Antyreklama
Pwt 18,15-20 Ps 95 1 Kor 7,32-35 Mk 1,21-28

Panie i Panowie oto przed nami – „Nowa Nauka z Mocą”! Nawet nieźle brzmi, jak fragment spotu reklamowego albo zapowiedź przystojnego konferansjera w czasie uroczystej gali rozdania nagród czy przyznania znaku „Teraz Polska”. Może słowo „nauka” jest najmniej marketingowe. Kojarzy się z wysiłkiem, przywołuje nie zawsze miłe szkolne wspomnienia: klasówki, odpytywanie przed tablicą, zadania z fizyki, których żadną miarą nie można było rozwiązać. Za to „nowa” i „z mocą”, to wyrażenia na miarę naszych oczekiwań. Pewnie dlatego dobrze się sprzedają produkty opisane tymi słowami. Nowe albo nawet najnowsze generacje obojętnie czego; nowe, wiosenne czy zimowe kolekcje butów albo spinek do koszul, no i nieśmiertelne proszki do prania, z mocą oczywiście. Tak, chcąc nie chcąc, tkwimy zanurzeni po uszy w świecie, w którym zmiany pór roku rozpoznaje się coraz bardziej po kolejnych wyprzedażach w hipermarketach.

A jak jest z ewangelią? Czy „nowa nauka z mocą” jest tylko na jeden sezon? Przecież z doświadczenia wiemy, że nieustannie nowe jest wypierane przez nowsze, a mocne, przez mocniejsze. Czy nie dostaliśmy do ręki przeterminowanego produktu? Czy ewangelia ma jeszcze szansę, żeby była dziś nowa i mocna?

U św. Marka fragment mówiący o „nowej nauce z mocą” jest pełną zdziwienia, a nawet szoku, reakcją zgromadzonych w synagodze ludzi na fakt uwolnienia przez Jezusa opętanego człowieka. „Co to jest?”. Jesteśmy świadkami czegoś, co przerasta nasze możliwości pojmowania. Nie mamy nawet słów, żeby jakoś adekwatnie to nazwać. To coś zupełnie innego, coś spoza. Rozpadły się nasze skale, rozregulowały przyrządy pomiarowe. Wobec tego doświadczenia zupełnie śmieszne i nieważne wydają się teraz wyścigi idei i prawd – która nowsza, która bardziej trendy. Ewangelia jest szokiem, uderzeniem obuchem w głowę, przebudzeniem. Jej nowość i moc nie ustawia się w kolejce modelek na wybiegu. Ona nie musi się podobać. Ona ma obudzić. Dopóki wstrząsa, nie przestaje być nowa.

Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że wstrząsające okazało się przywrócenie przez Jezusa wolności człowiekowi, który dla innych był już bez szans. Jeśli takie rzeczy wciąż się dzieją i wciąż nas wytrącają z ustalonych kolein myślenia, ewangelia nie potrzebuje reklamy.


Wojciech Czwichocki OP - ur. 1966 w Bydgoszczy, dominikanin. Duszpasterz grupy postakademickiej 3/4, opiekun grupy medytacyjnej. Mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Arkadia czy królestwo Boże

Co widzimy, co słyszymy?

Nieznany Znany

Była sobie bajka

Umowa bez aneksu


komentarze



Facebook