PRZEPROWADZKA
Co by było, gdyby papież Franciszek wrócił na Lateran? Czy stałby się reformatorem, wymykającym się schematom i procedurom, który przenosząc się w skromniejsze włości, naprawiłby medialnie nieciekawy image Watykanu?

Bazylika św. Jana na Lateranie fot. Alinari Archives/Corbis


Tuż po zakończeniu ostatniego konklawe pojawiły się głosy, że papież Franciszek pójdzie za ciosem: nie tylko zmieni miejsce zamieszkania z apartamentu w Pałacu Apostolskim na apartament w Domu Świętej Marty (odpowiednik watykańskiego hotelu), lecz że w ogóle wyprowadzi się ze Wzgórza Watykańskiego i przeniesie się na Lateran, to znaczy w zupełnie inną część Rzymu. Słysząc o takich pomysłach, ci, którzy dobrze pamiętają pontyfikat Pawła VI, machali ręką: przypominały się prowadzone wówczas – chyba nawet z większym niż obecnie entuzjazmem – dyskusje. No właśnie, dlaczego nie dokonać takiej rewolucji? Wydaje się, że w dobie cięcia kosztów skromniejszy – także lokalowo – Pałac Apostolski mógłby skutecznie wspomóc wysiłki na rzecz zreformowania Kurii Rzymskiej. Zanim jednak oczami wyobraźni zobaczymy ciężarówki podążające w kierunku Lateranu, warto zapytać, skąd się wziął ten pomysł i dlaczego akurat miałoby to być właśnie to, a nie inne miejsce? Każdy, kto kiedykolwiek był w Rzymie, wie doskonale, że pałaców apostolskich jest tam znacznie więcej.

Od domus ecclesia do domus ecclesiae

Zostawmy na moment problem przenosin, by zapytać: Cóż szczególnego jest w Lateranie? Rzeczywiście, wchodząc do bazyliki, nie sposób nie zauważyć napisu znajdującego się po obu stronach głównych drzwi: Sacrosancta Lateranensis Ecclesia Omnium Urbis et Orbis Ecclesiarum Mater et Caput. Ta inskrypcja umieszczona w XVIII wieku zwraca uwagę na znaczenie tego miejsca, nazywając bazylikę „Matką i Głową wszystkich Kościołów Miasta i Świata”. No, ale skoro jest taka istotna, to dlaczego papież tak rzadko tam przebywa, co więcej, błogosławieństwa Urbi et Orbi udziela z Watykanu? 

Gdy Konstantyn Wielki wspólnie z Licyniuszem ogłosili w 313 roku „edykt mediolański”, który dawał wolność wyznania w całym Cesarstwie Rzymskim, dla Kościoła oznaczało to zakończenie okresu prześladowań lub, inaczej mówiąc, chrześcijanie odtąd mogli publicznie wyznawać swoją wiarę, zyskując także możliwość zwrotu mienia oraz budowy nowych miejsc kultu. Abstrahując od motywów, którymi mógł się kierować Konstantyn, co do których historycy nie są zgodni, w tym czasie z inicjatywy i ze wsparciem samego cesarza rozpoczynają się prace nad budową nowych bazylik w Rzymie. Przy okazji warto zwrócić uwagę, że Kościół świadomie nie nazywa miejsc, w których chrześcijanie gromadzą się na modlitwie, świątyniami. Nie tylko dlatego, by nie mylono ich z tymi pogańskimi, lecz również po to, by podkreślić, co odróżnia wyznawców Chrystusa od wszystkich innych. Chrześcijanie bowiem nie potrzebują miejsc, w których adoruje się „swojego Boga”, na przykład jednego spośród wielu, gdzie kapłan zabijał zwierzę, by następnie złożyć je w ofierze. Dla chrześcijan jedyną świątynią, przez którą i w której składa się ofiarę za wszystkich, jest Jezus Chrystus. Nie bez powodu w okresie wielkanocnym przypominamy o tym, powtarzając jedną z modlitw: „Przez ofiarę swojego ciała na krzyżu dopełnił On ofiary Starego Przymierza i oddając się za nasze zbawienie sam stał się Kapłanem, Ołtarzem i Barankiem ofiarnym” (prefacja wielkanocna). 

Gdy pojęcie „własności kościelnej” nie było jeszcze znane, choćby w czasach prześladowań, gdy z oczywistych powodów nie było to możliwe, miejscami modlitwy były domy chrześcijan, nazywane domus ecclesia („dom kościołem”, „dom kościół”). Z czasem zaczęły funkcjonować one jako domus ecclesiae („dom Kościoła”, „dom, w którym zbiera się Kościół”), by stać się znanymi „kościołami”, które wyobrażają to, co oznaczają. Ten skrót myślowy, odzwierciedlający rozwój pierwszych chrześcijan, powinien przypominać o właściwym rozumieniu Kościoła: jego tajemnica nie kryje się w takim czy innym miejscu, nie jest to „świątynia” na podobieństwo tych antycznych. Podobną zresztą ewolucję przeszło słowo „bazylika” – od sali posiedzeń lub zebrań do typu w architekturze i historii sztuki. No, ale idźmy dalej…

Dać się zwołać Chrystusowi

Przy współudziale Konstantyna powstaje bazylika na Lateranie, jeden z pierwszych kościołów Rzymu, do którego wyznawcy Jezusa Chrystusa schodzą się na modlitwę pod przewodnictwem swojego biskupa. Tak naprawdę to właśnie ten ostatni element decydował o wyjątkowości Lateranu na chrześcijańskiej mapie Wiecznego Miasta. Kościół, który gromadzi się w sposób najpełniejszy z możliwych, to znaczy, wraz ze swoim biskupem, w ważnych dla siebie chwilach: w Wielkanoc, pierwszą niedzielę Wielkiego Postu, Niedzielę Palmową, Wielki Czwartek, Wielką Sobotę, sobotę i pierwszą niedzielę po Wielkiej Nocy. Rzecz jasna, wspomniana lista nie była od zawsze wiadoma, lecz zmieniała się przez wieki i była inna niż obecnie. Pojawia się jednak motyw przewodni, charakterystyczny dla celebracji sprawowanych na Lateranie: dać się zwołać Chrystusowi w taki sposób, by w pełni być Kościołem. Użyta tu strona bierna nie jest bynajmniej przypadkiem. 

Warto przy okazji zwrócić uwagę, jak trudno obecnie myśleć nam w podobnych kategoriach, bo, będąc dziećmi własnej epoki, straciliśmy umiejętność świętowania we wspólnocie (również tej zakonnej). Dla nas liczy się przede wszystkim efekt końcowy: ma być ważnie, godziwie i nie za długo.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jurczak OP - ur. 1980, dominikanin, dyrektor Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego w Krakowie, członek Międzynarodowej Komisji Liturgicznej Zakonu Kaznodziejskiego i promotor liturgii w Polskiej Prowincji Dominikanów oraz Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego Archidiecezji Krakowskiej, wykładowca w Papieskim Instytucie Liturgicznym "Anselmianum" oraz na Papieskim Uniwersytecie "Angelicum" w Rzymie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DALEJ NIŻ ZMYSŁY

WSZYSTKIM I WSZĘDZIE

NA NOWO ZACHWYCIĆ SIĘ OJCEM

SŁOWO

POŻYCZYĆ GARDŁO JEZUSOWI


komentarze



Facebook