Archwium > Numer 563 (07/2020) > Celibat > POROZMAWIAJMY ZE SOBĄ

POROZMAWIAJMY ZE SOBĄ
Nie jestem ani za celibatem, ani przeciw niemu. Uważam jednak, że argumentem za zniesieniem celibatu, gdyby takie decyzje kiedykolwiek zapadły, nie powinno być to, że w ten sposób załatwimy wszystkie problemy księży, bo nie załatwimy.

Katarzyna Kolska: Na przestrzeni roku mogliśmy obejrzeć dwa filmy braci Marka i Tomasza Sekielskich dotyczące wykorzystania seksualnego dzieci przez osoby duchowne. Czy sądzi pani, że gdyby tych filmów nie było, rozmawialibyśmy tyle o tym problemie?

Ewa Kusz: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. O krzywdzie dzieci wykorzystywanych seksualnie, w tym także przez osoby duchowne, specjaliści mówią już od dawna. Filmy braci Sekielskich nic nie zmieniły. Dotyczy to również środowiska kościelnego. Na pewno nie przełożyło się to na powszechną troskę o ochronę dzieci i młodzieży, ale temat zaistniał w przestrzeni publicznej. Pojawia się pytanie, czy przełoży się to na realne działania prewencyjne.

Czy pani zdaniem Kościół, a raczej hierarchowie Kościoła w Polsce dojrzeli już do takiej rozmowy i stawienia czoła temu, co przez wiele lat było ukrywane?

Nie wiem. Ani Kościół rozumiany jako wspólnota, ani hierarchowie nie są monolitem. Aby zmierzyć się z problemem, trzeba uznać, że go mamy, i mieć chęć, aby coś zrobić, zmienić, włączyć w to osoby kompetentne.

Czy w społeczeństwie jest świadomość, że pedofilia to rodzaj zaburzenia seksualnego, a nie czyjś kaprys, by mieć kontakty seksualne z dzieckiem?

Odnoszę wrażenie, że w społeczeństwie – trochę pod wpływem przekazu medialnego – pedofilia jest równoznaczna z wykorzystaniem seksualnym. Dlatego się buntuję, gdy mówiąc o wykorzystaniu seksualnym, używa się pojęcia pedofilia.

A może to pani wytłumaczyć i rozgraniczyć?

Pedofilia to zaburzenie preferencji seksualnej polegające na tym, że dla człowieka dorosłego jedynym, albo głównym, obiektem seksualnym jest dziecko, które nie ma jeszcze rozwiniętych trzeciorzędowych cech płciowych, czyli nie zaczęło jeszcze dojrzewać. W wypadku starszych dzieci mówimy o czynach efebofilnych.

Jeśli osoba dorosła dopuści się obcowania seksualnego z dzieckiem, to mówimy o wykorzystaniu seksualnym. Trzeba to bardzo wyraźnie rozgraniczyć. Bo bywa tak, że dorosły człowiek zdaje sobie sprawę ze swojego zaburzenia, poddaje się terapii, zaczyna pracować nad sobą i nigdy nie wykorzysta seksualnie żadnego dziecka, choć do końca życia pozostanie pedofilem. Osób o skłonnościach pedofilnych jest w społeczeństwie kilka procent, w tym także kilka procent wśród duchownych. Niestety, w Polsce nie ma systemu pomocy takim osobom. A szkoda. Można by uniknąć wielu dramatów. Taką terapię prowadzi się na przykład w Niemczech, prosząc osoby o takich skłonnościach, by same się zgłaszały na leczenie.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Ewa Kusz - psycholog, seksuolog, terapeuta, wicedyrektor Centrum Ochrony Dziecka przy Akademii Ignatianum w Krakowie (wszystkie teksty tego autora)

Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

ZAUWAŻ MNIE

Zmarli to moi przyjaciele

NA ODWROCIE TWOJEGO KRZYŻA WISI JEZUS

Kurs na miłość

JESTEŚMY TU, ŻEBY WAS ZABIĆ!


komentarze



Facebook