Archwium > Numer 559 (03/2020) > Pytania w drodze > BĘBNY PODCZAS LITURGII

BĘBNY PODCZAS LITURGII

Wojciech Surówka OP

W dokumentach Kościoła czytamy, że „młodzież ma prawo do muzyki religijnej, ale z wyłączeniem perkusyjnych elementów”. Czytamy również, że „tego rodzaju (bigbeatowa) muzyka może być wykonywana tylko poza Kościołem”. Czy elementy perkusyjne są dopuszczalne podczas takich spotkań jak Lednica 2000 czy koncert Jednego Serca Jednego Ducha? Jak wygląda aktualna sytuacja tych dokumentów, czy one obowiązują? Czy w nabożeństwach uwielbienia, które odbywają się w kościele, można używać elementów perkusyjnych?

Pytanie to należy umieścić w szerszym kontekście rozważań na temat liturgii w życiu Kościoła. Nie chodzi tylko o bęben czy też perkusję, ale o kształt liturgii, która służy spotkaniu człowieka z Bogiem. Pius XII w encyklice o muzyce kościelnej Musicae sacrae disciplina (1955) podkreślał, że „inne rodzaje sztuki: architektura, malarstwo czy rzeźbiarstwo, przygotowują tylko godne miejsce świętym obrzędom, muzyka sakralna spełnia uprzywilejowaną rolę w samym sprawowaniu świętych ceremonii i obrzędów”. Warto w tym stwierdzeniu papieża wyróżnić dwie kwestie, które wskazują na właściwe umiejscowienie sztuki w przestrzeni liturgii.

Wolno czy nie wolno

Po pierwsze, papież zwraca uwagę na to, że wszelkie rodzaje sztuki (w tym również muzyka) tworzą całość ze świętymi obrzędami. W tym momencie nie czas na dyskusję, czy tylko przygotowują one miejsce, czy jednak uczestniczą w samym sprawowaniu owych obrzędów.

Druga kwestia dotyczy uprzywilejowanego miejsca muzyki. Dlaczego jest ona ważniejsza niż na przykład architektura? Dokumenty Kościoła na temat muzyki liturgicznej mówią o powiązaniu muzyki z misterium słowa. W Instrukcji Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej z 2017 roku czytamy, że „głos ludzki ma pierwszeństwo przed wszelkimi instrumentami. (…) Zawsze pełni funkcję służebną wobec słowa” (36).

Zagadnienie muzyki kościelnej nie jest oczywiście kwestią dogmatyczną. Nie mamy określonego kanonu muzyki kościelnej, choć są gatunki preferowane. Muzyka liturgiczna wykorzystuje różne style muzyczne w zależności od epoki czy też lokalnej kultury, która siłą rzeczy przenika do obrzędów liturgicznych. Z drugiej strony warto podkreślić, że liturgia stanowi pewną całość. Nie jest ona zlepkiem oderwanych od siebie elementów, które możemy dowolnie zamieniać i kompilować. Dlatego zmiana jednego obrazu na inny, czy też zmiana śpiewu gregoriańskiego na piosenkę oazową, oczywiście ma znaczenie.

Szalenie ważne jest nakreślenie tej wstępnej perspektywy, abyśmy nie skupili się jedynie na pytaniu: „Wolno czy nie wolno?”. Widzimy, że liturgia jest czymś żywym, stale poszukującym nowych form wyrazu. Jednak nie jest to poszukiwanie skupione na uatrakcyjnieniu samej liturgii. Te poszukiwania zawsze powinny iść w kierunku wierności samej liturgii, jak również zachowania nadrzędnej roli słowa.

Znakomity rosyjski teolog Paweł Florenski pisał na początku XX wieku, że aby dzieło sztuki żyło, potrzebne są ku temu specyficzne warunki. Szczególnie potrzebny jest sprzyjający klimat. Bez niego, bez właściwych warunków bytu artystycznego dzieło sztuki „umiera lub w najlepszym wypadku przechodzi w stan anabiozy, przestaje być odbierane, a niekiedy nawet przestaje istnieć jako fenomen artystyczny”. Chodzi o to, żeby nie koncentrować się tylko na jednym elemencie estetycznym (obraz, utwór muzyczny, architektura wnętrza), ale uchwycić wszystkie nici łączące dzieło sztuki z innymi częściami całości. Jeśli nici te zostaną przecięte, przez ignorancję lub brak wrażliwości, to zostanie zaburzona jedność treści i środków wyrazu, a tym samym, jak pisze Florenski, unicestwia się styl dzieła sztuki lub, w najlepszym wypadku, wypacza go.

Jeśli te uwagi prawosławnego teologa odnieślibyśmy do liturgii katolickiej, a szczególnie do kwestii użycia instrumentów muzycznych, to przede wszystkim należałoby zwrócić uwagę, że każdy z instrumentów powinien pasować do całości estetycznego wydarzenia, którym jest sprawowanie obrzędu. Jeśli będziemy wprowadzali do niego elementy obce, zaczerpnięte z innego doświadczenia, może to zaciemnić przekaz samej liturgii, a nawet doprowadzić do tego, że przekaz będzie zupełnie nieczytelny.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz Lednicy 2000, mieszka na Polach Lednickich. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

KIEŁBASA W PIĄTEK

IMIĘ JEZUSA

PIĘĆ CHLEBÓW I DWIE RYBY

ŁZY WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

WOJOWNICY W KOŚCIELE


komentarze



Facebook