Archwium > Numer 335 (07/2001) > Sandomierz i Lednica > "Nie trzeba wam relikwii"

"Nie trzeba wam relikwii"

W noc poprzedzającą rzeź klasztoru, błogosławiony przeor Sadok, otoczony pobożną gromadką braci, przebywał w kościele św. Jakuba w Sandomierzu, aby odśpiewać jutrznię. Zgodnie z pradawnym zwyczajem zakonnym, brat nowicjusz przystąpił do odczytania listy męczenników, która przypadała na następny dzień. Nagle widzi wypisane złotymi okrągłymi zgłoskami takie oto słowa: „W Sandomierzu, męczeństwo czterdziestu dziewięciu męczenników”. Ogarnęła go wątpliwość: przeczytać czy pominąć milczeniem? Odrzucił wszakże lęk i dźwięcznym, choć drżącym głosem odśpiewał złotą zapowiedź.
   Zdumiał się Sadok niesłychanym czytaniem, a pozostali bracia zesztywnieli, słysząc wyjąkaną, niemogącą wyjść z gardła, ale przecież zrozumiałą zapowiedź nowicjusza. Przeor pragnie zobaczyć czytanie, tak samo pozostali, niezmiernie przestraszeni zakonnicy. Nowicjusz podaje księgę, wszakże złote litery, które mówiły o Sandomierzu, zniknęły.
   (...) Bracia, ożywieni zapowiedzią z nieba, cały czas, który im pozostał, poświęcili przygotowaniom na przyjście Wielkiego Boga. Wzdychali z głębi serca: „Ach, kiedy nadejdzie ta upragniona godzina, aby nas zabrać ziemi i oddać niebu? Szczęśliwi jesteśmy i słodkie te miecze, które nas zaniosą do wspólnoty duchów błogosławionych. Najsłodszy Jezu oraz Słodka Nadziejo Wzdychających, Maryjo, kiedyż się to stanie? Pozabijają nas czy może pozostawią bez szkody? Biada nam, bo nasze przebywanie na tej ziemi się przedłuża” (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Kościół katolicki w Czechach

Zmiana jest możliwa

"Polecałem się Najwyższej Opatrzności"

Czeska płochliwa pobożność

Lekcja myślenia


komentarze



Facebook