NOWY-STARY GRZECH

Wojciech Surówka OP

Papież Franciszek podczas 20. Światowego Kongresu Międzynarodowego Stowarzyszenia na rzecz Prawa Karnego w Rzymie powiedział, że „musimy wprowadzić – już o tym myślimy – do Katechizmu Kościoła katolickiego grzech wobec ekologii, ekologiczny grzech wobec naszego wspólnego domu, ponieważ wymaga tego obowiązek”. W związku z tą wypowiedzią zacząłem się zastanawiać, czy są jakieś nowe grzechy, które pojawiają się w konkretnych sytuacjach społecznych, takie, których nie znajdziemy w Dekalogu. Czy trzeba rzeczywiście wprowadzać nową kategorię grzechu, czy raczej wyjaśnić, że tzw. grzech ekologiczny jest po prostu przekroczeniem przykazania „nie zabijaj”?

Pytanie jest wieloaspektowe. Po pierwsze, należy się zastanowić, czy istnieją jakieś grzechy, o których nie mówi nam Objawienie, a które pojawiają się we współczesnych czasach. Po drugie, trzeba zdefiniować, czym właściwie jest zjawisko „grzechu ekologicznego”. I wreszcie po trzecie, nie należy zapominać o samym trybie wprowadzania czegoś do Katechizmu Kościoła katolickiego, który jest oficjalną wykładnią doktryny wiary i zasad moralności Kościoła katolickiego, lub wyrzucania z niego.

Mojżesz i in vitro

Czy istnieją jakieś „nowe grzechy”? Jest oczywiste, że w kwestiach moralnych pojawiają się nowe problemy. Tak było od samego początku istnienia Kościoła. Przemiany społeczne, jak również rozwój nauki i techniki stawiają nas wobec nowych wyzwań. Apostołowie nie mieli pojęcia o klonowaniu, zapłodnieniu in vitro, nie zastanawiali się również, czy nosić maseczki, czy nie, czy przyjmować komunię na rękę, czy do ust. Jednak we wszystkich tych nowych sytuacjach odwołujemy się do prawd objawionych nam w Piśmie Świętym, które mówi o ludzkiej kondycji, o jej wielkości, ale również o słabości i grzechu. Choć zmieniają się sytuacje, to za każdym razem w Objawieniu możemy znaleźć odpowiedź na pytanie, jak postępować. Chociaż w czasach Mojżesza nikt nie myślał o zapłodnieniu in vitro, to przykazanie „Nie zabijaj” daje nam trwały punkt odniesienia do interpretacji nowych sytuacji. Można powiedzieć, że pojawiają się stale nowe formy tych samych grzechów. Pełnia Objawienia jest nam dana w Jezusie Chrystusie. Zwięźle o tym mówi Katechizm: „Chrystus, Syn Boży, który stał się człowiekiem, jest jedynym, doskonałym i ostatecznym Słowem Ojca. W Nim powiedział On wszystko i nie będzie już innego słowa oprócz Niego” (KKK 65). Nie ma więc nowych kategorii grzechu, takich, które nie byłyby wymienione w Objawieniu. Są natomiast ich nowe postaci, czasem bardzo trudne do rozpoznania.

Przeciwko przyszłym pokoleniom

Czym jest „grzech ekologiczny”? Niewątpliwie przemyślenie kwestii ekologicznych jest konieczne. Pisał o tym w 1991 roku na łamach miesięcznika „W drodze” ojciec Jacek Salij. Stwierdził wtedy, że „cała tradycja wegetarianizmu chrześcijańskiego niewątpliwie zasługuje na odnowienie i ożywienie we współczesnym Kościele”. Jednak nie chodzi tutaj jedynie o wegetarianizm, ale o stosunek do świata stworzonego. Takie podejście do natury jest bardzo bliskie tradycji franciszkańskiej, ale również stale obecne wśród braci i sióstr tradycji wschodniego chrześcijaństwa. Jeden z nich pisał, że „jest powinnością każdego chrześcijanina, by w ramach swej posługi kapłańskiej wymawiał Imię Jezusa nad elementami przyrody, nad kamieniami i drzewami, nad kwiatami i rzekami, górami i morzami, by wypełniał w ten sposób tajemnicę tkwiącą w rzeczach, przynosił odpowiedź na to długie, nieme i nieświadome wyczekiwanie. (…) Tak jak Adam w raju mamy nadawać imię wszystkim zwierzętom i niezależnie od imienia, jakie nadała każdemu z nich nauka, wypowiemy nad każdym zwierzęciem Imię Jezusa, przywracając i zwracając uwagę, że są stworzone i miłowane przez Ojca w Jezusie i dla Jezusa. Jednak to szczególnie w odniesieniu do ludzi Imię Jezusa pomaga nam sprawować posługę przemienienia”1.

Biskupi podczas Synodu o Amazonii zaproponowali zdefiniowanie „grzechu ekologicznego” jako działania lub zaniechania przeciwko Bogu, innym ludziom, społeczności i środowisku. Papież Franciszek stwierdził, że „jest to grzech przeciwko przyszłym pokoleniom i przejawia się w aktach i nawykach zanieczyszczenia i niszczenia harmonii środowiska, w naruszeniach zasad współzależności oraz w zerwaniu sieci solidarności między stworzeniami”. Ojciec Zdzisław Kijas OFM podkreśla, że w określeniu tego grzechu akcent należy położyć na relacje do przyszłych pokoleń. Jest to więc grzech przeciw człowiekowi, a nie przeciwko naturze jako takiej. „Jest to także grzech przeciw cnocie sprawiedliwości” – podkreśla o. Kijas. Korzeniem grzechu przeciw sprawiedliwości jest pycha. „Człowiek pyszny widzi świat egoistycznie jako miejsce realizacji swoich wąskich pragnień, również kosztem innych. Nie zaś jako miejsce swojego i innych doskonalenia. I to właśnie z samolubnych pragnień człowieka rodzą się grzeszne ideologie, które niszczą środowisko”2.

Widzimy więc, że podstawowym wymiarem „grzechu ekologicznego” jest relacja do innych ludzi. Jest to brak sprawiedliwości społecznej. W konstytucji Gaudium et spes Soboru Watykańskiego II czytamy, że „równa godność osób wymaga, by zostały wprowadzone bardziej ludzkie i sprawiedliwe warunki życia. Albowiem zbytnie nierówności gospodarcze i społeczne wśród członków czy ludów jednej rodziny ludzkiej wywołują zgorszenie i sprzeciwiają się sprawiedliwości społecznej równości, godności osoby ludzkiej oraz pokojowi społecznemu i międzynarodowemu”. Kategoria „grzechu ekologicznego” mówi właśnie o sprawiedliwych warunkach życia. Dotyczy to zarówno życia tu i teraz, jak i przyszłych pokoleń. Niesiemy odpowiedzialność za to, w jakich warunkach społecznych, ale i w jakich warunkach naturalnego środowiska żyjemy i będą żyły nasze dzieci. W tym sensie „grzech ekologiczny” nie jest nowym grzechem, ale nową postacią grzechu przeciw cnocie sprawiedliwości.

Tylko miłość

I wreszcie ostatnia kwestia, a mianowicie, w jaki sposób wprowadza się nowe prawdy do Katechizmu Kościoła katolickiego. W Konstytucji apostolskiej Fidei depositum, która stanowi podstawę do opublikowania Katechizmu, Jan Paweł II pisał, że „każdy katechizm powinien wiernie i w sposób uporządkowany przedstawiać nauczanie Pisma Świętego, żywej Tradycji w Kościele i autentycznego Urzędu Nauczycielskiego, a także duchowe dziedzictwo Ojców, Doktorów i świętych Kościoła, by umożliwiać lepsze poznanie tajemnic chrześcijańskich i ożywiać wiarę Ludu Bożego. Musi brać pod uwagę wyjaśnienia nauki, które w ciągu dziejów Duch Święty wskazał Kościołowi. Konieczne jest także, by pomagał rozjaśniać światłem wiary nowe sytuacje i problemy, które w przeszłości nie zostały wyjaśnione”. W zwięzły sposób zadanie katechizmu w Kościele określił kiedyś kard. Ratzinger: „Katechizm nie jest podręcznikiem teologii, lecz wiary lub przekazu wiary”. Jeśli tak, to należy z dużą ostrożnością podchodzić do zmian w nim. Nie mogą one być kwestią mody czy nacisków jakiejś grupy teologów, ale wyrazem troski o jasny przekaz wiary i utwierdzenie wiernych w miłości. Pisał o tym już Pius V we wstępie do Katechizmu Rzymskiego (1566): „Jedyny cel nauczania należy widzieć w miłości, która nigdy się nie skończy. Można bowiem doskonale przedstawić to, co ma być przedmiotem wiary, nadziei i działania, ale przede wszystkim zawsze należy ukazywać miłość naszego Pana, by wszyscy zrozumieli, że każdy prawdziwy chrześcijański akt cnoty nie ma innego źródła jak miłość, ani innego celu niż miłość”.



1    Mnich Kościoła wschodniego, Modlitwa Jezusowa, Kraków 1994, s. 93–94.
2    Tamże.
 

 


Wojciech Surówka OP - ur. 1975, dominikanin, duszpasterz Lednicy 2000, mieszka na Polach Lednickich. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŚWIĘTOKRADZTWO, IGNORANCJA, PRAGNIENIE

Prowincjonalna duchowość

SKOK W PRZEPAŚĆ CZY CHODZENIE PO LINIE?

TO NIE MÓJ PROBLEM

POBOŻNOŚĆ MASOWA


komentarze



Facebook