Za was i dla was
Pwt 8,2-3.14b-16a Ps 147B 1Kor 10,16-17 J 6,51-58

Podobno w średniowieczu mnisi z Cluny, przystępując do komunii świętej, zdejmowali buty – jak Mojżesz zbliżający się do Krzewu Gorejącego, do Najświętszego.
Zdumiewająca jest ludzka zdolność oswajania tego, co niezwykłe. Bo przecież dla nas Eucharystia, komunia święta, jest czymś zwyczajnym, a przez to może nieraz zbyt mało cenionym. Zdarzało mi się spotkać ludzi, którzy z powodu poplątanego życia nie mogą przyjmować Eucharystii – niektórzy z nich mają jednak tak wielkie pragnienie komunii, jakiego nie spotyka się u większości praktykujących katolików.

Uroczyste świętowanie Bożego Ciała ma swój początek w widzeniach św. Juliany z Liège i zostało wprowadzone najpierw w diecezji Liège, ale wkrótce rozszerzono je na cały Kościół. Przyczynił się do tego cud, który miał miejsce w Bolsenie niedaleko Orvieto: podczas mszy świętej, którą sprawował ksiądz wątpiący w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, uniesiona przez niego hostia zaczęła krwawić, co przekonało niedowiarka księdza i wielu innych – dawniej i dziś.

Różne były losy tej uroczystości i różne przypisywano jej znaczenia: wyznanie wiary w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie; uświęcenie miast i wsi; błogosławieństwo pól, uproszenie dobrej pogody i urodzaju. U nas w czasach PRL-u można było nieraz usłyszeć – a i dzisiaj jeszcze można – że podczas procesji Bożego Ciała mamy „zamanifestować naszą wiarę” (cokolwiek to znaczy).

Ostatecznie jest to święto Eucharystii. W moim jej przeżywaniu ostatnio na pierwszy plan wysuwają się dwie myśli. Pierwsza dotyczy kruchości. Kiedy łamię hostię nad ołtarzem, często myślę o tej kruchości i o tym, że Jezus właśnie tak chce do nas przychodzić. „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało za was wydane”. Za was i dla was. Możecie z nim zrobić, co chcecie. Możecie nim wzgardzić, zlekceważyć je, okazać mu obojętność. Możecie je z miłością przyjąć, wziąć do siebie i patrzeć, jak w was rośnie, i rosnąć razem z nim.

Druga myśl, zaczerpnięta od Jana Pawła II, dotyczy komunii. Zachwyciło mnie spostrzeżenie papieża, że w komunii nie tylko każdy z nas przyjmuje Chrystusa (to dla nas dość oczywiste), ale też Chrystus przyjmuje każdego z nas! Chrystus przystępuje do komunii, by mnie przyjąć. To dla mnie jest rzeczywiście wielkie święto!


Cyprian Klahs OP - ur. 1969, dominikanin, przełożony braci studentów, napisał m.in. "Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy"; "Nadzieja. Lekarstwo na narzekanie i zniechęcenie"; "Różaniec. Modlitwa prostoty i głębi". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Moja chrzcielnica

DWIE SĄ DROGI

Minimax

MASZ TALENT - MASZ PROBLEM

Słaba i silna wola


komentarze



Facebook