BEZ POWODU
Momentem dającym największe szanse, choć jednocześnie najtragiczniejszym, jest ten, gdy alkoholik, który nie wyobraża sobie życia bez alkoholu, zrozumie, że z alkoholem też już nie może żyć, bo jeśli będzie dalej pił - umrze.

FOT. MICHAEL DISCENZA / UNSPLASH.COM


 Anna Król: Zabawa, zabawa – to pani pomysł na tytuł?

Mika Dunin: To określenie z mojej książki Alkoholiczka. Choć mam wrażenie, że w filmie oznacza coś innego niż moje rozumienie tych słów.

Co zatem znaczy: „zabawa, zabawa”?

Stan kompletnego emocjonalnego, psychicznego rozbicia, który za wszelką cenę trzeba zniwelować rozrywką, alkoholem, romansem, by zakryć wszystko, co kruche i niepewne, pozostawiając to głęboko w środku. „Zabawa, zabawa” to próba okłamania samego siebie, że mimo wszystko jest świetnie.

Ale obraz Kingi Dębskiej to także film o przekraczaniu granicy, poza którą nie ma już nic zabawnego…

Bo w stanie „zabawa, zabawa” tak naprawdę nie ma nic zabawnego. Jest rozpacz. Poza tym film to praca zbiorowa, w której ścierają się wizje wielu osób tworzących to dzieło. Nie da się w nim utrzymać tezy postawionej w tytule, czy nawet w treści przygotowanej przez scenarzystę.

Sposób myślenia uzależnionych bywa niezrozumiały dla ludzi, których to uzależnienie ominęło. Alkoholicy myślą w sposób nietrzeźwy. Ich świat to rzeczywistość poskładana z elementów, które osobom zdrowym wydają się całkowicie nielogiczne.

Jak doszło do współpracy z reżyserką filmu – Kingą Dębską?

Kinga trafiła do mnie w momencie, kiedy miała pomysł na film o alkoholiczkach, ale także rozumiała już, że bez kogoś, kto zna alkoholizm od podszewki – czyli zna sposób myślenia i odczuwania osób uzależnionych – nie bardzo sobie poradzi.

Opowiedziałyście panie historię trzech, wydawałoby się, spełnionych, samodzielnych, mądrych i pięknych kobiet, które piją. Każda z nich inaczej i z innego powodu. Jaki film chciała pani stworzyć?

Najbardziej zależało mi na pokazaniu, że z alkoholizmu da się wyjść. Że jest rozwiązanie, i ono jest naprawdę dostępne. A jednak nie wszystkim przecież udaje się przestać pić. Nie czuję potrzeby pokazywania na ekranie upadku kobiet, które staczają się na dno, powielania stereotypów. Ciekawsze wydaje mi się szukanie odpowiedzi na pytanie: Co sprawia, że chcę wyzdrowieć?

Czy historie opowiedziane w tym filmie są prawdziwe?

Prawdziwe lub prawdopodobne. Zajmuję się problemem alkoholizmu od dwudziestu lat i naprawdę wiele już widziałam. Okazuje się, że to, co niektórzy widzowie odbierają jako nieprawdopodobne – na przykład opowieść kobiety ze spotkania AA o dzieciach zabitych w pożarze – jest, niestety, prawdziwe. Człowiekowi zdrowemu trudno sobie wyobrazić, co się dzieje w świecie ludzi pijących. Nasza filmowa opowieść to tylko wybrane historie, z którymi naprawdę się zetknęłyśmy.

Wiarygodny portret alkoholiczki to nie serial TVN-u…

Żeby pokazać w prawdziwy i uczciwy sposób kobiety pijące, trzeba być gotowym na pokazanie całej ohydy picia i jego skutków – kaca, bólu, wymiotów, zataczania się. Wszystkie te „brzydkie rzeczy” sprawiają, że nienawidzimy alkoholików, brzydzimy się nimi.

Czy tego właśnie alkoholiczki najbardziej się obawiają?

Pogardy innych?

Tak.

Także zdemaskowania, ośmieszenia, odrzucenia. Alkoholicy i alkoholiczki raczej nie stanowią grupy ludzi najbardziej z siebie zadowolonych.

Brak im pewności siebie, własnych wyborów, nawet jeśli starają się prezentować inny wizerunek. I boją się, że ich słabość wyjdzie na jaw. Alkohol pozwala budować całkiem szczelny kostium, w którym jest się lepszym i normalniejszym. Wyjątek stanowią rozmowy pomiędzy alkoholikami – ale już na innym etapie życia niż picie. Ludzie, którzy na co dzień uważają, że coś musi być z nimi nie tak, z nikim innym nie bywają tak szczerzy jak z innymi uzależnionymi. Uzależniona kobieta dużo szybciej i chętniej zwierzy się koleżance czy koledze z mityngu AA, niż powie o swoim cierpieniu mężowi czy chłopakowi.

A w Polsce co druga osoba ma obok siebie alkoholika lub alkoholiczkę – kogoś z rodziny, sympatię, żonę, sąsiadkę…

Dlaczego zatem nie uczymy się rozumieć osób uzależnionych?

Nie jestem pewna, czy człowiek zdrowy jest w stanie w pełni zrozumieć chorego. I wcale nie chodzi o to, że uzależnieni są tak skomplikowani, a nieuzależnieni nie są wystarczająco inteligentni, bo tak oczywiście nie jest. Myślę, że powody niezrozumienia są znacznie głębsze. Przeświadczenie przenoszone z pokolenia na pokolenie najczęściej jest takie, że jeśli ona by mnie kochała, szanowała, toby nie piła. Toby się zaczęła leczyć. Najtrudniejsze jest zaakceptowanie tego, że alkoholik rzadko robi to, co robi, po to, żeby celowo krzywdzić swoich bliskich, żeby robić im na złość. Przeważnie jest zbyt wielkim egoistą i egocentrykiem, by to nawet zauważyć. To smutne, ale rodzina, bliscy stają się raczej przypadkowymi odbiorcami jego rozdygotania, frustracji, gniewu, który często po prostu przykrywa strach.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Mika Dunin - występująca pod pseudonimem polska pisarka i dziennikarka. Kulturoznawczyni, stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, od 2009 roku prowadzi blog o uzależnieniu od alkoholu: mikadunin.blogspot.com. Autorka książek "Alkoholiczka, Antyporadnik" oraz "Miłość i inne deliria". Laureatka nagrody "Pelikan". (wszystkie teksty tego autora)

Anna Król - pisarka, wydawca, autorka książek "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" i "Wszystko jak chcesz. O miłości Jarosława Iwaszkiewicza i Jerzego Błeszyńskiego" oraz spektakli teatralnych i projektów; pomysłodawczyni i dyrektor Big Book Festivalu oraz współtwórczyni niezależnego centrum literackiego Big Book Cafe. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

JEŚLI KOGOŚ UGRYZIE DUŻY PIES

ŻYCIE WARTE ŻYCIA

TRZY MIŁOŚCI

NASZE ŻYCIE NIE NALEŻY DO NAS...

NATURA JAKO WIELKI MECHANIZM ZEGAROWY


komentarze



Facebook