Archwium > Numer 447 (11/2010) > Felietony > Zjazd koleżeński

Zjazd koleżeński

Dawniej nie doceniałem tego typu zaproszeń. Uczestniczenie w zjazdach absolwentów wydawało mi się śmieszne i niepoważne – w tym samym czasie można było tyle zrobić z młodzieżą. Teraz się ucieszyłem, że będzie okazja powrócić do Prudnika. Chociaż na kilka dni. Na kolejny zjazd kolegów z prudnickiego liceum.

Na spotkanie z moim miastem i moją młodością udawałem się z duszą na ramieniu. Zmierzenie się z przeszłością oraz z przestrzenią, która w tamtym czasie była całym moim światem, jest ryzykowne i trudne.

Z Poznania pojechałem pociągiem, jak przed laty. Gdy szedłem tunelem opolskiego dworca w stronę miasta, usłyszałem muzykę. Ktoś grał na skrzypcach, niebanalnie. Nie lubię takich sytuacji – głupio obojętnie przechodzić obok człowieka. – Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus – odezwał się skrzypek. Nie poznajesz mnie? To ja, Rysiu Chir, tak jak chirurgia. Razem kończyliśmy szkołę muzyczną. Stanąłem jak wryty. – Przyszedłem wypróbować podstawek, bo mi dopiero co wymienili. W tym tunelu jest wspaniała akustyka.


Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Góra OP - (1948-2015) legendarny rekolekcjonista, kaznodzieja i publicysta, wieloletni duszpasterz akademicki w Poznaniu. Twórca ośrodków duszpasterskich w Hermanicach, na Jamnej i nad Lednicą; organizator spotkań "Lednica 2000", autor wielu książek. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pasterka nad Lednicą

Owoc pomarańczy

Pistolet wypalił

DOKTOR KADZIDŁO

Krzyż nad Jamną albo klasztor w połogu


komentarze



Facebook