BOSKA NORMA NADMIARU

Od wielu lat interesuje mnie kwestia motywu wcielenia. Próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie: Dlaczego Bóg stał się człowiekiem? Były przecież inne możliwe sposoby zbawienia człowieka. Czy Bóg rzeczywiście musiał stać się człowiekiem, żeby nas zbawić?

To pytanie jest jednym z najczęściej zadawanych w teologii i doczekało się wielu bardzo różnych odpowiedzi. Nie zamierzam oczywiście referować tu wszystkich teologicznych koncepcji. Chciałbym raczej zwrócić uwagę na słowa Jezusa, które mogą nas naprowadzić na właściwą odpowiedź: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6). Zatem Syn Boży stał się człowiekiem, aby stać się dla nas drogą, prawdą, życiem i w ten sposób doprowadzić nas do Ojca, a więc do zbawienia. W mojej odpowiedzi oprę się na tej wskazówce. Zanim jednak bardziej szczegółowo przeanalizuję sens tego zdania, muszę najpierw napisać kilka słów o boskim „nadmiarze”.

To jest „przesada”

Wszystkie odpowiedzi na pytanie o zamiar, który miał Bóg, decydując się na przyjęcie ludzkiego ciała – jeśli chcą być odpowiedziami rzeczywiście chrześcijańskimi – powinny podkreślać absolutnie bezinteresowny charakter wcielenia. Bóg naprawdę nie musiał tego robić, nie musiał stawać się człowiekiem, nie musiał cierpieć i umierać na krzyżu. To wszystko stało się z jakiegoś „nadmiaru” Jego miłości i dobroci. Bardzo trafnie pisze o tym Denys Turner: Z naszej perspektywy można uchwycić sens działania Boga tylko wtedy, gdy dostrzeże się w nim jakąś „nadmiarowość”, „przesadę”1. Przyjmując ludzkie ciało, zrobił bowiem coś, czego nikt nie oczekiwał i czego w żadnym razie nie musiał robić; uczynił coś, czego w najmniejszym stopniu nie należy od Niego wymagać – postąpił „nadspodziewanie dobrze”. Z drugiej strony – pisze Turner – trzeba uprzytomnić sobie, że ten „nadmiarowy” sposób postępowania jest w przypadku Boga normą. Tylko paradoksalnie brzmiące stwierdzenie: „nadmiar jest boską normą”, doprowadzi nas bowiem do zrozumienia najgłębszego sensu wcielenia:

„Wcielenie zatem ukazuje nam coś na temat Boga, czego inaczej byśmy nie wiedzieli: że jest najbardziej hojny, tak jak bohaterski żołnierz ukazuje nam coś na temat armii, czego nie dowiedzielibyśmy się z podręcznika oczekiwanego zachowania w wojsku. Armia jest dobra tylko na tyle, na ile niektórzy jej żołnierze są lepsi, niż tego można oczekiwać od nich wszystkich: »przeciętnie dobry« nie może być najwyższym osiągniętym standardem w całości. Krótko mówiąc, działanie »przesadne« jest dla Boga – zgodnie z rozumieniem św. Tomasza – normalne. To w tym zatem sensie wcielenie jest czymś właściwym”2.

Droga

Syn Boży – człowiek stał się dla nas drogą, to znaczy chciał, żebyśmy za Jego pośrednictwem zbliżyli się do Boga. Jest w nas bowiem naturalna i głęboko zakorzeniona potrzeba, by nie tylko odkryć prawdę o Bogu, ostatecznym sensie naszego istnienia, ale także zbliżyć się do Niego, to znaczy wejść z Nim w bezpośredni, bliski kontakt. Jeśli jednak uświadomimy sobie, jak ogromna jest różnica między nami a Bogiem, jak nieprzekraczalna, wydawałoby się, jest odległość pomiędzy Jego doskonałością, wszechmocą i świętością a naszą niedoskonałością, słabością i grzesznością, wtedy może się pojawić myśl, że zbliżenie się do Boga jest po prostu niemożliwe. Innymi słowy, że nigdy nie odnajdziemy drogi, po której moglibyśmy „podejść” do Niego bliżej. Dlatego właśnie Bóg stał się człowiekiem, aby pokazać nam, że przepaść pomiędzy nami a Nim jest do pokonania, ponieważ sam ją pierwszy przekroczył. Najprościej mówiąc, zbliżył się do nas, abyśmy my mogli zbliżyć się do Niego. Przyjął więc ludzkie ciało, coś nam bliskiego i dotykalnego, abyśmy przechodzili dzięki niemu do tego, co duchowe, do tego, czego nie mogą zobaczyć nasze oczy. A nawet, abyśmy czynili to z pewną odwagą: „W Nim [Chrystusie] mamy śmiały przystęp [do Ojca] z ufnością, przez wiarę w Niego” (Ef 3,12), „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę dla [uzyskania] pomocy w stosownej chwili” (Hbr 4,16).

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mateusz Przanowski OP - ur. 1974, dominikanin, doktor teologii UKSW, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów w Krakowie, założyciel Dominikańskiego Studium Filozofii i Teologii, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE

TWARDE SERCE FARAONA

POCZUCIE "NIEWYSPOWIADANIA"

BÓG -TAK, KOŚCIÓŁ - NIE

JAK TRAKTOWAĆ CIAŁA ZMARŁYCH


komentarze



Facebook