Archwium > Numer 307 (03/1999) > Wielki Post > Wolność w spowiedzi

Wolność w spowiedzi
Przyjęcie sakramentalnego znaku wiary nie musi być dla człowieka doświadczeniem łatwym. Jest bowiem zawsze konfrontacją grzesznego i słabego człowieka z Bożą dobrocią, która wydaje się czasem niezrozumiała lub zbyt wymagająca. Jest to także konfrontacja człowieka ze znużeniem i bezradnością wobec samego siebie. Od wieków chcąc pocieszać, koić lęk przed karą wieczną, obdarzać łaską przebaczenia, spowiedź sama wzbudzała lęk, wstyd, była ludzkim dramatem - i to nie tylko dla wyznających grzechy; była ciężkim obowiązkiem także dla spowiedników. Obok częstych dziś poszukiwań spowiedzi pogłębionej, która dotyka rzeczywiście duchowej strony człowieka i jest znakiem tego, że problemu wiary nie da się sprowadzić do płaszczyzny tylko psychologicznej, trwa mniej lub bardziej jawna debata nad możliwościami ucieczki od dotychczasowego sposobu jednania się z Bogiem i bada się psychologiczne ograniczenia do stosowania dotychczasowych kryteriów oceny grzechów.

Sakramenty Kościoła są świętowaniem i najbardziej intensywnym spotkaniem człowieka z Bogiem na ziemi. Są zwiastowaniem i celebrowaniem miłości i dobroci Ojca do każdej osoby, a także prawdziwą odpowiedzią miłości, jaką może ona dać Stwórcy. Pomimo tego przyjęcie sakramentalnego znaku wiary nie musi być doświadczeniem łatwym. Jest zawsze konfrontacją grzeszności i słabości ludzkiej z Bożą dobrocią, która wydaje się czasem niezrozumiała lub zbyt wymagająca. Jest to także zderzenie człowieka ze znużeniem i bezradnością wobec samego siebie. Szczególnie dotyczy to spotkania z Miłosierdziem w sakramencie spowiedzi. Sakrament pojednania z Bogiem stwarza prawie zawsze znaczne trudności. Pojednanie — przyjęcie wyzwalającej łaski — kosztuje człowieka wiele. A może problemem jest tylko zewnętrzna forma celebracji, która mogłaby być zmieniona bez uszczerbku dla wewnętrznej treści, a przynosiłaby nie mniej pożytku spowiadającym się?

 
Powszechne pytania

Stawiane dzisiaj pytania, dotyczące zmian w formie spowiedzi — czy to konieczne, aby wyglądała tak, jak dotąd, czy nie można przyjąć zasady ogólnej absolucji, jak robi się to w niektórych kościołach na Zachodzie Europy, lub czy nie wystarczy osobista, gorąca modlitwa o przebaczenie wypływająca z autentycznego żalu itp. — świadczą o istnieniu prawdziwego ludzkiego problemu. Propozycje rozwiązania wypływają z osobistego doświadczenia osób spowiadających się i często powodowane są poczuciem strachu lub wstydu podczas tego sakramentu. Niestety, stawiane wyżej postulaty wcale nie muszą prowadzić do bardzi (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mirosław Pilśniak OP - ur. 1959, dominikanin, absolwent matematyki i teologii, duszpasterz rodzin, prezes Fundacji Sto Pociech, doradca duchowy ruchu Spotkań Małżeńskich, autor artykułów i książek, wydał m.in. Miłość, przyjaźń modlitwa czyli to, co najważniejsze oraz Krótką kołdrę, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Stać się sobą, aby pomagać innym

Nie opuszczę Cię aż do śmierci

Znak krzyża

O liturgii dominikańskiej

Kołdra


komentarze



Facebook