TRAUMA OŻYWIONA
"Utoya, 22 lipca"; reżyseria: Erik Poppe; występują: Andrea Berntzen, Aleksander Holmen, Brede Fristad; Norwegia 2018, dystrybucja: Aurora Films

Andrea Berntzen w filmie Utoya, 22 lipca / FOT. AURORA FILMS


Magdalena Wojtaś

Są filmy, które naprawdę warto obejrzeć. Ale tylko jeden jedyny raz. Bo powracanie do nich byłoby ponownym, bardzo świadomym zanurzaniem się w przemoc i zło. Do takich obrazów w swoim prywatnym rankingu zaliczyłabym Funny games Michaela Hanekego oraz niedawnego zdobywcę Oscara dla filmu nieanglojęzycznego, czyli Syna Szawła László Nemesa. W takich filmach nie szuka się sensów ukrytych w drugim i trzecim dnie, a najlepszą reakcją po seansie jest milczenie. Bo jak skomentować obraz o dwójce nastolatków znęcających się psychicznie i fizycznie nad małżeństwem z dzieckiem? Co jeszcze powiedzieć na temat Holokaustu? Jakie słowa mogą oddać uczucia na temat masakry, która zdarzyła się naprawdę? Do zmierzenia się z tym ostatnim pytaniem skłania film Utoya, 22 lipca w reżyserii Erica Poppego, który na festiwalu w Cannes wywołał tyle samo zachwytu, co oburzenia.

Garść faktów i dużo kontrowersji

Wszyscy pamiętamy wydarzenia sprzed siedmiu lat w Norwegii, ale dla porządku przypomnijmy kilka faktów. 22 lipca 2011 roku w pobliżu budynków rządowych w centrum Oslo wybuchła bomba, zabijając osiem osób i raniąc kilkanaście kolejnych. Niecałe dwie godziny później nikomu nieznany wówczas zamachowiec pojawił się na wyspie Utoya, otwierając ogień do zgromadzonych tam przedstawicieli organizacji młodzieżowej Norweskiej Partii Pracy. Anders Breivik – bo o nim mowa – zabił wówczas 69 osób i ranił ponad setkę. Ci, którzy przeżyli, a także ich rodziny oraz bliscy zmarłych na zawsze będą się mierzyć z traumą, jaką wywołało to wydarzenie. Właśnie o tej tragedii opowiedział w swoim filmie Erik Poppe.

Temat jest trudny, a wydarzenia nie tak odległe w czasie. Nie ma się co dziwić, że film od początku budzi kontrowersje. Na festiwalu w Cannes część widzów nagrodziła go owacjami na stojąco, inni wyrażali swoje niezadowolenie głośnym buczeniem podczas napisów końcowych, zarzucając później reżyserowi nieetyczne postępowanie. I choć Poppe wyjechał z Cannes z Nagrodą Jury Ekumenicznego, nadal był krytykowany. Powszechna wśród recenzentów była opinia, że drzwi, za którymi kryje się takie zło, należy zamknąć, by nie dawać pożywki najniższym instynktom. Reżyser bronił się, mówiąc, że chciał oddać hołd ofiarom oraz zwrócić uwagę na rosnące w siłę organizacje neofaszystowskie i bezradność systemu wobec ich działań. W efekcie podjął się próby rekonstrukcji zdarzeń, zamykając ją w 72 minutach – tyle dokładnie trwała masakra na norweskiej wyspie. (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Magdalena Wojtaś - absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

SZTUKA UWAŻNOŚCI

JAK ODRODZIĆ SIĘ Z POPIOŁÓW

OBOJĘTNOŚĆ

W CIENIU KONFLIKTU

JESTEM TUTAJ


komentarze



Facebook