Czarownica

„Tylko raz zapłakałam przy Tobie. Powiedziałeś, że boli Cię od tego głowa. Nigdy więc już tego nie zrobiłam. Nie wiem, skąd miałam na to siły. Jak matka może nie płakać, gdy odchodzi jej dziecko? Synku, przepraszam Cię, że nie wierzyłam w cud, w Twoje uzdrowienie. Niestety, każdego dnia widziałam Twoje coraz gorsze wyniki. Chciałam wierzyć, ale przeszkadzała mi moja wiedza. Wiedziałam, że musiałby w to wkroczyć Pan Bóg. Ale nie wierzyłam, że to zrobi, skoro dopuścił, byś zachorował. On nie może być tak okrutny, że bawi się nami i pokazuje swoje sztuczki... Przebacz mi, że byłam bezradna wobec Twojej choroby i śmierci. Chciałam jak najlepiej. Chciałam zaoszczędzić Tobie cierpień”.

Podałam kartkę Joli, psycholog prowadzącej naszą grupę wsparcia. Położyła ją na metalowym talerzu, na którym leżało już dziewięć innych kartek od osób, które pisały do bliskich zmarłych to, czego nie zdołały im powiedzieć za życia.

Jola podpaliła listy. Patrzyłam, jak wszystkie nasze niewypowiedziane na głos bóle pochłania różowo–czarny płomień. Przynajmniej przez parę minut wierzyłam, że to możliwe. Że można spalić ból.

Popłakałam się. Od pół roku nadrabiałam zaległości. Zadanie miałam ułatwione. Miesiąc po śmierci naszego synka Błażej oznajmił, że się wyprowadza. W dniu, kiedy powiesiłam na ścianach piętnaście fotografii Arka. Nie skomentował tego, ale kiedy je zobaczył, twarz mu stężała. Fotografie nie były głównym powodem jego odejścia. Choć na pewno były pretekstem. Właściwie przez cały miesią (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Czy zostaną po nich tylko garnki

Przeprowadzka

W imię ojca

Pożegnanie z Afryką

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (II)


komentarze



Facebook