ZIĘBOL

Artur Pawlowski


Gdy pierwszy raz spotkałem ojca Macieja, był już wtedy mistrzem otoczonym tłumem oddanych uczniów. Byli wygadani i inteligentni. Robili kariery na uniwersytetach, w palestrze, mediach i polityce. A do tego się modlili. Ja byłem przy nich nieopierzonym studentem pierwszego roku, który właśnie przyjechał z Czeladzi na studia do Krakowa.

Spotkanie pierwsze

To było w 2002 roku podczas organizowanej przez Instytut Tertio Millennio „Szkoły Zimowej”, czyli kilkudniowego seminarium dotyczącego katolickiej nauki społecznej. Rzucały się w oczy jego czerwone sznurówki przy wielkich, górskich butach. Wkładał je wieczorem, gdy już bez habitu rozmawiał z nami w luźnej atmosferze, schodząc z piedestału wielkości. Dawał wtedy sygnał, że w tym momencie nie jest prowincjałem dominikanów, przyjacielem papieża i intelektualistą, tylko jednym z nas siedzących przy stole. Rozmawialiśmy o wszystkim. Raz zadając osobiste pytania dotyczące wiary, innym razem intelektualnie pojedynkując się o politykę i filozofię. On był urodzonym dyskutantem. Genialnie posługiwał się ironią i sarkazmem. Przegrać z nim – to jedno, być wyśmianym przez kumpli – to już zupełnie inna sprawa.

To wszystko jednak budowało więź, którą można porównać do relacji z własnym ojcem. Była w niej bliskość i dystans, naturalność i szacunek, czułość i szorstkość. Do „Ziębola”, bo tak o nim zdrobniale mówiliśmy, szło się pogadać o sprawach sercowych, kłócić o podatek liniowy, rozmawiać o znaczeniu Soboru Watykańskiego Drugiego. Graliśmy z nim w paintball i chodziliśmy do niego do spowiedzi. Dyskusje z nim to było nieustanne podróżowanie między epokami i kontekstami. Był genialnym historykiem idei. Nie dlatego, że stworzył jakiś system, ale dlatego, że dawał poczucie, iż nasze życie w historii ma sens.

Z tamtych pierwszych spotkań zapamiętałem jeszcze jedno: do dziś widzę jego pochyloną nad hostią sylwetkę w momencie przemienienia. To było niezwykłe. Był pierwszym księdzem, o którym pomyślałem, że nie odprawia mszy, ale modli się mszą. A efekt ten wzmacniało jeszcze wspólne odmawianie liturgii godzin. Wcześniej, kilka razy w życiu, widziałem w pociągu czy w autobusie księży modlących się ze skórzanej książeczki. Dopiero jednak modlitwy podczas spotkań Tertio Millennio pozwoliły mi odkryć piękno modlitwy brewiarzowej. Stawaliśmy naprzeciw siebie, w dwóch nawach kaplicy, kobiety, mężczyźni, klerycy, bracia dominikanie. Dwa chóry recytujące naprzemiennie: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił”. To było realne doświadczenie wspólnoty modlącego się Kościoła.

I choć Instytut Tertio Millennio kojarzy się przede wszystkim z debatami i projektami społecznymi, w rzeczywistości stał za nim głęboki pomysł duszpasterski. Zięba był wychowankiem wrocławskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Jego wiara nie kształtowała się w wiejskiej parafii, ale w toku gorących dyskusji akademickich i burzliwych działań społecznych charakterystycznych dla wielkich metropolii. Z tego doświadczenia brała swój początek „metoda Tertio”. Jej istota zasadzała się na przekonaniu, że jeśli Kościół ma być obecny na współczesnych areopagach jako liczący się głos w dyskusji, to musi szukać odpowiedzi na trudne pytania, bo i tak go one nie ominą. Dlatego wcześniej we własnym gronie i życzliwej atmosferze dobrze je sobie postawić i szukać odpowiedzi, nie bojąc się zestawiać wiarę z poznaniem rozumowym świata. Do tego ostatniego jako fizyk z wykształcenia ojciec Zięba zachęcał nas wiele razy. Zwracał uwagę, że tak często podkreślana sprzeczność między wiarą i rozumem tak naprawdę nie istnieje. Nauka niezideologizowana, ale obiektywnie opisująca świat, pomaga wierze i oczyszcza ją z wyobrażeń i mitów. I jestem przekonany, że jeśli dziś wspólnoty wierzących umierają w wielkich miastach, to dlatego, że „metoda Tertio” nie przegryzła się przez nasz Kościół.

(...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Mazur - ur. 1982, politolog, filozof, doktor nauk humanistycznych, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego. Były prezes Klubu Jagiellońskiego. W latach 2019-2020 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Posłani na Areopagi

Możliwość budowania dobra

DOCENIĆ CODZIENNOŚĆ

Zjazd koleżeński

ADWENT I ĆWICZENIE PAMIĘCI


komentarze



Facebook