Koniec... i początek
Pwt 4,32-34.39-40 Ps 33 Rz 8,14-17 Mt 28,16-20

Do końca książki pozostało już tylko kilka kartek. Żal kończyć. Po kilkuset stronach przygód, nagłych zwrotów akcji, wewnętrznej przemianie, odkryciu piękna i podłości świata bohater wraca do domu. Jest znowu tam, skąd wyszedł. Tutaj zaczęła się opowieść. W miejscu oswojonym przez dzieciństwo, wyprawy na jabłka za płot sąsiada, pierwsze pocałunki nad rzeką. To właśnie najbardziej lubimy w powieściach. Moment powrotu do małego, znanego świata, kiedy wiadomo, że ten, który wraca, nie jest już tym samym, który wyszedł. Skoro wrócił, to pewnie potrafi zobaczyć coś, czego ja jeszcze nie widzę. Jak w starej żydowskiej historii. Czasem trzeba pójść aż pod most Karola w Pradze, żeby się dowiedzieć, że skarb ukryty jest w ścianach mojego domu. Albo jak w Pielgrzymie Paolo Coelho, obejść pół świata, żeby w końcu wrócić naprawdę do siebie.

Być może właśnie dlatego po swoim zmartwychwstaniu Jezus każe apostołom wracać do Galilei, tam, gdzie wszystko się zaczęło. Cudowny połów ryb, kazanie na górze, wędrowanie po wsiach, uzdrowienia, trzeba raz jeszcze przeżyć. Otworzyć przestrzenie pamięci, oświetlić wspomnienia wciąż niepojętym światłem wielkanocnego poranka. Jak wygląda teraz mój mały świat, gdy wiadomo, że w Jerozolimie grób pozostał pusty? Co nowego widzą oczy, patrząc na krajobrazy znane od dziecka?

„Niektórzy wątpili”, gdy spotkali Jezusa na umówionej górze w Galilei. Wątpili, że to rzeczywiście Jezus? Zapewne. Ale może jeszcze bardziej wątpili, że coś się zmieniło. Pewnie się bali, że definitywnie skończyła się przygoda. Że się łudzili, a i tak wszystko pozostanie, jak było wcześniej. Że wciąż są w mocy dawnej bezsilności, która nie dopuszcza zmian. Jezus jakby nie zauważał ich wątpliwości. A może przeciwnie, wiedział o nich doskonale i dlatego nie oburzał się, nie wyrzucał apostołom braku wiary. Bo wiara jest rozkołysana, między wątpliwością a powolnym przyswajaniem sobie obietnicy Jezusa: „Jestem z wami przez wszystkie dni”. Tak kończy się ewangelia: gdy apostołowie wydają się jeszcze niegotowi, gdy dopiero uczą się patrzeć na świat nowymi oczyma, mają iść i nauczać wszystkie narody. Ale nie od dziś wiadomo, że każdy epilog jest tak naprawdę początkiem zupełnie nowej opowieści.


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Antyreklama

Nieznany Znany

Widz i uczestnik

Wrześniowe lato

CV lub notka o autorze


komentarze



Facebook