Egzotyczny barok

Missa Mexicana
The Harp Consort, Andrew Lawrence-King
Harmonia Mundi USA

Juan Gutiérrez de Padilla (ok. 1590–1664) był kompozytorem utalentowanym, ale konserwatywnym. W pewnym momencie wykonał jednak genialny ruch – u progu swojej kariery wyjechał z rodzinnej Hiszpanii do Nowego Świata (obecnie teren Meksyku). W 1629 roku został kapelmistrzem w katedrze w Puebla de los Angeles i pełnił tę funkcję do końca życia. W połowie XVII wieku jego zespół i chór należały do najświetniejszych w Nowym Świecie!

Padilla pozostawił po sobie bogatą spuściznę, głównie dwuchórowe motety, msze, lamentacje, pasje, a także bardzo popularne w Nowym Świecie, wykonywane w kościele (choć okresami zakazywane!) religijne villancicos. Kiedy słucha się pierwszy raz jego utworów, zaskoczenie jest spore. Doskonale rozpoznaje się wzorce przywiezione przez kompozytora z Europy, a jednocześnie jest w nich coś nowego. Taneczne, egzotyczne rytmy zapożyczone z miejscowej muzyki, a także z muzyki niewolników z Wybrzeża Kości Słoniowej, oraz specyficzne instrumentarium (szałamaja, przypominający fagot bajón, meksykańska gitara czy puzon w barokowej wersji) nadają jego kompozycjom niesłychanego wdzięku i żywotności, a także swoistej odmienności.

Jeśli komuś sprawia przyjemność wy­szu­kiwanie lokalnych wariantów stylu do­minującego w danym okresie w architekturze, malarstwie, muzyce czy rzeźbie, warto, by sięgnął po płytę Missa Mexicana nagraną przez The Harp Consort Andrew Lawrence’a-Kinga. Jej trzon stanowi cykl mszalny Padilli Ego flos campi (tzw. missa parodia, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Daina Kolbuszewska - psychoterapeutka Gestalt, psycholog, dziennikarka, autorka książki reportażowej "Niemka. Dziecko z pociągu", której bohaterowie zostali upamiętnieni tablicą na dworcu w Krotoszynie. Lubi cytat przypisywany J. L. Borgesowi: "Gdybym mógł przeżyć życie od nowa, popełniałbym więcej błędów. Nie starałbym się być tak doskonałym, byłbym bardziej odprężony. (...) zzuwałbym buty w pierwszych dniach wiosny i do późnej jesieni chodził boso. Dłużej kręciłbym się na karuzeli, obejrzał więcej wschodów słońca i częściej przebywał z dziećmi...". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

UPIÓR Z TWARZĄ ŚLEPĄ NA BÓL

Z POTRZEBY DUSZY

Il Diavolo

O przewadze głosów chłopięcych

Spotkanie wizjonerów


komentarze



Facebook