MORALNOŚĆ PRALEK?
Rozwój sztucznej inteligencji stawia i będzie stawiał przed etyką nowe problemy albo przynajmniej zupełnie nowe warianty dotychczasowych dylematów.

zdjęcie: FRANCK V / UNSPLASH.COM


ks. Grzegorz Strzelczyk

Jesteśmy leniwi. My, ludzie. Myślę, że trzeba zacząć od tego wyznania, żeby należycie zarysować tło naszych rozważań. Jesteśmy leniwi i dlatego skrzętnie wykorzystujemy okazje, żeby ułatwić sobie życie. Oczywiście – mógłbym słowo „lenistwo” zastąpić stwierdzeniem, że instynkt samozachowawczy każe nam działać w sposób jak najmniej kosztowny dla organizmu. Ale chyba jednak wolę w tym kontekście „lenistwo” od „optymalizacji zasobów”. W każdym razie: odkąd istniejemy, wymyślamy i wykorzystujemy narzędzia do usprawniania pracy. Im bardziej są przemyślne, tym bardziej z usprawniania naszych czynności przesuwają się ku ich zastępowaniu. W pewnym momencie ludzkość się zorientowała, że jesteśmy w stanie wymyślać i budować maszyny, które będą działały zamiast nas. I jestem przekonany, że upowszechnienie się tej świadomości stanowiło jeden z najważniejszych czynników kształtujących współczesną cywilizację zachodnią.

Na pierwszy ogień poszły czynności, z którymi człowiek radzi sobie słabo, zbyt wolno lub mało precyzyjnie: maszyny są „silniejsze”, nie nużą się i nie rozpraszają, potrafią szybciej powtarzać czynności. Zastępowanie ludzi maszynami już w tej fazie wywołało i wciąż wywołuje problemy społeczne, których na dobrą sprawę jeszcze nie rozwiązaliśmy. Tymczasem maszyny „wyszły” z fabryk i zapełniają przestrzeń poza pracą, wchodząc do naszych domów. Pranie, zmywanie, sprzątanie – powtarzalne czynności, których nie lubimy – chętnie powierzamy automatom. I to te domowe bodaj najbardziej oswajają nas z postępującymi zmianami – pralki wciąż chyba pozostają najczęściej przez nas używanymi robotami.

Wspominam o tym, bo powstanie tego, co nazywamy sztuczną inteligencją (AI – ang. artificial intelligence), a więc zdolnością maszyn do analizowania pewnych aspektów rzeczywistości w celu optymalizacji sposobu wykonania stojących przed nimi zadań, jest kolejnym etapem trwającego w istocie od setek lat procesu tworzenia coraz bardziej zaawansowanych narzędzi. Zastąpienie wysiłku mięśni nie stanowi bynajmniej kresu tego procesu. Zachęceni użytecznością pralek i zmywarek chętnie powierzymy maszynom działania wymagające złożonej analizy danych oraz decyzji uwzględniających wyniki tych analiz. Najczęściej mamy z tym do czynienia podczas wybierania trasy podpowiadanej nam przez nawigację korzystającą na bieżąco z danych o natężeniu ruchu. A możliwości analizowania złożonych danych – proporcjonalnie do wzrostu mocy obliczeniowej komputerów i do stopnia ich miniaturyzacji – są coraz większe, o czym dobitnie świadczą wirtualni asystenci w smartfonach. Dlatego najwyższy czas, żebyśmy się zaczęli – i jako społeczeństwo, i jako wierzący – bacznie przyglądać temu, co się dzieje w pracach nad sztuczną inteligencją.

Ukryta etyka

Dlaczego? Ano dlatego, że zbliżyliśmy się już bardzo wyraźnie do granicy, za którą maszyny zaczną nas często zastępować w podejmowaniu decyzji, które mają moralny charakter, w wyborach między dobrem i złem, przejmując tym samym część naszej moralnej odpowiedzialności. Właściwie działo się to już od jakiegoś czasu, tylko w mniejszym zakresie, dla którego raczej nie stosowaliśmy słowa „inteligencja”. Bo czy na przykład układ sterujący pralki, który potrafi zważyć pranie i do wagi dobrać pewne parametry procesu prania, to już układ „inteligentny”? Ale gdyby potrafił rozpoznawać materiały, szacować stopień zabrudzenia ubrań, które nosimy itd.?

Od pralki do istotnych wyborów etycznych droga wydaje się daleka. To jednak tylko pozory. Tak proste oprogramowanie, jak to sterujące praniem, może być bowiem sprofilowane. Projektant może ustawić w nim różne priorytety – zgodnie z przyjętą przez siebie hierarchią wartości. I tak na przykład z nastawienia proekologicznego wynikać mogą algorytmy balansujące efektywność prania ze zużyciem wody i energii w sposób jak najmniej uciążliwy dla środowiska. Ale można też zaprogramować maksymalizację efektywności prania bez oglądania się na te czynniki. Wybór podejścia zależy rzecz jasna od producenta. Ale też od klientów. Świadomy nabywca może oczekiwać, że pralka będzie działała („wybierała”) zgodnie z jego hierarchią wartości, dlatego zacznie wywierać presję na producencie, by stosował rozwiązania sprofilowane etycznie. Do tego jednak potrzebna jest odpowiednia świadomość.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz, twitter: g_strzelczyk (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TEOLOGIA WYZWOLENIA

W OBJĘCIACH "TEOLOGII NARODU"?

BEZ CHECHRANIO

PRZY BIGLOWANIU KOSZUL

O (BRAKU) ZWIĄZKU GOŁĘBIA Z KONTEMPLACJĄ


komentarze



Facebook