Archwium > Numer 550 (06/2019) > Orientacje > NAGRODA DLA WYTRWAŁYCH

NAGRODA DLA WYTRWAŁYCH
"Petra"; reżyseria: Jaime Rosales; występują: Bárbara Lennie, Joan Botey, Alex Brendemühl, Marisa Paredes; Hiszpania, Francja, Dania 2018 dystrybucja: Aurora Films

FOT. AURORA FILMS


Dominik Jarczewski OP

W starej, zamożnej rezydencji pojawia się młoda kobieta. To malarka Petra (fenomenalna Bárbara Lennie). A majątek należy do słynnego katalońskiego rzeźbiarza Jaumego Navarra. Artystce po długich staraniach udało się zdobyć prestiżowe miejsce w jego pracowni, by doskonalić się pod okiem mistrza. Na razie powoli poznaje dom i jego mieszkańców oraz służących. Marisa (Marisa Paredes), wycofana żona artysty o aparycji arystokratki, z początku nie kojarzy, po co dziewczyna zamieszkała w pałacu. Potem przestrzega ją: Od Jaumego niczego się nie nauczysz, jedynie jak zarabiać pieniądze.

Z czasem ostrzeżeń przychodzi coraz więcej. Dorosły syn artysty Luca (Àlex Brendemühl) uprzedza: Ojciec jest człowiekiem okrutnym. Sam kilkakrotnie próbował się wyrwać z domu, ale dotychczas wciąż wracał. Wieloletni służący bierze dziewczynę na bok i radzi: Niech ucieka z tego przeklętego domu, dopóki może. Petra jednak zostaje.

Skąd ten upór wbrew wszelkiemu rozsądkowi? Jakie fatum każe jej się zagłębiać w toksyczne relacje katalońskiej rodziny? Okazuje się, że pasja malarska jest tylko pretekstem. Dziewczyna wkrada się do domu, ponieważ podejrzewa, że należy już do tej rodziny. Jaume to prawdopodobnie jej ojciec. Umierająca matka nigdy nie chciała wyjawić jego imienia: ani córce, ani swojej siostrze. Była gotowa zapłacić najwyższą cenę, byle Petra nie poznała nigdy ojca. Skąd ta determinacja u pogodnej i sympatycznej starszej pani?

Układanka

W kolejnych scenach intryga coraz bardziej się zapętla. Nic nie jest takie, jak się na początku wydawało. Wkraczamy w rodzinny labirynt rodem z greckiej tragedii albo opery mydlanej. To zresztą ciekawe, że tak krańcowo różne gatunki łączy podobna tkanka tematu: te same pasje, te same popełnione błędy, ta sama naiwność, która pcha bohaterów ku zagładzie. Przepaść między nimi wyznacza nie tylko różnica stylu, ale przede wszystkim krańcowo odmienne pojęcie sprawiedliwości i ładu w świecie. Aby mogło dojść do szczęśliwego zakończenia, kultura popularna musi wziąć w nawias cierpienie. O śmierci się zapomina, a sprawiedliwi zostają nagrodzeni nieraz wbrew logice. W tragedii greckiej jest wprost przeciwnie: oczyszczenie przychodzi przez katastrofę. Upadek przechodzi w wyniesienie. Pathei mathos – z cierpienia nauka. Tym tropem konsekwentnie podąża reżyser Jaime Rosales.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PÓKI MNIE PAMIĘTASZ

WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ... SIOSTRZEŃSTWO?

KTÓRZY SIĘ SMUCĄ

TO TYLKO MIŁOŚĆ

PRZEKLEŃSTWA WOLNOŚCI


komentarze



Facebook