Archwium > Numer 385 (09/2005) > Szukającym drogi > Oskarżanie Kościoła o zdradę Ewangelii

Oskarżanie Kościoła o zdradę Ewangelii

W książce Ojca Praca nad wiarą, w artykule o komunii pod dwiema postaciami, znalazłem informację, że sobór trydencki w roku 1562 określił, „że również pod jedną postacią przyjmuje się w pełni całego Chrystusa i prawdziwy sakrament”. Informacja ta zaniepokoiła mnie. Ewangelii przecież nikomu nie wolno zmieniać, a w niej Jezus powiedział: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6,54).

Szczegółowo Pana pytanie podejmę pod sam koniec tego listu. Proponuję przede wszystkim przypatrzenie się zarzutom, że Kościół w tym albo w tamtym odszedł od nauki Chrystusa, przeinaczył Ewangelię itp. Są one formułowane stosunkowo często. Nieraz można się nawet spotkać z poglądem, że jest czymś rzekomo nieuniknionym i samo przez się zrozumiałym, iż Kościół naucza różnych rzeczy inaczej niż Chrystus, bo taki jest los wszystkich wielkich mędrców, że ich uczniowie i zwolennicy rozumieją ich naukę po swojemu i przeinaczają ją poniekąd z konieczności.

Powiedzmy sobie jasno: tak rzeczywiście by było, gdyby Chrystus Pan był tylko jednym z największych, a nawet w ogóle największym nauczycielem ludzkości. Gdyby nie był Synem Bożym, przez którego świat został stworzony, i gdyby nie był Zbawicielem mającym moc nas wszystkich doprowadzić do zmartwychwstania i życia wiecznego. Kto widzi w Nim tylko nauczyciela mądrości, choćby najwspanialszej i niewyobrażalnie głębokiej, ten musi pogodzić się z tym, że nie mamy już dostępu do Jego autentycznej nauki. Skoro bowiem od Jego odejścia od nas minęło już dwa tysiące lat, to Jego nauka, tak jak każda tylko ludzka nauka, musiała ulegać różnym uzupełnieniom, modyfikacjom i reinterpretacjom.

Gdyby Pan Jezus był tylko najwybitniejszym z wybitnych mędrcem, to chyba tylko ciaśni doktrynerzy mogliby domagać się skrupulatnej wierności Jego nauce. To przecież oczywiste, że żaden człowiek nie posiadł całej mądrości, a mądrość nawet największych mędrców ma swoje słabe punkty, które domagają się pogłębienia, uzupełnienia, a nawet korekty. Zresztą prawdziwi mędrcy zawsze cieszą się z tego, że ich uczniowie kwestionują i próbują pogłębić niedomyślane i niedopracowane fragmenty ich nauki.

Jednak Pan Jezus jest kimś nieskończenie większym niż wielki mędrzec. Jest samą Bożą Mądrością (por. 1 Kor 1,24; Mt 12,42). Stał się jednym z nas dla nas wszystkich, dla ludzi z wszystkich krajów i pokoleń. Ogłosiwszy Ewangelię przeznaczoną dla wszystkich kolejnych pokoleń i dokonawszy odkupienia nas wszystkich, On — Syn Boży — potrafił zatroszczyć się o to, ażeby w każdym kolejnym pokoleniu ludzie mieli autentyczny i nieomylny dostęp do Jego Ewangelii i Eucharystii.

Uczynił to przez dar Kościoła. W Jego Kościele i dzięki Kościołowi my, którzyśmy w Niego uwierzyli, możemy korzystać z Jego mocy zbawczych i poznawać autentyczną Jego naukę. Jak to napisał apostoł Paweł: Kościół jest „filarem i podporą prawdy” (1 Tm 3,15). Jest tak dlatego, że Chrystus Pan wywiązuje się ze swojej danej apostołom obietnicy, iż będzie On z nimi „przez wszystkie dni aż do skończenia świata” (Mt 28,20), oraz z obietnicy danej Piotrowi, że „co zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,19). Sam zaś Duch Święty czuwa nad tym, ażeby Kościół prawdy przyniesionej nam przez Chrystusa nie zgubił ani nic nie przeinaczył (por. J 14,26).

Rozpoznawczym znakiem, po którym my, wierzący w Chrystusa, możemy odróżnić Kościół przez Niego ustanowiony od innych wspólnot religijnych, ustanowił Chrystus Pan dwunastu apostołów. „Uświęć ich w prawdzie! — modli się Zbawiciel za swoich uczniów w noc przed swoją męką — Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem” (J 17,17n). Natomiast po swoim zmartwychwstaniu — On, jedyny Wysłannik swojego Ojca — ustanawia apostołów swoimi z kolei wysłannikami: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,21–23). Kilka dni wcześniej, podczas ostatniej wieczerzy, nakazał uczniom spełniać posługę uobecniania swojego Ciała, które za nas miało być wydane, i swojej Krwi, którą miał za nas przelać. Słowem, nie ma wątpliwości, że przez posługę apostołów Chrystus Pan chciał uobecniać swoje boskie posłannictwo Nauczyciela i Zbawcy.

Nowy Testament po wielokroć poucza nas, że słowo Boże naprawdę można zrozumieć tylko w Kościele. „To przede wszystkim miejcie na uwadze — powiada apostoł Piotr — że żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśniania” (2 P 1,20). Pismo Święte bowiem nie jest kronikarskim zapisem ważnych wydarzeń i pouczeń, w którym jednak zawiera się sporo miejsc niejasnych, siłą rzeczy prowokujących do rozmaitych i przeciwstawnych interpretacji. Jest ono raczej zwierciadłem danym Kościołowi, aby z jego pomocą przyglądał się swojej wierze i ją nieustannie pogłębiał oraz oczyszczał.

Wprawdzie przy lekturze Pisma Świętego można tego nie przyjąć do wiadomości, można nawet poszczególne wypowiedzi biblijne przeciwstawiać wierze Kościoła, ale samo Pismo Święte przestrzega przed takim sposobem korzystania z niego. Mianowicie już w czasach apostolskich znaleźli się ludzie, którzy usiłowali, odwołując się do listów apostoła Pawła, przeinaczać wiarę Kościoła, co apostoł Piotr ocenia następująco: „Są w tych listach trudne do zrozumienia pewne sprawy, które ludzie niedouczeni i mało utwierdzeni opacznie tłumaczą, tak samo jak i inne Pisma, na własną swoją zgubę” (2 P 3,16).

Również apostoł Paweł przestrzegał przed uzurpowaniem sobie zadań, do których w Kościele nie zostaliśmy powołani: „Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo — według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył” (Rz 12,3). I niejednokrotnie będzie Paweł przypominał, że do świętości i do świadczenia Chrystusowi jesteśmy powołani wszyscy, ale nauczycielami w Kościele zostali ustanowieni tylko niektórzy (Rz 12,7; l Kor 12,28n). Jest wolą samego Chrystusa, żeby było właśnie tak. To przecież On dał Kościołowi dwunastu apostołów, na wzór dwunastu patriarchów ludu izraelskiego, co niewątpliwie świadczy o tym, że chciał On, żeby Jego Kościół był widzialny oraz miał widzialnych pasterzy.

Tu warto przypomnieć sobie obietnice, które złożył Chrystus apostołom, że On sam będzie obecny w ich posłudze nauczycielskiej. „Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi” (Łk 10,16). Toteż kiedy słyszymy zarzuty pod adresem Kościoła, że zmienił w czymś naukę Chrystusa Pana, niech od razu uruchomi się w nas dzwonek alarmowy. Bo gdyby Kościół oficjalnie jako Kościół uczył inaczej niż Chrystus, znaczyłoby to, że Chrystus nie potrafi wywiązać się ze swoich obietnic, o których mówiliśmy wyżej, a więc że wierzymy w Niego na próżno.

Słowem, bardzo uważajmy, ażebyśmy przypadkiem — krytykując tę czy inną naukę Kościoła pod pozorem tego, że Chrystus uczył rzekomo inaczej — nie odrzucili w ten sposób samego Chrystusa.

Na koniec podam trzy uwagi, które mogą się Panu przydać we własnym myśleniu, ale również w dyskusji na ten temat, że także komunia pod jedną tylko postacią jest prawdziwą i pełną komunią. Zależy mi na tym, żeby to nie były żadne argumenty, tylko właśnie uwagi, spostrzeżenia. Warto nauczyć się z góry wierzyć Panu Jezusowi, że nauka Jego Kościoła jest Jego nauką.

 Otóż już w starożytności Eucharystię tylko pod postacią chleba zanoszono do chorych, i bezsprzecznie nikt wtedy nie wątpił, że otrzymuje całego Chrystusa, z Jego Bóstwem i Człowieczeństwem, duszą i ciałem, ciałem i krwią. Podobnie kiedy w dni postu zamiast odprawiania Eucharystii sprawowano liturgię „darów uprzednio konsekrowanych” — kapłan i wierni przyjmowali komunię tylko pod postacią chleba. I ponad wszelką wątpliwość była to pełna komunia.

Ponadto, proszę zauważyć, że bezpośrednio przed słowami, które Pan przytoczył w swoim liście, Pan Jezus mówił o samym tylko Chlebie z nieba i tylko o swoim Ciele: „»Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest Chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem Chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten Chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata«. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: »Jak On może nam dać [swoje] Ciało do spożycia?«” (J 6,48–52).

I ostatnia już uwaga: Eucharystię niewątpliwie od samego początku Kościół sprawował jako uobecnienie Ofiary Krzyża pod postaciami chleba i wina. Jednak pierwsi chrześcijanie nazywali ją „łamaniem Chleba”: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu Chleba i w modlitwach. (…) Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc Chleb po domach, przyjmowali posiłek z radością i prostotą serca” (Dz 2,42.46).


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Narzeczony nie do końca wierzący

Medycyna naturalna czy okultystyczna?

Lęk przed wolą Bożą

TEMU, KTO NIE MA, ZABIORĄ NAWET TO, CO MA

Zerwanie zakazanego owocu


komentarze



Facebook