Archwium > Numer 545 (01/2019) > Orientacje > ZAPOMNIANY KAZIMIERZ MANN

ZAPOMNIANY KAZIMIERZ MANN
"Artysta. Opowieść o moim ojcu", Wojciech Mann; Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.

Anna Król

Popatrz, Tato, Napisałem o Tobie książkę. Nie ma wątpliwości, że jej najważniejszą i najpiękniejszą częścią są Twoje rysunki i obrazy. Nie odziedziczyłem po Tobie talentu malarskiego, więc postarałem się, na ile potrafiłem, narysować Cię słowem. Zebrałem różne moje wspomnienia, wrażenia i nastroje z Tobą związane i tak powstał ten tekst. Tekst o tak bliskim mi człowieku, którego jednocześnie znałem i nie znałem. Nigdy nie dowiem się, co myślałeś, siedząc w swojej pralni, pracowni i malując te piękne, kolorowe, tajemnicze kobiety, te pędzące konie, słońca, postaci ze snu albo bajek. Najważniejsze, że to wszystko namalowałeś. Jestem szczęśliwy, że udało się zachować choć część tego, co stworzyłeś. Na wstępie napisałem, że świat nie jest sprawiedliwy, bo często niedostatecznie promuje tych najlepszych, niezależnie od dziedziny, w jakiej działają. Pomyślałem, że postaram się naprawić choćby jedną niesprawiedliwość, tę, która dotknęła Ciebie i Twoją sztukę. Może nie dawałem Ci tego odczuć, ale to, że dorastałem i dorosłem, patrząc na Twoje obrazki, było dla mnie bardzo ważne. Dziękuję, Twój Wojtek.

Wojciech Mann nie jest literackim debiutantem. Znamy go jako autora muzycznych książek, w których tryska dowcipem i zaskakuje celnymi pointami.

Tym razem jednak Mann porywa się na coś zupełnie innego. Artysta to bardzo osobista quasi-biografia Kazimierza Manna, opowieść o ojcu, jego twórczości i zapomnianej trochę przeszłości. To książka z nurtu nieco dziwnych, ale uroczych w swej dziwności. Mann przygląda się twórczości ojca i pisze intymne sprawozdanie z własnego dzieciństwa, raz za razem stawiając pytanie o to, co nas kształtuje, jak bardzo jesteśmy podobni do własnych rodziców i czy da się odgrzebać z czasu minionego to, co najcenniejsze.

Powroty

Bohaterem książki jest przede wszystkim ojciec, który w tej narracji raz bywa nieobecnym przyjacielem, raz niepoznanym do końca mistrzem, ale przede wszystkim człowiekiem, który miał ogromny wpływ na małego Wojtka. Mann nie stara się zachowywać zdystansowanego tonu krytyka sztuki, pisze o pracy ojca malarza i grafika jak o czymś, co przez całe dziecięce i dorosłe życie było oczywistością. „To, że ojciec maluje i rysuje, było od początku dla mnie czymś tak naturalnym, że aż wręcz niezauważalnym” – pisze Wojciech Mann. „Nie oceniałem jego obrazków, były taką samą częścią mojej codzienności jak meble w mieszkaniu, firanki w oknach czy kolor ścian” – dodaje autor. Wychowywał się przecież, podpatrując ojca rysującego, projektującego. Obserwował człowieka wybitnego, ale i mocno osobnego, skromnego, który nie przejmował się komercyjną stroną artystycznych zleceń, tworzył dla przyjemności i wypracował niezwykle oryginalny i wciąż poruszający styl. „Wspominając różne moje z ojcem rozmowy, dopiero teraz, po wielu latach, uświadamiam sobie ten niesłychany potencjał artystyczny, jaki w nim tkwił. Przypuszczam, że jego osobowość w przeważającej części wypełniona była wizjami obrazów, barw, kompozycji i możliwości przetwarzania tego, co go otacza, w tego wszystkiego wersję piękniejszą i bardziej harmonijną. Tak zwana proza życia codziennego była gdzieś na dalszym miejscu. Nielekceważona, ale chyba trochę uprzykrzona i nie zawsze pasująca do porządku tego świata wyobrażonego i przenoszonego na papier. Wydawało mi się kiedyś czymś niezrozumiałym, że ojciec szkicował, rysował, malował dla samej przyjemności tworzenia. Wydawało mi się to wówczas działaniem niepraktycznym, bo przecież wielu spośród tych tworzonych wciąż obrazków nikt u niego nie zamawiał. Z własnej woli ojciec tworzył różne serie tematyczne albo, tylko dla swojej satysfakcji, wymyślał ilustracje do Lalki Bolesława Prusa, wyłącznie dlatego, że bardzo lubił tę powieść”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Anna Król - pisarka, wydawca, autorka książek "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" i "Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego" oraz spektakli teatralnych i projektów; pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festivalu oraz współtwórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

NATURA JAKO WIELKI MECHANIZM ZEGAROWY

WYJEŻDŻAMY. JESTEM ŻYDÓWKĄ

INACZEJ

NASZE ŻYCIE NIE NALEŻY DO NAS...

PRZESZŁOŚĆ I TAK CIĘ DOPADNIE...


komentarze



Facebook