KIM JESTEM?
"Dlaczego nie nazywam siebie gejem? Jak zrozumiałem moją seksualność i odnalazłem harmonię"; autor: Daniel C. Mattson; tłum. Michał Nolywajka; Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2020.

Katarzyna Kolska

Jedno jest pewne: ta książka nas podzieli. Skoczymy sobie do gardeł i będziemy o niej dyskutować bardzo emocjonalnie. Bo, niestety, o homoseksualizmie wciąż nie potrafimy rozmawiać spokojnie i rzeczowo. A powinniśmy.

Książka Daniela C. Mattsona Dlaczego nie nazywam siebie gejem? to świadectwo dorosłego mężczyzny, który dość szybko odkrył w sobie skłonności homoseksualne. A skoro to świadectwo, trudno podważać czyjeś uczucia, myśli, przeżycia. Można oczywiście ich nie zrozumieć, nie przyjąć, zignorować. Ale trudno im zaprzeczyć. I dlatego ta książka jest wiarygodna bez względu na to, z jakimi przemyśleniami zostaniemy po jej przeczytaniu. Niecierpliwych uprzedzam: to nie jest książka o geju, który przeszedł terapię i się „wyleczył”. Nie. To jest książka o homoseksualiście, który walczy o życie w czystości.

Mattson pisze niezwykle szczerze, nie oszczędza nam szczegółów. Przygląda się swojemu życiu, rodzinie, sobie. Opowiada o swoich przypadkowych związkach z mężczyznami, z którymi łączyło go nie tyle uczucie, ile seks. Opowiada też o miłości do mężczyzny, który przez długi czas był dla niego tym jedynym, najważniejszym człowiekiem na świecie, spełnieniem marzeń i oczekiwań. Do cza- su aż… Ale nie uprzedzajmy faktów.

Początek

Kiedy to się zaczęło? Kiedy odkrył, że jest w jakiś sposób inny niż jego koledzy? Wcześnie. Bardzo wcześnie. Miał zaledwie sześć lat, gdy poczuł, że chce dotknąć piersi swojego kolegi. Nie była to jeszcze uświadomiona potrzeba seksualna, ale coś, czego pragnął. I co dobrze zapamiętał na długie lata.

Chłopięca inność przejawiała się jeszcze na tysiąc różnych sposobów: nie lubił biegać ani pływać, nie potrafił grać w piłkę, lekcje wuefu były katorgą. Lubił skakać z koleżankami przez skakankę i bawić się w klasy. W szkole – typowa ofiara, z której można się wyśmiewać, szydzić, robić głupie dowcipy. Jak ma sobie z tym poradzić kilkuletni, a potem nastoletni chłopiec? Musi znaleźć pomysł na siebie. Zostaje klasowym pajacem. Samotnym i nieszczęśliwym. Tropiąc swoją inność, sięga do jeszcze jednego wspomnienia: Ma kilka lat. Bawi się z rodzeństwem i zaprzyjaźnionymi dziećmi na dworze. Ma długie włosy, a na głowie opaskę. I wtedy mama wpada na pomysł, by zrobić mu kucyki. Mama, która marzy o tym, żeby mieć córkę. Ale ma czterech synów. Niewinna zabawa, taki żart. Bracia protestują: „Mamo! Co robisz? On jest chłopakiem, nie dziewczynką!”.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

BYĆ BARDZIEJ

TO NIE ICH WINA

NIE ZROZUMIECIE TYCH ŁEZ

KLASYCY, JAZZMANI I FOLKOWCY

Kurs na miłość


komentarze



Facebook