Archwium > Numer 367 (03/2004) > Dominikanie na niedzielę > Jak Bóg łagodni i cierpliwi

Jak Bóg łagodni i cierpliwi
Wj 3,1-8a.13-15 1 Kor 10,1-6.10-12 Łk 13,1-9

Nawrócenie nie jest jednorazowym aktem tylko mozolną pracą. Nie trzeba być mistrzem duchowym, żeby odkryć w sobie i w kimś drugim potrzebę nawracania się. Warto jednak postawić pytanie, dlaczego się nawracamy. Dlaczego wracamy do Boga, przychodzimy do Niego ponownie z tą samą listą grzechów i chcemy wciąż na nowo podejmować trud walki z nimi?

Odpowiedź na to pytanie daje nam Jezus Chrystus w przypowieści o ogrodniku, który nie dopuszcza do wycięcia drzewa nierodzącego owoców. Ukazuje nam Boga jako kogoś, kto – mimo naszej niewierności – jest cierpliwy i łagodny, i kocha nas „pomimo”, a nie „dlatego że…”.

Łatwiej byłoby nam zrozumieć Boga, który w przebaczaniu stosuje zasadę odwetu i zimnej rachunkowości. Sami przecież w ten sposób traktujemy naszych bliskich. Jesteśmy nałogowo niecierpliwi i niewyrozumiali wobec innych, stać nas na wybuchowe i raniące reakcje. Tymczasem Bóg obdarowuje nas z krzyża – tronu miłosierdzia – spojrzeniem pełnym cierpliwości i łagodności. To dzięki temu spojrzeniu możemy poczuć się bezpiecznie, wiedzieć, że nie zostaniemy odrzuceni i po raz kolejny podjąć trud nawrócenia. Wiemy bowiem, co nas czeka – przebaczenie za darmo.

Warto jednak pamiętać, że cierpliwość i łagodność nie muszą pozostawać tylko Bożymi łaskami, ale mogą się stać naszymi cnotami. Stanie się tak wtedy, gdy spróbujemy traktować innych ludzi tak, jak jesteśmy traktowani przez Boga. Potrzebna jest nam zmiana perspektywy: mamy kochać bliźnich nie dlatego, że czujemy się dojrzali, nawróceni, doskonali i tak postrzegamy innych, ale mimo, że sami jesteśmy słabi i zdolni do złego i że inni potrafią naszą miłość wystawić na próbę.

Dopiero kiedy się okaże, że w trudnych czy wręcz konfliktowych sytuacjach stać nas na wyciągnięcie ręki w geście pojednania, a inni chcą do nas wracać, bo uważają nas za wyrozumiałych, to możemy mieć nadzieję, że proces nawrócenia wydaje pierwsze owoce. Możemy też być wtedy pewni, że Bóg – Dobry Ogrodnik zostawi drzewo naszej wiary na niejeden jeszcze sezon i obłoży je nawozem swego miłosierdzia, a my wydamy w końcu dojrzałe i smaczne owoce w postaci cierpliwości i łagodności, które inni chętnie będą kosztować.


Łukasz Kubiak OP - ur. 1975, dominikanin, psychoterapeuta, duszpasterz akademicki, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ODŁOŻYĆ SIEBIE NA PÓŹNIEJ

TOWARZYSZ NASZEGO ŻYCIA

Jego drogi nie są naszymi

Foch nasz powszedni

JAK SIĘ MĄDRZE RÓŻNIĆ


komentarze



Facebook