NIEZAGOJENI
"Dzięki Bogu"; reżyseria: François Ozon; występują: Melvil Poupaud, Denis Ménochet, Swann Arlaud; Francja, Belgia 2019, dystrybucja: Against Gravity

Melvil Poupaud (po prawej) w filmie Dzięki Bogu / FOT. AGAINST GRAVITY


Dominik Jarczewski OP

W jaki sposób opowiedzieć o skrywanym latami bólu ofiar? Jak w kilkadziesiąt minut oddać traumę, którą niesie się przez całe życie? W jaki sposób uszanować tych, którym nierzadko odbierano prawo do głosu? Jak nie zatopić się w brutalnych obrazach, które każą po raz kolejny odtworzyć to, o czym chciałoby się zapomnieć?

W ostatnich latach temat pedofilii w Kościele kilkakrotnie pojawiał się na ekranie i zapewne niejeden raz powróci – czy to jako główny temat, czy wątek poboczny. Reżyserzy stosowali różne strategie. Oscarowy Spotlight przyjął konwencję quasi-dokumentu. O nagrodzie zadecydowała raczej waga tematu niż względy estetyczne. Od strony formalnej był to bowiem film dobry, ale nie wybitny. Z kolei Kler Smarzowskiego – brutalny obraz, świadomie przesycony złem bez światłocienia – obracał się na granicy karykatury i groteski w odmalowywaniu „świata na opak”. O ile pierwszy film „po przecinku” wymieniał fakty, bez ambicji formułowania konkretnego przesłania, skupiając się bardziej na pracy dziennikarzy niż na świecie ofiar, oprawców i struktur zła, drugi stanowił głos potępienia, ale, podobnie, bez szansy na katharsis – odbierając wszelką nadzieję na odkupienie.

Nazwisko Ozona wzbudza jeszcze inne skojarzenia. Pasją reżysera jest psychologia postaci. Nierzadko wprowadza widza w pozornie błahe życie bohaterów, warstwa po warstwie odsłaniając skrywane pasje, kompleksy, zranienia, które każą zapytać, gdzie przebiega granica między normą a obłędem. Przy tym Francuz doskonale gra konwencją, zarówno w konstrukcji scenariusza, jak i w zdjęciach oraz montażu wzbijając się na wyżyny sztuki filmowej. Czy to będzie musicalowy pastisz powieści detektywistycznej, jakby żywcem przeniesionej z książek Agathy Christie – 8 kobiet, czy dramat psychologiczny U niej w domu – o demonach ciekawości i podglądactwa, czy ascetyczny, liryczny Frantz, czy wreszcie brutalny, przesycony erotyzmem thriller Podwójny kochanek – Ozon nie tylko mówi coś ważnego o ludzkiej psychice, ale też zachwyca od strony artystycznej. Jeśli zatem miałbym komuś powierzyć nakręcenie filmu o ofiarach pedofilii – filmu, który oddaje im sprawiedliwość, równocześnie zaś nie zatrzymuje się przed żadnym tabu, nie instrumentalizuje żywych osób, a jednocześnie prezentuje dzieło intrygujące od strony formalnej, bez wahania mój wybór padłby na niego.

Śladami bohaterów

Początkowo sposób prowadzenia narracji zaskakuje. Śledzimy losy Alexandre’a Guérina – dobrze sytuowanego, zadbanego, zrównoważonego ojca lyońskiej rodziny. Synowie uczęszczają do katolickiego liceum, w którym pracuje jego żona. Na pierwszy rzut oka – idealna rodzina. Jednak Alexandre skrywa bolesną tajemnicę. Jako dziecko był molestowany przez księdza Bernarda Preynata. Kiedy ostatnio zobaczył, że starszy już kapłan wciąż się zajmuje dziećmi, postanowił wyjść z cienia. Zgłasza się do kurii diecezjalnej, aby opowiedzieć o swoim dramacie. Przez tę część historii prowadzi nas wymiana mailowa między mężczyzną, świecką asystentką, która jest odpowiedzialna z ramienia Kościoła za kontakt z ofiarami molestowania, a kardynałem Barbarinem. Wszystko odbywa się w sposób niezwykle dyplomatyczny, z taktem – Alexandre zostaje wysłuchany, raporty spisane. W prawie świeckim nic nie da się już zdziałać, bo sprawa uległa przedawnieniu, ale bohater liczy, że przynajmniej w prawie kościelnym da się wyciągnąć konsekwencje i że na pewno ksiądz zostanie odsunięty od obowiązków duszpasterskich, żeby zapobiec nowym tragediom. Nic takiego się jednak nie dzieje. Zaczyna zatem na własną rękę szukać innych ofiar. Może wśród nich znajdzie się przypadek nieprzedawniony?

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dominik Jarczewski OP - ur. 1986, dominikanin, doktor filozofii uniwersytetu Paris 1 Panthéon-Sorbonne, wykładowca Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Dominikanów, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

DOM

KTÓRZY SIĘ SMUCĄ

CO NALEŻY DO BOGA?

BEZINTERESOWNA RADOŚĆ

ŁAGODNY


komentarze



Facebook