BIAŁA PARASOLKA

Jarosław Mikołajewski

Nigdy wcześniej nie byłem w Jedwabnem. Nie, nie przeraża mnie domyślność miejsca. Po prostu każdy wyjazd jest dla mnie za trudny. Poza tym rzadko mam czas. A teraz mam – kilka dni, kilkanaście, kilkadziesiąt. Dzwonię do księdza Wojciecha Lemańskiego, pytam, czy byłby moim towarzyszem i przewodnikiem. Przyjmuje moją prośbę. Dzwonię do Krystyny Jandy, potem do Michała Gielety – też chcą, też nie byli, jak ja. Ruszamy więc. Jest 2 czerwca Roku Epidemii.

Nie mam żadnych oczekiwań, będzie, co będzie. Wiem tylko, że zobaczymy i inne okoliczne miejsca, gdzie Żydów zamordowali sąsiedzi. W samochodzie Wojtek pyta, dlaczego chciałem, skąd ta moja prośba. Żeby zrozumieć, poczuć. W wymiarze, który uważam za jedyny prawdziwy, czyli w wymiarze lirycznym, czuję, że po prostu uwiera mnie własna nieobecność w miejscu, o którym czytałem. Że ta nieobecność ma coś wspólnego z obojętnością i zbrodnią. Z pustką, z nienawiązaną, a więc utraconą rozmową i opowieścią. Z milczeniem ważnego głosu.

Jedwabne jest pierwsze. Wjeżdżamy na plac miejski, przed kościołem. Jeden obok drugiego domy nowe lub odnowione, i domy starsze, chyba pamiętające. Skręcamy, jedziemy drogą za blaszanym, zapuszczonym drogowskazem do miejsca pamięci. Wóz nurza się w zieloność. Wszędzie bujność traw, przecięta murkiem pustego kirkutu po lewej i kamiennym obrysem stodoły, w której jedni spalili, drudzy spłonęli. Wokół, jak okiem sięgnąć, soczysta łąka. W konturze paleniska dwujęzyczny obelisk, kilkadziesiąt kamieni, kilka starych, wypalonych zniczy. I dwa rozległe krzewy, które zasłaniają i chronią. I wyolbr (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jarosław Mikołajewski - ur. 1960, poeta, tłumacz z języka włoskiego, eseista, reporter. W latach 2006-2012 dyrektor Instytutu Polskiego w Rzymie. Ostatnio wydał "Wielki przypływ" reportaż o włoskiej wyspie Lampedusa, tom poetycki "Żebrak" i książkę dla dzieci "Wędrówka Nabu". Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

CO ARTYSTA MOŻE I CO POWINIEN

MÓJ KAMIEŃ

BANAŁ DLA KAŻDEGO

WIZYTA DUSZPASTERSKA

RZYM JEST SZKOŁĄ WYRZECZEŃ


komentarze



Facebook