Archwium > Numer 558 (02/2020) > Siła wspólnoty > KAZANIE PISANE DŹWIĘKAMI

KAZANIE PISANE DŹWIĘKAMI
W trzecich zakonach spotyka się bardzo różne osoby; większość to te, które poczuły, że jako świeccy, żyjący w małżeństwie czy samotnie, chcą głębiej przeżywać swoją wiarę.

zdjęcie: MATEUS CAMPOS FELIPE / UNSPLASH.COM


Jolanta Brózda-Wiśniewska: Kiedy poznał pan dominikanów?

Sir James MacMillan: Podczas studiów na Uniwersytecie Edynburskim. To był chyba 1977 rok. Spotkałem bardzo młodego ojca Aidana Nicholsa [ur. 1948 – przyp. red.], który był wtedy duszpasterzem akademickim. Dziś jest wybitną postacią nie tylko pośród dominikanów, ale w ogóle wśród brytyjskich katolików. Napisał wiele książek z dziedziny teologii, estetyki sztuki, liturgii. Jest uważany za bardzo wpływowego myśliciela i pisarza. Miałem wówczas osiemnaście lat, a on był o dziesięć lat starszy. Razem z innymi dominikanami obecnymi na uniwersytecie wywarł na mnie ogromny wpływ. Zaproponował mi założenie chóru dla katolickich studentów. Objechaliśmy z chórem Francję, byliśmy w Niemczech i Belgii. W czasie studiów zainteresowałem się bardzo dominikanami, a moja żona została katoliczką właśnie dzięki dominikanom.

Ciekawe jest to, że pańska żona i pan zostaliście świeckimi dominikanami. Co was przyciągnęło do tej duchowości? Świeccy mają do wyboru tyle innych zakonów: franciszkańskie, karmelitańskie.

Wywarła na nas wrażenie ich głęboka tradycja intelektualna, pisma wielkich dominikanów z przeszłości i przykład ich życia: św. Tomasza z Akwinu, Katarzyny ze Sieny i wielu innych. Dominikańska perspektywa ożywiła i odnowiła nasze spojrzenie na Kościół katolicki. Nie wiedzieliśmy wtedy jeszcze o trzecim zakonie, ale stopniowo angażowaliśmy się w grupy świeckich związane z dominikanami. To trwało przez wiele lat po naszym ślubie, po urodzeniu dzieci. Z powodu wielu zajęć nie jesteśmy już tak aktywni, jak byliśmy kiedyś, ale wciąż utrzymujemy bliski kontakt z dominikanami. W zeszłym roku nasz syn poślubił Albankę, a małżeństwo pobłogosławił ojciec Lawrence Lew OP – założyciel i kustosz Sanktuarium Różańcowego w Londynie.

Przeczytałam w pańskiej biografii, że w młodości oddalił się pan od Kościoła i sympatyzował z komunistami.

To było jeszcze przed studiami. Byłem wtedy bardzo młody i ten etap mojego życia nie jest dla mnie powodem do dumy. Jednak wtedy wielu młodych katolików na Zachodzie interesowało się polityką, szczególnie lewicą. Dominikanie pomogli mi na nowo odnaleźć zmysł ortodoksji i prawdy o Kościele katolickim, więc lewicowa perspektywa nie była mi już potrzebna.

To ciekawe, bo dominikanie, na przykład w Polsce, są uważani za kościelną lewicę. Nie wiem, czy tak jest w Wielkiej Brytanii. A pan mówi, że to dominikanie przyciągnęli pana ku ortodoksji.

W Zjednoczonym Królestwie w wielu aspektach Kościół też jest prawicowy lub lewicowy. I również u dominikanów w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku aż do dziś są osoby reprezentujące nurt lewicowy, liberalny. Ale to nie one wywarły na mnie największe wrażenie, tylko młodzi dominikanie, którzy utorowali mnie i mojej żonie drogę powrotu do lepszego rozumienia ortodoksji, wiary i zakonu. Oni nie opierali się na świeckiej polityce w interpretowaniu rzeczywistości.

Nie wiem, jak jest w Polsce, ale na pewno w Zjednoczonym Królestwie, a może i w Stanach Zjednoczonych pojawili się dominikanie młodszego pokolenia, którzy w ciągu ostatnich dziesięcioleci powstrzymali zakon przed dryfowaniem ku polityce charakterystycznym dla lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Sir James Macmillan - ur. 1959, Szkot, jeden z najwybitniejszych żyjących kompozytorów brytyjskich, dyrygent, tercjarz dominikański. Jego język muzyczny ukształtowały wiara katolicka, szkocka muzyka ludowa, a także wpływy kultury skandynawskiej i dalekowschodniej. Jego najbardziej znane dzieła to "The Confession of Izobel Gowdie", "Veni veni Emmanuel", koncert wiolonczelowy napisany dla Mścisława Rostropowicza, pięć symfonii, Stabat Mater oraz wiele utworów chóralnych. W 2015 roku otrzymał od królowej Elżbiety II honorowy tytuł szlachecki. (wszystkie teksty tego autora)

Jolanta Brózda-Wiśniewska - ur. 1974, dziennikarka, publicystka, krytyk muzyczny. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu. W latach 2000-2008 dziennikarka działu kultury "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. Publikowała także w "Uważam Rze", "Tygodniku Powszechnym", "Ruchu Muzycznym" i "Canorze". Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Anglii. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

NIE JEDZ BEKONU, KUP KROWĘ

WYSPA SŁUCHA SZEPTÓW BOGA

DOSTAWA OD MICKA JAGGERA

NIE STRZELAĆ DOKTRYNĄ DO GRZESZNIKÓW

Randka z Vaticaną


komentarze



Facebook