DRABINA DLA KULAWYCH
Najważniejsza w relacji z Bogiem, a poniekąd także z ludźmi, jest obecność. Nie ma innej recepty na dążenie do zdrowej doskonałości niż zamieszkanie w prawdzie chrześcijaństwa, że Bóg kocha nas bezinteresownie.

Dariusz Piórkowski SJ

Wszyscy katolicy powinni dążyć do chrześcijańskiej doskonałości” – czytamy w jednym z tekstów ostatniego Soboru. Od dzieciństwa rodzice, księża i nauczyciele przypominają nam, że mamy stawać się lepsi. Idealnie byłoby, gdyby wydarzyło się to migiem i bez ociągania. Z doświadczenia wiemy jednak, że takie cuda się nie dzieją. I właściwie, wbrew wszelkim pobożnym napomnieniom różnych osób, Chrystus i Kościół wcale tego od nas nie oczekują.

Dobór słownictwa w tym krótkim, zacytowanym na początku zdaniu wcale nie jest przypadkowy. Doskonałość nie tyle mamy osiągnąć, ile do niej dążyć. Oznacza to, że ciągle pozostaje ona czymś niedoścignionym, wyprzedza nas, nie daje się pochwycić. W łacińskiej wersji Dekretu o ekumenizmie pojawia się słowo tendere – „rozciągać, napinać, dążyć”. Stąd nasza „tendencja” – „skłonność do czegoś, pociąganie w określoną stronę”. W języku angielskim przymiotnik tender oznacza z kolei „łagodny”. Z natury zmierzanie do doskonałości chrześcijańskiej przypomina bardziej spływ kajakiem po rzece niż nerwowe wspinanie się po drabinie ustawionej w kierunku nieba. Pragnienie doskonałości ewangelicznej to pociąganie przez Boga, który jest samą miłością. To zbliżanie się do tej miłości, a nie odwzorowywanie z góry ustalonego planu na życie.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że moralność chrześcijańska, o której Jezus mówi na przykład w Kazaniu na Górze, opisuje najpierw Jego samego. Chrystus przedstawia sposób życia człowieka doskonałego, który jest całkowicie zwrócony ku dobru, wewnętrznie przemieniony, wolny od wszelkich naleciałości grzechu. Żaden człowiek nigdy nie dorówna temu ideałowi. Święci ucieleśnili w swoim życiu jedynie cząstkę piękna i dobra swego Mistrza. Należy więc pamiętać, że wprawdzie Jezus wysoko stawia poprzeczkę ludziom, jednak wszyscy startujemy z pozycji wrodzonej niedoskonałości.

A to powinno nas uspokoić, zwłaszcza tych, którzy mylą doskonałość z perfekcjonizmem i często przez długie lata cierpią z tego powodu. Benedyktyn ojciec Włodzimierz Zatorski trafnie zauważa, że perfekcjonizm jest jedną z głównych przeszkód w życiu duchowym. Dodałbym jeszcze, że to choroba religijnego myślenia i wyobraźni.

Oblicza religijnego perfekcjonizmu

Święty Ignacy Loyola stwierdza w Ćwiczeniach duchowych, że osoby, które wchodzą na drogę wiary i duchowego rozwoju, muszą się liczyć z najrozmaitszymi przeciwnościami. Te uciążliwości nie pochodzą jednak od Boga, lecz od złego ducha. Duch Święty wspiera tych, którzy „postępują w oczyszczaniu się ze swoich grzechów i wznoszą od dobrego do lepszego” (ĆD, 315). Dodaje im odwagi, pociesza, rozpala zapał w pracy nad sobą. Nikt nie musi przy tym być bezgrzeszny. Wystarczy, aby się starał z Bożą pomocą unikać grzechów ciężkich i praktykował czyny miłości według swych aktualnych możliwości. Natomiast diabeł rzuca nawróconym kłody pod nogi, zasmuca ich oraz niepokoi „fałszywymi racjami” (por. ĆD, 315). Po co? Aby się nimi zajmowali, tracili cenną energię na zamartwianie się ich obecnością lub pożytkowali ją na sprawy, które z doskonałością nie mają wiele wspólnego. Na ogół błędnie sądzimy, że diabeł pragnie przede wszystkim nakłonić pobożnych ludzi do rażących występków. Nic z tych rzeczy. Grzechy są tylko środkiem. Celem jest uniemożliwienie postępu w dobrym, zakrycie oczu wierzącego na prawdę, że Bóg kocha go bezinteresownie, a jeśli tego już doświadczył, należy dołożyć wszelkich starań, by przeszkodzić mu w dalszym przyjmowaniu miłości. Można to co prawda nadal uczynić z pomocą ciężkich grzechów, ale w wypadku osób gorliwych zazwyczaj lepiej się sprawdza inna taktyka, z pozoru wyglądająca na całkiem sensowną.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Dariusz Piórkowski SJ - ur. 1976, jezuita, ukończył filozofię w Krakowie i Boston College oraz teologię w Warszawie; rekolekcjonista i duszpasterz. Niedawno ukazała się jego najnowsza książka "Nie musisz być doskonały" (WAM). Mieszka w Zakopanem. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MÓWI I PISZ TAK, BY CI UFANO

FRANCISZEK Z KOŃCA ŚWIATA

BÓG JEST TAM, GDZIE GO (NIE) CHCEMY

PRZEPRASZAM

POKUSA FAŁSZYWEJ DOSKONAŁOŚCI


komentarze



Facebook