Życie duchowe

Czy możemy się modlić, siedząc, leżąc albo idąc ulicą? W drodze do pracy albo podczas zmywania naczyń? Z całą pewnością tak! – przekonuje jezuita Jakub Kołacz w wiosennym „Życiu Duchowym” poświęconym modlitwie. Najważniejsze, byśmy stanęli przed Panem w pokorze. „To z braku pokory rodzą się modlitwy koślawe: przechwalanie się przed Bogiem i dowartościowywanie siebie kosztem innych, jak w przypadku faryzeusza, modlitwa o wadach innych albo modlitwa odklepanych pustych słów, jak w przypadku człowieka, który nie zdaje sobie sprawy, co robi i przed kim stoi, dlatego klepie paciorki bez wiary. Wszystkie inne problemy na modlitwie to nie grzechy, ale niedoskonałości samej modlitwy”.

Do niedoskonałości tych z pewnością należą rozproszenia, kiedy się modlimy. Demony podsuwają nam całą listę spraw pilnych, do załatwienia w tej właśnie chwili. Ojcowie pustyni wiedzieli, jak wielkiej wytrwałości i wewnętrznych zmagań wymaga modlitewne spotkanie z Panem. Abba Agaton, którego przywołuje we wstępie do 62 numeru kwartalnika Józef Augustyn SJ, mawiał, że modlitwa to walka „aż do ostatniego tchnienia”.

Modlącym się przeszkadzają nie tylko natrętne myśli w trakcie zwracania się do Boga. Dotyka nas także problem braku wiary w skuteczność próśb Mu przedstawianych. Ile razy modliliśmy się o coś żarliwie i nie zostaliśmy wysłuchani… Pokusa, aby zaprzestać wznoszenia próśb, bywa wtedy ogromna. Jak pisze Dariusz Kowalczyk SJ, „modlitwa to nie magiczne formuły i zaklęcia, które mają coś sprawić”. Jakże trudno nam jednak uwolnić się nieraz od takiego jej traktowania; zaa (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

okladka

Razem z Nim - wspólnie z innymi

Wybrana literatura na temat homoseksualizmu

okladka

okladka


komentarze



Facebook