr 3,17-18.20.28-29 Hbr 12,18-19.22-24a Łk 14,1.7-14

Na ucztę nie zaprasza się byle kogo! Mają tam wstęp osoby znaczniejsze, bliskie gospodarzowi, grono zaufanych przyjaciół. Tymczasem w dzisiejszej Ewangelii słyszymy zgoła coś innego. Mamy zasiąść do stołu z tymi, którzy do tego grona nie należą – z ubogimi i ułomnymi. Co to za przyjęcie? Kim jest gospodarz? Tą ucztą jest Kościół, a stołem – Eucharystia. Na rozstajne drogi wychodzi sam Chrystus, by zaprosić odrzuconych, pogardzanych i głodnych. Zadając sobie pytanie o to, kim są owi ubodzy, ułomni, chromi i niewidomi, najczęściej myślę o innych ludziach, zwykle uzależnionych, zniszczonych przez życie, bezdomnych. Wielokrotnie, wracając w nocy z podróży, mijałem takich ludzi śpiących na krakowskim dworcu. Czy to naprawdę o nich chodzi? Przede wszystkim ja sam jestem tym człowiekiem, którego Chrystus zaprasza na swoją ucztę. Stał się jednym z nas, abyśmy wszyscy mogli do Niego przyjść. Ubogi woła ubogich, pogardzany – tych, którzy są odtrąceni, cierpiący wyciąga na krzyżu ramiona w stronę grzesznika, dlatego w Kościele jest miejsce dla każdego, kto w to uwierzy.

Potrzeba jednak dwóch rzeczy, by przyjąć Jego zaproszenie: pokory i miłości. Sam Jezus Chrystus stawia przed nami bardzo często przykład swej pokory. Św. Łukasz opisał ziemskie życie Jezusa jako drogę do Jerozolimy. W tej wędrówce idzie On jako cichy i pokorny wysłannik Ojca, uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych, niosąc pociechę strapionym. „Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie” (Mt 11,29). To jedyna droga, by pozwolić Bogu w nas działać, by otworzyć się na Jego łaskę i żyć z Nim w przyjaźni. Poucza nas o tym Księga Syracydesa: „O ile wielki jesteś, o tyle się uniżaj, a znajdziesz łaskę u Pana”. Jeden z Ojców Pustyni mawiał, że doskonałość polega na tym, by oddawać pierwszeństwo innym. Bóg nie żąda jednak od nikogo, by odzierał się ze swej godności, by poniżał się przed Tym, który dał mu życie. To nie jest pokora. Nie jest nią także fałszywa skromność, bycie pokornym na pokaz, by zdobyć uznanie w oczach innych. Bóg pragnie, byśmy byli wolni od samych siebie, od własnych zniewoleń, pychy, która przytłacza i nie pozwala dostrzec świata dookoła, abyśmy nie stawiali barier Jego miłości. Pokora wyzwala wolność człowieka od lęku przed wielkimi zadaniami i tym, co nieoczekiwane.

Na ucztę Chrystus nie zaprasza byle kogo! Trwając w Kościele, jesteśmy tymi, o których czytamy w Liście do Hebrajczyków: przystąpiliśmy wszak do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, niebieskiego Jeruzalem.


Jarosław Krawiec OP - ur. 1978, dominikanin, dyrektor Sekretariatu Misyjnego, duszpasterz. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WZROK

Sprawiedliwość

W życiu i w śmierci należymy do Pana

Palec ojca

Cisza


komentarze



Facebook