Archwium > Numer 339 (11/2001) > Memento mori > Doświadczenie żałoby

Doświadczenie żałoby

Do widzenia Paul

Paul umarł (...) o szóstej wieczorem, bardzo łagodnie i spokojnie. Około ósmej Oliver i Naomi byli z powrotem w domu. Oliver nigdy dotąd nie widział żony tak wyczerpanej. Zachęcił ją, by zażyła jeden ze środków uspokajających, które przepisał jej lekarz. Następnie, gdy Naomi już spała, Oliver zaczął telefonować do krewnych i bliskich przyjaciół, by powiadomić ich o śmierci syna.

Trudno mi było wydobyć z siebie słowo, ale uświadomiłem sobie, że wreszcie mogę coś uczynić. Podczas choroby Paula czułem się bezsilny. Niewiele mogłem dla niego zrobić. Teraz — choć był to smutny obowiązek — coś dla niego robiłem. Naomi była całkiem wyczerpana, czemu nie mogłem się dziwić, tak więc spadło to na mnie.

Kiedy zadzwoniłem do proboszcza, który troszczył się o nas podczas choroby Paula, zapytał mnie, czy chciałbym porozmawiać z nim o nabożeństwie pogrzebowym. Nie mogłem zrozumieć, o czym tu mówić. Uważałem, że wszystko jest marnością, a reszta to słowa zawarte w książeczce do nabożeństwa. Odpowiedział mi, że oczywiście są tam słowa, ale że być może znajdą się inne rzeczy, które chcielibyśmy zrobić? Zapragnąłem dowiedzieć się więcej i spytałem, czy mógłby przyjść.

Przyszedł, choć było już późno. Przy szklaneczce whisky przeanalizowaliśmy porządek nabożeństwa. Poprosił mnie, bym zastanowił się, które chcielibyśmy mieć czytania. Czy Paul lubił szczególnie jakieś hymny? Czy ktoś (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

IMIĘ BOGA

Drodzy Czytelnicy,

WSZECHMOC SKAZANA NA PROSZENIE

Kłótnie w królestwie Bożym

Czy nasze małżeństwo ma jeszcze szansę?


komentarze



Facebook