Archwium > Numer 402 (02/2007) > Orientacje > "Wielka cisza" Philipa Gröninga

"Wielka cisza" Philipa Gröninga

Wielka cisza scenariusz, reżyseria i realizacja: Philip Gröning Niemcy, Szwajcaria, Francja 2005

Tylko w nieskończonej ciszy można zacząć słyszeć. Tylko tam, gdzie nie ma słów, można zacząć widzieć.

Czy film, podczas oglądania którego się zasnęło, można uznać za dobry? Przecież przemyślana fabuła i zwroty akcji powinny podnosić poziom adrenaliny, bawić, wzruszać, niepokoić. Tak myślałam do dnia, w którym obejrzałam Wielką ciszę.

Obraz Philipa Gröninga opowiada o klasztorze kartuzów Grande Chartreuse we Francji. To zakon o jednej z najsurowszych reguł w Kościele katolickim. Mnisi żyją w odosobnieniu, czas poświęcają modlitwie, studiowaniu i pracy fizycznej. Raz w tygodniu wychodzą na długi spacer, podczas którego wolno im rozmawiać. Nic więc dziwnego, że reżyser przez dziewiętnaście lat zabiegał o pozwolenie na realizację tego dokumentu. Jego cierpliwość została nagrodzona w 2002 roku.

Gröning wszedł z kamerą do klasztoru sam, żył życiem mnichów, z przerwami, przez prawie sześć miesięcy, doświadczając samotności i wspólnoty. Dzięki temu i my wchodzimy za reżyserem w zupełnie inny świat. Rytm życia wyznaczają zmieniające się pory roku. Obserwujemy modlącego się mnicha i tak trwamy przez pięć bitych minut. Czy widz to wytrzyma? Rzeczywiście, formuła tego surowego filmu, w którym przez trzy godziny obcujemy z rzadką na co dzień ciszą, jest trudna. Kto inny okrasiłby pię (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Przystanek

W firmie jak w rodzinie

Królestwo w przypowieściach

okladka

Spowiedź z miłości - Maria


komentarze



Facebook