Archwium > Numer 307 (03/1999) > Opowiadanie > "Jak połączyć teologię ze śmieciami?"

"Jak połączyć teologię ze śmieciami?"
Przeznaczałem wtedy trzy pełne godziny na modlitwę kontemplacyjną, która, jak sądziłem, miała mnie wkrótce przywieść na szczyty mistycznego zjednoczenia. Modlitwa, która miała być dla mnie codziennym niebem, stała się codziennym piekłem. Prawdziwe kłopoty pojawiły się, gdy pewnego razu ojciec Dino zaczął kreślić swoją ostatnią teorię o animus i anima - terminach zaczerpniętych z psychologii Junga...

Z Trocadero do Clitunno

Mimo że bez wahania zgodziłem się przyjąć uprzejme zaproszenie Madame de Gaye do Paryża, kiedy dotarłem na Rue de Magdebourge 5, czułem się raczej niepewnie. Byłem trochę onieśmielony ostatnią wizytą, jaką tu złożyłem, i okazałym, jak dla mnie, dwupiętrowym mieszkaniem. Zostałem wówczas zaproszony na obiad na cześć mojego brata Dawida, który wtedy po raz pierwszy przybył do Francji. Od tamtego czasu Dawid zatrzymywał się u nich kilka razy, a Bernard de Gaye kilkakrotnie przyjeżdżał na wakacje do naszego domu w Manchesterze, nigdy nie dając odczuć, że zauważa społeczną przepaść, która dzieliła nasze rodziny.

Dawid przebywał jeszcze u nich, kiedy i ja przyjechałem do Paryża. Właśnie od niego Madame de Gaye usłyszała o moich duchowych poszukiwaniach. Byłem niezwykle zdumiony, kiedy przyznała się mi, że sama jest nie tylko członkinią świeckiej rodziny franciszkańskiej, ale nawet przewodniczącą Trzeciego Zakonu w Paryżu. Od czasu mojej ostatniej wizyty zmarł jej mąż, a troje najstarszych dzieci wyprowadziło się z domu. Został tylko Bernard, ona oraz trójka służących, tak więc bez problemu znalazło się dla mnie wygodne miejsce.

Madame de Gaye była niewysoką kobietą o trochę ptasiej urodzie. Jej długie wygięte brwi, haczykowaty nos oraz lekko cofnięty podbródek przydawały jej dostojnego sokolego wyglądu, chociaż zachowywała się raczej jak gołębica. (...) O nic mnie nie zapytała. Po prostu zaprowadziła mnie wąskimi schodami na górę, gdzie mieściły się kwatery dla służby, i pokazała dwa pokoje. Jeden miał mi służyć za sypialnię, a drugi za (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


David Torkington - ur. w Manchesterze tuż przed wybuchem II wojny światowej, pisarz, wykładowca, rekolekcjonista, publikuje felietony w "Catholic Herald", najważniejszej gazecie katolickiej w Anglii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

"Jak połączyć teologię ze śmieciami?"

Jak rozpocząć modlitwę?

Między budyniem a ekstazą

Dotyk Boga

Mądrość, którą mogłem znaleźć w domu


komentarze



Facebook