RYCHTUJMY SIĘ

ks. Grzegorz Strzelczyk

Pisanie felietonów do miesięcznika ma tę paskudną właściwość, że tekst należy oddać trzy tygodnie przed publikacją. A to oznacza, że albo trzeba się pogodzić z tym, że nie za bardzo można się odnosić do spraw bieżących, albo z ryzykiem, że tekst się zdezaktualizuje. Jest jeszcze możliwa trzecia strategia, czyli ucieczka do przodu, w refleksję nad tym, jakie będą długofalowe skutki obecnych wydarzeń. Gdy piszę te słowa, wygląda na to, że koronawirus nie przyjął do wiadomości rządowego ogłoszenia końca pandemii. Jak będzie za trzy tygodnie? Konia z rzędem (albo teslę z abonamentem na bezpłatne ładowanie) temu, kto byłby w stanie to przewidzieć. Dziś zatem uciekamy do przodu.

Podobno jedną z typowych cech śląskiej mentalności jest swoisty fatalizm. Fatalizm – w mojej ocenie – dwuskładnikowy. Po pierwsze, jest w nim jakaś na pierwszy rzut oka trącąca biernością gotowość na przyjęcie bez buntów, fochów i szczególnie głębokiego „rozkminiania” tego, co życie przyniesie, cokolwiek by to było. Po drugie – swoisty rodzaj czarnowidztwa, jakieś fundamentalne przekonanie, że nieszczęście się zdarzy nieuchronnie, to tylko kwestia czasu. I że trzeba się na nie narychtować (przygotować). Genezy takiego nastawienia należy pewnie szukać w typie pracy, który wyrzeźbił tradycyjny Śląsk. Wysoka wypadkowość i świadomość bezradności wobec potężnych sił przyrody, którym usiłuje się coś wyrwać, a które zazdrośnie strzegą swoich skarbów…

Nie będę ukrywał – mnie się ten fatalistyczny komponent bardzo uaktywnił w ostatnich miesiącach. Na początku sie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


ks. Grzegorz Strzelczyk - prezbiter archidiecezji katowickiej, teolog, proboszcz, twitter: g_strzelczyk (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

ŁONO

ONI

ZA BAJTLA

BEZ CHECHRANIO

WIELKI DZIEŃ POWSZECHNEGO WSTYDU


komentarze



Facebook