Archwium > Numer 559 (03/2020) > Orientacje > POKRZEPIENIA NIE BĘDZIE

POKRZEPIENIA NIE BĘDZIE
"Nędznicy"; reżyseria: Ladj Ly; występują: Damien Bonnard, Alexis Manenti, Djibril Zonga; Francja 2019; dystrybucja: M2 Films

Fot: M2 Films


MAGDALENA WOJTAŚ

Rosnące uznanie dla takich obrazów, jak tegoroczny zdobywca Oscara dla najlepszego filmu Parasite, pokazuje, że potrzebujemy kina, które zmusza do myślenia o tym, dokąd zmierza świat. Nie są to zazwyczaj filmy łatwe, dlatego instynktownie można się przed nimi bronić – dość mamy zła, które otacza nas na co dzień, po co więc jeszcze wracać do tego na dużym ekranie. A jednak mierzenie się z tymi niewygodnymi tematami jest konieczne, by kruszyć w ten sposób nasze skostniałe wyobrażenia i walczyć z brakiem wrażliwości.

Przyznaję, że na Nędzników Ladja Ly szłam z ciężkim sercem, wiedząc, że nie będzie to obraz nakręcony „ku pokrzepieniu serc”. Nie chciałam jednak przeoczyć tak głośnego filmu, który zdobywa wszystkie nagrody, począwszy od Cannes, na nominacji do Oscara za film nieanglojęzyczny skończywszy. I choć rzeczywiście film pozostawia widza z niewesołymi myślami na temat kondycji współczesnego społeczeństwa, z pewnością nie był to czas stracony. Nędznicy mają działanie wręcz hipnotyzujące, i choć mówi się, że na długo pozostają w głowie, to powiedziałabym, że przede wszystkim pozostawiają trwały ślad w emocjach. Nie da się obok tego obrazu przejść obojętnie i z pewnością o to chodziło reżyserowi, który powtarza, że „obrazy mają wielką moc, a kamera jest niczym karabin”.

Wolność

Film zaczyna się wspaniale. Ludzie w koszulkach reprezentacji Francji schodzą się tłumnie do miejsc, w których można obejrzeć finał mistrzostw świata w piłce nożnej. Różni ich wiele – od koloru skóry począwszy, przez wiek, status społeczny, na wyznaniu zapewne skończywszy. Jedni idą pieszo, inni lawirują w tłumie na skuterach. Ci z oddalonych dzielnic wypełniają wagony metra, by jak najprędzej dostać się do centrum. Łączy ich w tej chwili jedno – wiara w zwycięstwo ukochanego zespołu wyrażona błękitem koszulek i powtarzającymi się na ich plecach nazwiskami ulubionych piłkarzy. Po wygranej reprezentacji Francji w Paryżu wybucha wielka radość i feta. Wszyscy się cieszą, klaszczą, ściskają. Dokoła powiewają francuskie flagi, na Polach Elizejskich gromadzą się ludzie, śpiewają Marsyliankę. Usta same składają się do uśmiechu. Pojawiający się na tym radosnym, kolorowym tle napis Nędznicy wygląda, jakby trafił tam przez przypadek. A jednak już przeczuwamy zgrzyt, który nastąpi, kiedy emocje opadną, a codzienność wróci na zwykłe tory. Bo choć wiadomo, że wspólna radość jednoczy, to nie jest wystarczająco silna, by zmienić coś na dłużej.

Pokazują to następne sceny, kiedy z centrum Paryża trafiamy na przedmieścia do Montfermeil. Na pierwszy rzut oka dzielnica oglądana z perspektywy krążącego nad nią drona wygląda jak każda inna – gigantyczne osiedle, wszędzie biegają dzieci, na targowisku kłębią się kupujący, a trójka dzielnicowych policjantów, z nowym kolegą w składzie, zaczyna codzienny obchód terenu. Im bliżej jednak ziemi, tym wyraźniejsze stają się bieda, beznadzieja i liczne napięcia między ludźmi. Policjanci po przyjacielsku zagadują mijanych ludzi, ale w rzeczywistości na każdym kroku podkreślają swoją wyższość i władzę. Zwłaszcza ich dowódca Chris chodzi po dzielnicy niczym szeryf z podrzędnego westernu, rozstawiając po kątach innych, w tym czarnoskórego mera oraz przywódcę lokalnej wspólnoty muzułmańskiej.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Magdalena Wojtaś - absolwentka filologii polskiej i germańskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OBOJĘTNOŚĆ

WŚCIEKLE RÓŻOWA BEZRADNOŚĆ

CIERPKI SMAK LATA

JESTEM TUTAJ

ANTY-MIŁOŚĆ


komentarze



Facebook