FENOMEN NIE Z TEJ ZIEMI
Podkreślanie po śmierci kapłana, że był człowiekiem wiary, brzmi idiotycznie. OK. Tylko że w przypadku Tomasza była to rzeczywistość tryskająca energią. Wiara w Chrystusa i w najwyższy sens przesłania Ewangelii stanowiły o jego sile.

Niewiarygodne, że ten masywny, zwalisty dominikanin nie żyje. Pochylony, jak gdyby chciał lepiej widzieć i słyszeć mniejszych od siebie, ojciec Tomasz Pawłowski odszedł na wieczne pastwiska.

Miał dar wywoływania zawirowań i turbulencji. Nawet po śmierci. Wychowankowie „Beczki”, nie mogąc się pogodzić z faktem, że pochówek zaplanowano w Rzeszowie, słali petycje i prośby o zwrócenie im Tomasza i pogrzeb w Krakowie, mieście, którego był Honorowym Obywatelem. Bezskutecznie. „Pragnę zwrócić uwagę, że my i tak już się do Niego modlimy” – usłyszał jeden z dominikanów z ust rozgorączkowanej wychowanki „Beczki”, statecznej przecież osoby w wieku średnio starszym. Widzę, jak Tomasz słucha tych słów. I jak z niemałą satysfakcją i z typową dla siebie czułą zgryźliwością koryguje: „Tylko bez idolatrii, bez idolatrii, co najwyżej »za przyczyną«, a i tego nie byłbym pewien…”. Przecież zawsze nam powtarzał: „Pamiętajcie, że nie wszystkie prostytutki idą do nieba i nie wszyscy księża będą potępieni…”.

 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Liliana Sonik - wychowanka "Beczki", założycielka Studenckiego Koła Solidarności, działaczka opozycyjna, publicystka, dziennikarka, pracuje w TVP, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Przebaczenie po zdradzie

W BOŻYM OGRÓDKU: BRAT PASCAL (1905 - 1966)

DORWAĆ MŁODEGO

Wyznanie win, wyznanie świętości

Widmo przyszłości?


komentarze



Facebook