O NADZIEI
Syr 15,15-20 * Ps 119 * 1Kor 2,6-10 * Mt 5,17-37

Za każdym razem, gdy czytam końcowe słowa Kazania na górze, przypomina mi się Herbertowska Kołatka: „moja wyobraźnia / to kawałek deski […] uderzam w deskę / a ona podpowiada / suchy poemat moralisty / tak-tak / nie-nie”. Muszę przyznać, że pociąga mnie wizja konsekwentnego, radykalnego i bezkompromisowego dążenia do doskonałości moralnej. Czy jednak naprawdę o tym tu mowa?

Kluczem są wcześniejsze słowa Jezusa: „Jeżeli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. I wyjaśnia, podając cztery przykłady (ale przecież nie mówi wyłącznie o tych czterech!), że chodzi o przekroczenie mentalności legalistycznej, ograniczanie się do wypełniania przykazań odtąd dotąd i ani odrobinę więcej.

Nie chodzi też o to, żeby z faryzeuszów zrobić chłopców do bicia i ich wyśmiać, mówiąc, że tak naprawdę nic nie zrozumieli. Bo ta Ewangelia nie jest przeciw komuś, ale dla nas. Ona jest o tym, że nie dorastamy do słów Chrystusa, i osobiście niejednokrotnie się o tym boleśnie przekonałem. Bo ile razy potraktowałem brata z pogardą? Ile razy starannie pielęgnowałem moje zranienia zamiast szukać pojednania? Ile razy potraktowałem innych instrumentalnie? Ile razy nie szanowałem słowa, które dałem? Ile razy…

Ale jest to też Ewangelia o nadziei, bo Jezus nie przyszedł znieść Prawa i Proroków, ale wypełnić, co znaczy doprowadzić do końca. A „z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa” (J 1,16n). Sprawiedliwość więc, do której jesteśmy powołani, nie pochodzi z nas, ale jest nam dana. Wejść do królestwa to nie znaczy stać się doskonałym moralnie. Wejście do królestwa oznacza przyjęcie tego, co zostało nam już dane: odkupienia, które jest w Jezusie Chrystusie (por. Rz 3,24). I wtedy, pomimo pomyłek, błędów i upadków, będziemy rozpoczynać od nowa, wierząc, że wybierając Jego sprawiedliwość, która jest miłosierdziem, wybieramy Życie (por. Syr 15,16n). I choć Paweł coś innego miał na myśli, mówiąc o przyszłych niewyobrażalnych darach (1 Kor 2,10), to kto z nas wyobraziłby sobie sam taką rzeczywistość?


Jakub Bluj OP - ur. 1980, dominikanin. Student École biblique et archéologique. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DWA ZGROMADZENIA

SPEŁNIONE OBIETNICE

GNUŚNY SŁUGA

MOJE ŚLADY

NIE JEST SAM, CHOĆ JEST JEDYNY


komentarze



Facebook