Rodzice do recyklingu

Istnieje powszechna opinia, że w domach dziecka jest mnóstwo sierot, które czekają na adopcję. Niestety, nieudolni urzędnicy i złe przepisy sprawiają, że chętni do adopcji czekają w długich kolejkach. Jak to wygląda naprawdę?

Ta opinia bazuje na mitach. Pierwszy mit jest taki, że procedury sądowe bardzo się przeciągają, ale skoro ciąża trwa dziewięć miesięcy, to dlaczego postępowanie przygotowujące do adopcji ma być krótsze? Bo ktoś wybrał sobie optymalny moment na adopcję i chce natychmiast przyjąć dziecko? Myśląc o dziecku, trzeba umieć je przyjąć w dobrym zdrowiu i w chorobie, gdy jestem u szczytu kariery i gdy mi w pracy nie idzie.

Drugi mit to ten, że w placówkach są dzieci osierocone lub porzucone. Jest to prawda jedynie w odniesieniu do niewielkiego odsetka dzieci umieszczonych w niewielkim odsetku placówek – tych, które niegdyś nazywano domami małego dziecka. W wielu typowych domach dziecka nigdy nie było ani jednego dziecka, którego rodzice nie żyją. Większość z nich ma rodziców, którym ograniczono prawa.

Zgodnie z kolejnym mitem adopcja jest optymalnym rozwiązaniem problemów dzieci z rodzin, które ja nazywam dysfunkcyjnymi, a chodzi o to, że są one niewydolne wychowawczo i /?lub ekonomicznie. Tymczasem w Polsce się ją przecenia. Jest ona potrzebna wtedy, gdy rodzice nie żyją, gdy dotknęła ich nieodwracalna choroba psychiczna albo gdy dzieci były przez nich molestowane. Ni (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Andrzejewski - ur. 1959, prawnik, doktor habilitowany, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego i Instytutu Nauk Prawnych PAN. Przez 9 lat pracował w domach dziecka. Autor artykułów i książek z zakresu prawa i pedagogiki, m.in.: "Domy na piasku. Domy dziecka. Od opieki nad dzieckiem do wspierania rodziny" (wyd. 2, Poznań 2007), "Ochrona praw dziecka w rodzinie dysfunkcyjnej" (Kraków 2003). Mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

Co jest, a co nie jest walką ze smokami

Prawo do jasnego prawa

CHODZI O DZIECKO

SZALONA NADZIEJA

WYJŚCIE ZE STREFY KOMFORTU


komentarze



Facebook