Wiara nieochrzczonych
Katechumenat to wspólna podróż kandydatów i ochrzczonych ku Chrystusowi. Mapą w tej podróży jest Pismo Święte. Drogowskazem oficjalny dokument Kościoła noszący nazwę "Obrzędy chrześcijańskiego wtajemniczenia dorosłych".

Przez kilka lat w naszych klasztorach w Poznaniu i na warszawskim Służewie przygotowywałem osoby dorosłe do chrztu. Korzystając z doświadczenia braci, którzy wcześniej prowadzili katechumenat przy naszym krakowskim klasztorze, wraz z grupą świeckich przyjaciół wypracowaliśmy metodę formacji. Z pewnością nie jest to forma jedyna. Jednak, sądząc po owocach, wydaje się, że zdała egzamin.

Kto przychodzi?

Kiedy mówiłem, że zajmuję się katechumenatem, spotykałem się zwykle z reakcją: „O, neokatechumenatem?”. Nieodmiennie odpowiadałem, że ci ludzie nie są jeszcze ochrzczeni. Często rozmówca domyślał się, że to muszą być dzieci dawnych „towarzyszy” (członków Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, którzy w ten sposób się tytułowali). Jednak spotkałem się w katechumenacie tylko z jedną taką osobą. Kilkoro wyrosło w środowisku świadków Jehowy, inni w rodzinach ateistycznych, ale nie pezetpeerowskich. Pozostali wywodzili się z rodzin religijnie obojętnych. Jakieś wydarzenie w ich życiu sprawiło, że zapragnęli przyjąć chrzest. Najczęściej tym wydarzeniem była – miłość. „Chcę się ochrzcić, bo moja narzeczona jest katoliczką”. Czasami do katechumenatu przyprowadzało ich wieloletnie poszukiwanie w przestrzeni duchowej.

W pierwszej katechezie przedchrzcielnej wygłaszanej w dniu tzw. zapisania imienia kandydata do chrztu św. Cyryl Jerozolimski mówił do kandydatów, że z jakiegokolwiek powodu przyszli, powinni oczy (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Duch Święty czy masoni?

Boża arytmetyka

W drodze do Emaus

Obnażyć stopy

Docenić dzieci, wspierać dorosłych


komentarze



Facebook