Archwium > Numer 432 (08/2009) > Rozmowa w drodze > Podrzucam ludziom kukułcze jaja

Podrzucam ludziom kukułcze jaja
Narkomania, alkoholizm i prostytucja strasznie zniewalają ludzi, ale jednocześnie uwalniają ich od struktur tego świata: żyjąc w nałogu, tracą niejednokrotnie rodzinę, pracę, mieszkanie. Najczęściej nie mają już dokąd wracać. Ale są wolni dla Chrystusa.

Jak to się stało, że znalazł się Ojciec na Ukrainie?

Byłem jeszcze diakonem, gdy pewnego dnia prowincjał naszego zakonu zapytał nas: „Kto z was chciałby pojechać na Ukrainę?”. Zapadła cisza. Nikt się nie odezwał. Prowincjał zapytał jeszcze raz: „A kto z was mógłby pojechać na Ukrainę, gdyby była taka potrzeba?”. Zgłosiło się trzech bohaterów, wśród nich byłem też ja. Zrobiliśmy to tylko dlatego, że nie chcieliśmy zasmucać Boga i prowincjała. Mieliśmy jednak nadzieję, że ta siermięga nas ominie. Nie ominęła. Los padł na mnie. Gdy usłyszałem tę wiadomość, nogi się pode mną ugięły, ale Bóg poprawiał mi nastrój z minuty na minutę.

Wyjechałem w 1992 roku, jeszcze przed święceniami kapłańskimi. Kilku braci było już tam i zdążyli przetrzeć szlaki. Przybyłem na miejsce 24 grudnia o trzeciej rano. Zaspałem. Pociąg miał zaraz odjeżdżać, a ja nieubrany, w pidżamie wyskoczyłem na peron. Wyrzucono mi przez okno tobołki. Stałem w śniegu. Ciemna noc – nie znałem języka ani kraju. A brat, który miał mnie odebrać, spóźniał się.

Przeżyliśmy wspólnie święta Bożego Narodzenia i jeszcze kilka miesięcy. Wróciłem do Polski, by przyjąć święcenia kapłańskie, a 1 czerwca byłem już z powrotem w Starokonstantynowie na Ukrainie. Mój współbrat powiedział mi, że na kilka dni musi wyjechać do Kijowa. Zostałem sam. Z kilku dni zrobił się rok. Znałem już ludzi, ale nie znałem jeszcze dobrze języka. Na głowie miałem (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.



Katarzyna Kolska - dziennikarka, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika "W drodze", absolwentka filologii polskiej i teologii, przez 13 lat pracowała w poznańskim oddziale "Gazety Wyborczej", autorka kilku książek, m.in. "Modlitwa poranna i wieczorna" (Olimp Media 2008) i "Moje dziecko gdzieś na mnie czeka. Opowieści o adopcjach" (Znak 2011, Wydawnictwo W drodze 2016). Jest mężatką, ma dwóch synów, mieszka w Poznaniu. (wszystkich teksty tego autora)

Paweł Kozacki OP - ur. 1965, prowincjał polskich dominikanów, duszpasterz, przez wiele lat redaktor naczelny miesięcznika "W drodze". Mieszka w Warszawie (wszystkich teksty tego autora)

     


zobacz także

CUDOWNA ZWYCZAJNOŚĆ

W dobrych zawodach wystąpiłem...

ILE KOSZTUJĄ MARZENIA?

Nie ma życia na parafii

A ŻŁÓBEK BĘDZIE?


komentarze



Facebook