Archwium > Numer 547 (03/2019) > Wielki Post > OBOK MNIE MIESZKA GRZESZNIK

OBOK MNIE MIESZKA GRZESZNIK
Postanawiając poprawę, musimy się zdać przede wszystkim na Boga, zaufać Mu i powiedzieć: Boże, ja wiem, że mnie nie zostawiasz, że być może wrócę z tym grzechem, ale Ty jesteś przy mnie.

FOT. PACO S / UNSPLASH.COM


Katarzyna Kolska: Co robi z nami grzech?

Maciej Biskup OP: Destabilizuje nas. Wybija z delikatnej harmonii, którą mamy w sobie, rozrywa więzi, które mamy z samymi sobą, z drugim człowiekiem i z Panem Bogiem.

Nawet taki grzech, którego nie widać?

Grzech jest nie tylko złem, które możemy w danym momencie zobaczyć, zmierzyć jego wagę, ale przesuwa w nas pewną granicę wrażliwości. Zaczynamy sobie odpuszczać, a kiedy raz odpuścimy, za drugim razem popełnienie tego samego grzechu przyjdzie nam o wiele łatwiej.

Przyzwyczajamy się do zła, które popełniamy?

Myślę, że tak. Widzę to po sobie. Bardzo łatwo jest uśpić sumienie i wszystko sobie wytłumaczyć.

Bo inni też tak robią? A skoro tak, to właściwie mój grzech nie jest aż taki zły?

Moment porównywania się to jedno. Ale jest też druga rzecz – świadomość, że Pan Bóg jest bardzo cierpliwy, bardzo wyrozumiały, że ma dla nas czas, także dla naszego pogubienia. Nie przybywa natychmiast z wojskami anielskimi, żeby zrobić z nami porządek. I to nas trochę demobilizuje. Wolność jest niesłychanie trudna i dlatego chętnie się z niej zwalniamy. Ale taki właśnie jest Pan Bóg – nie kontroluje nas na każdym kroku, tylko chce, żebyśmy się rozwijali przez świadome wybory.

Czy grzech to jest tylko łamanie pewnych reguł, zasad, przykazań?

Grzech ma wymiar relacyjny, więc przede wszystkim destabilizuje nasze relacje z innymi. Dlatego nawrócenie się z grzechu to nie jest tylko nawrócenie się z czegoś. Nawrócenie chrześcijańskie to jest powrót. Nawiązuje do tego polskie słowo „nawracanie”, czyli wracanie gdzieś, wracanie do kogoś. To znaczy, że ja, pracując nad grzechem, nad tym, co słabe, pracuję również nad tym, żeby głębiej dotrzeć do samego siebie, do relacji z ludźmi, a w efekcie do relacji z Panem Bogiem.

Każdy grzech zostawia w nas jakiś ślad? Grzech ciężki zostawia większą plamę niż lekki?

Grzech ciężki jest zawsze ogromną katastrofą. Natomiast grzechy lekkie, nad którymi nie pracujemy, to jest katastrofa rozłożona w czasie. Przyzwyczajamy się do złych rzeczy, i to wpływa na jakość naszego życia. Nie chodzi oczywiście o nerwicowe kontrolowanie się na każdym kroku, ale o to, by skonfrontować się z własnym grzechem, stanąć z nim twarzą w twarz. Wtedy grzech może się stać szansą naszego rozwoju.

To znaczy, że w grzechu może być cokolwiek dobrego? Grzech jest przecież konkretnym złem.

W złu, tak jak i w cierpieniu, nie ma żadnego sensu. W grzechu też nie ma żadnego sensu. Natomiast to, jak przeżyję historię zła, cierpienia, które mnie dotyka, jak przeżyję mój grzech, jak przejdę przez historię mojego grzechu – może mieć sens i przyczynić się do mojego rozwoju. Święty Paweł pisze: „Tam, gdzie pojawił się grzech, jeszcze obficiej rozlała się łaska”. To znaczy, że Pan Bóg nigdy nie widzi nas na pozycji straconej. W Nim dary łaski i wezwania są nieodwołalne, On zawsze widzi szansę i nigdy nie mówi: Niestety, suma twoich grzechów i pomyłek jest tak wielka, że jesteś w sytuacji beznadziejnej. Zawsze jest szansa na wyjście. Wierność Pana Boga, Jego miłość dają nadzieję, że grzech nie musi być czymś ostatecznym.

Jak dobrze przeżyć grzech?

Punktem wyjścia do jakiejkolwiek pracy nad sobą jest zaakceptowanie siebie jako grzesznika. Jeżeli człowiek nie zaakceptuje swojej sytuacji i ciągle będzie żył marzeniem o tym, że mógłby być bardziej szlachetny, to nie zrobi kroku do przodu.

Ojcowie pustyni lubili mówić, że poznać siebie, to znaczy więcej, niż wskrzeszać umarłych. Można w życiu robić wielkie rzeczy, ale jeśli człowiek nie ma kontaktu ze sobą, to jest dramat. A częścią kontaktu ze sobą jest też świadomość swoich słabości, ograniczeń, pomyłek. To wymaga dojrzałości.

Osoby niewierzące też pracują nad sobą, natomiast mnie, jako człowiekowi wierzącemu, pomaga świadomość, że Pan Bóg ma odwagę stanąć z miłością obok mnie, grzesznika. Przypomnijmy sobie Jego rozmowę z Zacheuszem. Jezus nie mówi do niego: Jesteś złym człowiekiem, twoja sytuacja moralna jest beznadziejna, tylko zaczyna od akceptacji: „Dzisiaj muszę się zatrzymać w twoim domu”. To znaczy: Boli mnie twój grzech, ale budując z tobą relację, zgadzam się na to, że on jest częścią twojej historii, i przyjmuję cię razem z tym grzechem (...)

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Maciej Biskup OP - ur. 1972, dominikanin, przeor klasztoru w Szczecinie, duszpasterz i rekolekcjonista. Autor książki "Zaskoczony wiarą. Między Jerychem a Jerozolimą". (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo "W drodze 2016"). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Nie wyć z wilkami

KOLEBKA CHRZEŚCIJAŃSTWA

Pragnij Biec

W swoim czasie

Tajemnica nieprawości


komentarze



Facebook