LECZ TAK NAS WYCHOWANO
Ez 18, 25-28 / Ps 25 / Flp 2,1-11 / Mt 21,28-32

Wojciech Czwichocki OP

Ile mieliśmy takich rozmów w młodości? Idź, zrób, nie idź, zrób co innego. Nie dyskutuj. Szybko, najlepiej natychmiast. Nie liczy się, co chciałeś. To ty masz jakieś plany? Trzeba przyznać, że to, niestety, wyjątkowo skuteczne wychowanie. Wciąż towarzyszy nam ta nieznośna umiejętność błyskawicznego wyrażania zgody. Jakby to był jakiś konkurs, jakiś wyścig, kto szybciej powie: Już idę, już robię. Zanim zdążymy pomyśleć, zanim się zezłościmy. Chociaż niektórzy już w dzieciństwie nauczyli się chronić swoją niezależność. Słodko przytakiwać z niewinnym uśmiechem, żeby potem i tak zrobić swoje albo nic nie zrobić. Być jak „ten pierwszy” syn z Jezusowej przypowieści, ten, który tylko udawał posłuszeństwo.

Bo rzeczywiście, na pozór się wydaje, że to historia o posłuszeństwie. Tak się zapisała w naszej pamięci. Katechezy, kazania, a jeszcze wcześniej połajanki bezradnych rodziców znajdowały twarde potwierdzenie w nauczaniu Jezusa. Zobacz, ten syn nie chciał, a zrobił. Poszedł, bo usłuchał ojca. No i uwierzyliśmy w końcu, że posłuszeństwo jest najważniejsze, a Ewangelia każe nam przede wszystkim być grzecznymi. Teraz, kiedy już dawno wywietrzały nam z głowy pokoleniowe kontestacje, sami chętnie używamy tej przypowieści do dyscyplinowania leniwych dzieci. Ustawiliśmy Ewangelię na półce z przydatnymi narzędziami, żeby zawsze była pod ręką, i dobrze umiemy ją wykorzystać.

Ale przecież możemy się opamiętać, pożałować swojej pierwszej decyzji i ją zmienić. Jak „ten drugi” syn z przypowieści. To jest serce Ewangelii, że nie musimy być tacy sami całe życie. Że wzrasta w nas zrozumienie, a przynajmniej może wzrastać. Czasem cały świat naszych przekonań i wartości nagle się wywraca do góry nogami, a my mówimy sobie: no wreszcie, wreszcie się odważyłem. Jezus wciąż do tego wraca. Pokazuje ludzi, którzy zmienili swoje myślenie, inaczej zaczęli traktować siebie i innych i są szczęśliwi. Jak Zacheusz, którego przecież nie tak wychowano.


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Koniec... i początek

Wrześniowe lato

CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ

LECZ TAK NAS WYCHOWANO

Co widzimy, co słyszymy?


komentarze



Facebook