PRAWDA O NAS
2 Krn 36,14-23 | Ps 137 | Ef 2,4-10 | J 3,14-21

W Ewangelii Jana czytamy o świetle i ciemności, brak tam półcieni. Nie znaczy to jednak, że jest to wizja oderwana od świata. Jan jest wielkim realistą, odnosząc się do życia ludzkiego, mówi o ruchu. Człowiek ma dwie możliwości: albo idzie w stronę światła, albo nie. Wierzący to ten, który idzie ku światłu, niekoniecznie ten, który już doszedł. Nie chodzi nawet o to, czy idzie szybko i najkrótszą drogą. Wiara jest więc u Jana kierunkiem ruchu, kierunkiem życia. Pismo Święte mówi o drogach wielu ludzi, którzy wyruszyli, od Abrahama począwszy, a na Pawle skończywszy. Czytamy o ich drogach, po których szli czasem sprawnie, czasem zygzakiem.

Historia jest umiejętnością odwrócenia głowy i odczytania śladów, które już zostawiliśmy. Ponieważ jesteśmy zanurzeni w czasie, doświadczamy w czasie nie tylko siebie, ale i Boga. Potrzebna była więc Judejczykom i nam historia Królestwa Judy, żeby zrozumieć, kim jesteśmy: jak jesteśmy uparci, jak możemy być bezczelni, pyszni, nieodpowiedzialni. Ale przede wszystkim ta historia była nam potrzebna, żebyśmy poznali, kim jest Bóg: jak jest cierpliwy, miłosierny, jak przebaczający, jak konsekwentny, szanujący wolność. Słowem, jak nas kocha.

Być może ktoś mógłby zarzucić Bogu Starego Testamentu, że był stanowczym sędzią, który ustalał zasady i z daleka się przyglądał, czy ludzie zdali egzamin. Na pewno nie da się tego powiedzieć o Bogu w Jezusie. Teraz wchodzi w czas jako Syn Człowieczy.

Potomkowie Izraela, idąc przez pustynię, oskarżyli Boga, że ich oszukał i wywiódł tam na śmierć. Nie ma życia poza Tym, który jest Życiem. W swoim miłosierdziu Bóg ich ukarał, żeby przestrzec ich przed śmiercią. Zesłał na nich węże o jadzie palącym. Aby wrócić do życia, czyli być zbawionym, wystarczyło spojrzeć na miedzianego węża, którego Mojżesz umieścił na wysokim palu. Grzesznik, aby żyć, musi zwrócić twarz na symbol przedstawiający Bożą karę, a więc uznać swoją winę i to, że jego życie jest tylko w Bogu (Lb 21).

Patrzeć na Jezusa ukrzyżowanego jak Izraelici na węża na pustyni to rozpoznać siebie jako umierającego, jako kogoś, kto ginie z własnej winy i potrzebuje zbawienia. Nie można wierzyć w Jezusa, nie znając prawdy o sobie.


Łukasz Popko OP - ur. 1978, dominikanin, biblista, wykładowca w EBAF w Jerozolimie i w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów w Krakowie. Mieszka w Jerozolimie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ON ŻYJE

CO ZNACZY NAJMNIEJSZY?

TRĘDOWATY

NADSTAW DRUGI POLICZEK

MARYJNY, CZYLI JAKI?


komentarze



Facebook