Archwium > Numer 557 (01/2020) > Orientacje > WŚCIEKLE RÓŻOWA BEZRADNOŚĆ

WŚCIEKLE RÓŻOWA BEZRADNOŚĆ
"Błąd systemu"; reżyseria: Nora Fingscheidt; występują: Helena Zengel, Albrecht Schuch, Gabriela Maria Schmeide, Lisa Hagmeister, Melanie Straub; Niemcy 2019; dystrybucja: Aurora Films

Helena Zengel w filmie Błąd systemuZdjęcie: AURORA FILMS


Magdalena Wojtaś

W filmach i książkach poszukujemy na ogół historii uniwersalnych, w których możemy odnaleźć siebie i swoje problemy i które są odpowiedzią na potrzebę wplecenia własnego losu w szerszą narrację o życiu i świecie. Sztuka wprawdzie naśladuje rzeczywistość, ale ma to zawsze swoje granice. Z jednej strony dzięki temu podobieństwu staje się na tyle pojemna, że może zmieścić i naszą historię. Z drugiej strony daje poczucie pewnej nierealności. Fikcja jest potrzebna, bo czasami chcemy się po prostu oderwać od rzeczywistości. Daje bufor bezpieczeństwa, który pozwala powiedzieć, że to tylko film. Dlatego tak mocne wrażenie robią dzieła, które opowiadają historie niemal jak reportaż. Jednych takie obrazy zachwycają realizmem i mierzeniem się z prozą życia, inni unikają ich jak ognia, bo nie tego oczekują po kinie. Taką historią było Kafarnaum, które pojawiło się w Polsce w minionym roku. Taką historią jest też Błąd systemu – debiut fabularny Nory Fingscheidt, zdobywca Srebrnego Niedźwiedzia na Berlinale i tegoroczny niemiecki kandydat do Oscara za film nieanglojęzyczny.

Pozory mylą

Dziewięcioletnia Benni to właśnie tytułowy błąd systemu. Dziewczynka, choć wygląda niewinnie, potrafi wpaść w szał, który przeraża nawet dorosłych, i zna takie przekleństwa i obelgi, że zawstydziłaby niejednego bywalca więzienia. Benni mieszka w placówce społecznej, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że tam pomieszkuje, bo ciągle jest przenoszona z jednej placówki do drugiej, ze schroniska tymczasowego do domu dziecka, a stamtąd do szpitala psychiatrycznego. I tak w kółko. Tak naprawdę chciałaby mieszkać z mamą, ale ta nie jest w stanie podołać wychowaniu tak trudnego dziecka. Matka to zresztą materiał na osobną historię – ciągle szuka pracy, ma dwójkę młodszych dzieci i partnera choleryka, którego Benni nienawidzi. Kobieta, która nie tylko wyglądem, ale i zachowaniem przypomina nastolatkę, działa kompletnie nieodpowiedzialnie – kiedy widzi córkę, okazuje jej dużo uczuć i nazywa swoją małą księżniczką, obiecuje jej, że już niedługo będą mieszkać razem, a jednocześnie nie przychodzi na zebrania w jej sprawie, nie odbiera telefonów od opiekunów Benni, wykręca się pod byle pretekstem od spotkań, a w jednej ze scen dosłownie wybiera ucieczkę od problemu, jakim jest jej córka. Opiekunce z pomocy społecznej wyznaje, że boi się własnego dziecka. Nie jest powiedziane wprost, co spowodowało taką traumę u Benni. Wiadomo tylko, że doświadczyła po narodzinach aktów przemocy, że przyciskano jej do buzi pełne pieluchy, dlatego dziewczynka nie cierpi, kiedy ktoś dotyka jej twarzy. Ta czynność zarezerwowana jest tylko dla matki. Z pewnością niełatwo zagrać rolę takiego dziecka. Tym bardziej trzeba powiedzieć, że ten film to popis aktorski młodej Heleny Zengel. Aż trudno uwierzyć, że to tylko gra. A z drugiej strony można głęboko odetchnąć, że to na szczęście tylko gra.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Magdalena Wojtaś - absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ANTY-MIŁOŚĆ

PRZEMOC W RYTMIE CISZY

JĘZYK NA EMIGRACJI

ZAWÓD: SKLEPIKARZ

JESTEM TUTAJ


komentarze



Facebook