Archwium > Numer 544 (12/2018) > Bóg się rodzi > BÓG JEST TAM, GDZIE GO (NIE) CHCEMY

BÓG JEST TAM, GDZIE GO (NIE) CHCEMY
Bóg stał się człowiekiem właśnie po to, byśmy dotknęli Go w bliskości, a okazuje się, że ta bliskość uniemożliwiła nazarejczykom odkrycie w Jezusie kogoś więcej niż sąsiada i cieśli.

 

Dariusz Piórkowski SJ

Pewnego niedzielnego poranka wysłuchałem kazania zacnego proboszcza miejskiej parafii o uciszeniu burzy na jeziorze. Na początku kaznodzieja zacytował słowa ewangelisty, że „fale biły w łódź, Jezus zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu” (Mt 4,37). Dziwne, zamyślił się. Jak można drzemać, gdy wiatr wieje, woda się leje na głowę, a łodzią buja jak na karuzeli? Parę wersetów wcześniej czytamy, że był już wieczór, a Jezus cały dzień nauczał w przypowieściach. Miał więc prawo być solidnie zmęczony. Proboszcz inaczej wybrnął z dylematu. Ogłosił słuchaczom, że w rzeczywistości Pan Jezus nie spał, tylko udawał. Co rusz otwierał jedno oko, by popatrzeć, co też zrobią teraz Jego uczniowie. Pozorny sen to tylko zabieg pedagogiczny, ponieważ wszystko zostało z góry zaplanowane.

Można i tak. Nawet trochę rozumiem tego księdza. Musimy z całą pokorą przyznać, że Jezus, który jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem w jednej osobie, pozostanie dla nas tajemnicą nie do przeniknięcia. Do tej pory Kościół jedynie negatywnie określił, czym nie jest relacja między bóstwem a człowieczeństwem w Jezusie. Idąc na skróty, próbujemy czasem przeciąć ten gordyjski węzeł, niestety, tylko po to, by później zaplątać się w jeszcze większe pogmatwanie. Od tego jednak, jak postrzegamy Jezusa, zależy całe nasze chrześcijańskie życie i zbawienie.

Ojciec Raniero Cantalamessa pisze, że dopóki Jezus chodził po Palestynie, nikt nie podważał Jego człowieczeństwa, ale bardzo trudno było uznać Jego bóstwo. Nie minęło jednak sto lat od Jego zmartwychwstania, a w obrębie wspólnoty chrześcijan sytuacja zmieniła się diametralnie. Zaczęto powątpiewać w człowieczeństwo Jezusa. Niech już będzie, że Bóg objawił się ludziom, ale nie przesadzajmy. Mógł to uczynić co najwyżej w jakiejś duchowo-eterycznej postaci, nie w ciele. Stąd na przykład pomysł niektórych, że Zbawiciel „nosił” na sobie ludzkie ciało jak ubranie.

Pułapka odsuwania Boga

Na jakim etapie rozwoju wiary w Jezusa jesteśmy dzisiaj my, chrześcijanie XXI wieku? Wielcy intelektualiści, a nawet niektórzy teologowie, czynią z Chrystusa człowieka do bólu zdolnego do wszelkich omyłek rasy ludzkiej. Ale w duszpasterstwie i religijnej świadomości przeciętnego wierzącego wydaje się, że jest odwrotnie. Czasem za bardzo przechylamy szalę w stronę Bóstwa Chrystusa. Teoretycznie nie negujemy Jego człowieczeństwa, lecz w praktyce je pomniejszamy. Angielska karmelitanka Ruth Burrows uważa, że „niezależnie od tego, jaka była nasza wiara w przeszłości, wydaje się, że nie mogliśmy zerwać z koncepcją, iż Jezus był w jakiś sposób chroniony przez swoje Bóstwo, że nie był tak bezbronny jak my sami. 

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dariusz Piórkowski SJ - ur. 1976, jezuita, ukończył filozofię w Krakowie i Boston College oraz teologię w Warszawie, rekolekcjonista i duszpasterz. Autor m.in. "Książeczki o miłosierdziu". Obecnie pracuje w Domu Rekolekcyjnym oo. Jezuitów w Zakopanem. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

JEDNA JEST TYLKO RACJA

MÓWI I PISZ TAK, BY CI UFANO

PRZEPRASZAM

WOŁAJCIE CISZEJ, BO TO BÓG

SZLIFIERZE DIAMENTÓW


komentarze



Facebook