Archwium > Numer 563 (07/2020) > Celibat > NIE WSZYSCY TO POJMUJĄ

NIE WSZYSCY TO POJMUJĄ
Dyskusja o ewentualnym zniesieniu obowiązku celibatu jest możliwa i może być podejmowana, gdyż celibat nie jest w sposób konieczny związany z istotą święceń kapłańskich.

zdjęcie: BARRY BIBBS / UNSPLASH.COM


Łukasz Wiśniewski OP

Obowiązkowy celibat księży budzi wiele emocji i dyskusji. Z jednej strony pojawiają się argumenty złośliwe, często emocjonalne, wyrażone w prymitywny sposób, płynące od osób, które krytykują wszystko, co dotyczy instytucjonalnego aspektu Kościoła. Z drugiej strony podnoszone są argumenty poważne, zazwyczaj pochodzące z wnętrza Kościoła, nacechowane realną troską o przyszłość i świętość wspólnoty wierzących. Nie warto zajmować się tymi pierwszymi, drugim zaś należy poświęcić chwilę uwagi.

Zarzuty

Lista rzeczowych argumentów przeciw obowiązkowi celibatu jest długa. Rozpoczyna ją argument biblijny, mówiący, że Pismo Święte w żadnym miejscu bezpośrednio nie nakazuje bezżenności duchownych. Co więcej, wydaje się, że sami apostołowie byli żonaci oraz że wyznaczali oni żonatych mężczyzn na przywódców pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Ponadto wpierw zachęty, a następnie obowiązek zachowywania celibatu sprawiają dziś wrażenie anachronicznych, gdyż mają swe źródło w czasach o radykalnie innej mentalności, wrażliwości i rozumieniu seksualności oraz małżeństwa niż w czasach obecnych. Oprócz tego powszechnie przytaczany jest argument, że obowiązek celibatu jest głównym winowajcą braku powołań kapłańskich w różnych częściach świata. Młodzi mężczyźni boją się podążać drogą powołania kapłańskiego, gdyż związane jest to z podjęciem zobowiązań ponad ich siły, co w konsekwencji skutkuje tym, że słowo Boże ma mniejszą siłę rozprzestrzeniania się oraz że liczne wspólnoty wierzących pozbawione są stałej obecności księdza, a więc możliwości regularnego przystępowania do sakramentów, zwłaszcza Eucharystii. Przywołuje się tu tezę, że nie jest konieczne utożsamienie kapłaństwa i nakazu bezżenności duchownych. Poza tym często powtarza się argument, że zgoda na życie małżeńskie ograniczyłaby liczbę skandali seksualnych popełnianych przez księży oraz dawałaby im doskonałą możliwość świadczenia o pięknie życia rodzinnego przeżywanego w duchu chrześcijańskim. Można też usłyszeć, że wymóg celibatu jest nakazem życia sprzecznego z naturą człowieka, a więc ostatecznie jest odrzuceniem dóbr, które pochodzą od Boga Stwórcy. Życie sprzeczne z naturą powoduje liczne trudności, upadki, samotność, zgorzknienie, frustrację i brak gorliwości księży. Wreszcie – mówi się, że decyzja młodego człowieka o podjęciu życia w celibacie nie może być do końca świadoma i wolna, gdyż w momencie jej podejmowania nie jest on wystarczająco dojrzały fizycznie, emocjonalnie i duchowo oraz nie zdaje sobie sprawy z wymagań i trudów, z jakimi wiąże się życie w bezżenności. Na decyzję tę nierzadko ma też wpływ siła tradycji.

Argumenty te były przypominane w debacie teologicznej i prasowej, którą mogliśmy śledzić kilka miesięcy temu, związanej z synodem biskupów dla Amazonii. Ojcowie synodalni, skonfrontowani z brakiem księży w tym rejonie świata, dyskutowali nad możliwością święcenia cieszących się dobrą opinią żonatych mężczyzn (tzw. viri probati). Kontekst Amazonii stał się pretekstem do wywołania po raz kolejny dyskusji o celibacie w całym Kościele. Włączył się do niej nawet emerytowany papież Benedykt XVI, publikując wraz z kardynałem Robertem Sarahem książkę Des profondeurs de nos cœurs. Autorzy ukazują w niej teologiczną głębię obecnie obowiązującej praktyki bezżenności księży w Kościele łacińskim.

Wspomniane przeze mnie argumenty dotyczące celibatu nie są nowe. Wszystkie przytoczone twierdzenia zostały już zebrane i opisane ponad pięćdziesiąt lat temu w encyklice papieża Pawła VI Sacerdotalis caelibatus opublikowanej w 1967 roku. Świadomy wagi zarzutów papież polemizuje z nimi i stawia sobie za cel przekazanie pozytywnej nauki o wartości i pięknie celibatu, czego dowodem jest zdanie otwierające dokument: „Celibat kapłański, którego Kościół strzeże jakby jakiegoś jaśniejącego klejnotu swej korony, cieszy się bardzo wielką chwałą i uznaniem również w naszych czasach, kiedy to zarówno mentalność ludzka, jak i warunki materialne uległy głębokim przemianom” (Sacerdotalis caelibatus, 1). Dokument, którego forma nosi pewne znamiona minionej epoki, w swej treści pozostaje wciąż aktualny i ufam, że mógłby się pod nim podpisać również obecny papież, wielokrotnie wypowiadający się za utrzymaniem obecnej dyscypliny Kościoła.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Łukasz Wiśniewski OP - ur. 1984, dominikanin, doktor teologii Uniwersytetu Fryburskiego, wykłada teologię dogmatyczną, mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

TRAKTAT O SZCZĘŚCIU

SPOTKANIE

Mistrz

DAĆ DOWÓD NADZIEI

TRZEBA, BY KRÓLOWAŁ


komentarze



Facebook