Komunia pragnienia

Jestem człowiekiem starym i cieszę się, że jeszcze o własnych siłach dojdę do toalety. Tyle mam szczęścia, że raz na miesiąc ksiądz przynosi mi komunię świętą i mam możliwość wyspowiadania się. Ale tak bym chciał przyjmować komunię świętą jeszcze przynajmniej w niedziele. Słyszałem coś o komunii duchowej, ale nie wiem, jak się ją przyjmuje.

To jest cały worek tematów. Ten poruszony przez Pana przedstawię najpierw. Zacznę od przypomnienia, że w swoim czasie był nawet zwyczaj nawoływania do komunii duchowej. W niektórych parafiach istnieje on dzisiaj. Mianowicie dzwon kościelny nie tylko zwołuje wiernych pół godziny przed nabożeństwem, ale potem — w szczytowym momencie mszy świętej, podczas przeistoczenia — odzywa się ponownie. To drugie dzwonienie adresowane jest do tych wszystkich, którzy nie mogli przyjść na mszę — do chorych, do tych, którzy musieli zostać z małymi dziećmi albo z innych ważnych względów nie mogli wybrać się do kościoła — ażeby mogli przynajmniej duchowo łączyć się z Najświętszą Ofiarą i duchowo przyjąć komunię.

O komunii duchowej przypomniał w encyklice poświęconej tajemnicy Eucharystii Jan Paweł II. Znamienne, że w krótkim tekście znalazły się dwa odniesienia do obu chrześcijańskich tradycji, wschodniej i zachodniej. Pierwsze bowiem zdanie z wypowiedzi Papieża jest cytatem z XIV– –wiecznego teologa bizantyńskiego, Mikołaja Cabasilasa:

W Eucharystii znajduje swój kres wszelkie ludzkie pragnienie, ponieważ tu otrzymujemy Boga i Bóg wchodzi w doskonałe zjednoczenie z nami. Właśnie dlatego warto pielęgnować w duszy stałe pragnienie Sakramentu Eucharystii. Tak narodziła się praktyka „komunii duchowej”, szczęśliwie zakorzeniona od wieków w Kościele i zalecana przez świętych mistrzów życia duchowego. Św. Teresa od Jezusa pisała: „Kiedy nie przystępujecie do komunii i nie uczestniczycie we mszy świętej, najbardziej korzystną rzeczą jest praktyka komunii duchowej… Dzięki niej obficie jesteście naznaczeni miłością naszego Pana”.
   Encyklika Ecclesia de Eucharistia, 34

We wskazanym przez Papieża rozdziale 35. Drogi doskonałości św. Teresy od Jezusa znajduje się przejmujące porównanie Eucharystii do ognia:

Ogień, chociażby był wielki i silny, nie zagrzeje cię, jeżeli się trzymasz z daleka od niego. Nadal będzie ci zimno, choć może mniej, niż gdybyś go wcale nie widziała. Ale gdy się przybliżysz i ręce do niego wyciągniesz, zimno ustąpi i błogie ciepło cię owieje i przeniknie. Podobnie Pan Jezus jest wielkim ogniskiem, rozszerzającym wszędzie wokół siebie ciepło swojej miłości. Ale dobrze zagrzeje się przy tym Ogniu ten tylko, kto będzie przy Nim blisko. Gdy duszę ogarnia pragnienie przyjęcia Go i złączenia się z Nim, jedna chwila przebyta przy Nim pozostawia ją rozgrzaną na długie godziny.

Jak się przyjmuje komunię duchową? Po prostu pragnieniem, dlatego nazywamy ją również komunią pragnienia. Taką prośbę serdeczną, żeby Pan Jezus raczył przyjść do mnie i być ze mną, chociaż nie mogę Go przyjąć sakramentalnie, można kierować do Niego, słuchając radiowej mszy świętej. Albo łącząc się duchowo z mszą odprawianą w najbliższym kościele. Dobrze jest wtedy najpierw upokorzyć się przed Panem Jezusem i wyznać Mu swoją niegodność, i dopiero potem prosić Go o przyjście do mojej duszy, choć nie mogę Go teraz przyjąć sakramentalnie.

Niektórzy — nawet jeżeli tego dnia przystąpili do komunii sakramentalnej — przyjmują komunię pragnienia, ilekroć wstępują do kościoła choćby tylko na krótko, na adorację Najświętszego Sakramentu. Są tacy, którzy mają zwyczaj przyjmować komunię pragnienia codziennie podczas modlitwy wieczornej, a zazwyczaj są to ci sami, którzy do sakramentu komunii świętej przystępują często, a nawet codziennie.

Błogosławione jest to pragnienie zbliżenia się do tego Świętego Ognia, który napełnia Bożą miłością! Pisał o tym we wspomnianej encyklice Jan Paweł II:

Pięknie jest zatrzymać się z Nim i jak umiłowany Uczeń oprzeć głowę na Jego piersi (por. J 13,25), poczuć dotknięcie nieskończoną miłością Jego Serca. Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim „sztuką modlitwy”, jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!

Możliwość przyjmowania komunii pragnienia jest wielką szansą religijną dla tych ludzi, których Kościół nie odważa się dopuścić do komunii sakramentalnej. Dzisiaj są to przede wszystkim ci katolicy, którzy żyją w związkach bez ślubu kościelnego. W życiu wysłuchałem setek wyznań, jak ciężko może być człowiekowi wierzącemu w momencie, kiedy większość uczestników mszy świętej przystępuje do stołu Pańskiego, a mnie komunii przyjąć nie wolno. Wielka jest wtedy wdzięczność takiego człowieka, kiedy zwróci mu się uwagę na to, że przecież może przyjmować przynajmniej komunię pragnienia.

Z reguły jednak pojawia się podczas takiej rozmowy pytanie, czy taką komunią pragnienia nie obrażę Pana Jezusa, skoro przecież żyję w grzechu. Sam fakt, że człowiek takiego niepokoju doświadcza, dobrze świadczy o jego zmyśle wiary. Zazwyczaj podpowiadam wtedy takiej osobie, ażeby do komunii pragnienia starała się przystępować w postawie ewangelicznego celnika, który „stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” (Łk 18,13). Pamiętamy, jak wysoko ocenił Pan Jezus wiarę tego celnika.

Dodajmy, że komunię duchową zaleca katolikom żyjącym w związkach niesakramentalnych sama nawet Stolica Apostolska. Słowa Kongregacji Nauki Wiary zawarte w dokumencie z 14 września 1994 roku sformułowane są w duchu prawdziwie matczynej troski Kościoła o dobro tych wiernych:

Koniecznie trzeba pouczać zainteresowanych wiernych, że ich udział w życiu Kościoła nie ogranicza się wyłącznie do kwestii przyjmowania Eucharystii. Należy pomagać tym wiernym w głębszym zrozumieniu wartości udziału w eucharystycznej ofierze Chrystusa, komunii duchowej, modlitwy, medytacji słowa Bożego, dzieł miłosierdzia i sprawiedliwości.
   List Annus Internationalis Familiae, 6

Ostatnie pytanie związane z tematem komunii duchowej, które bywa stawiane, zapewne wyda się u nas w Polsce nieco egzotyczne: Czy zachęcać do komunii duchowej osobę nieochrzczoną, która uwierzyła w Chrystusa, ale przyjęcie chrztu wiąże się dla niej z jakąś trudnością niemal nie do pokonania? Nie zapomnę dramatycznego świadectwa, które na temat komunii duchowej złożył hinduski biskup Walerian D’Souza, w przemówieniu wygłoszonym 22 kwietnia 1998 roku podczas Synodu Biskupów w Rzymie. Mówił o niewyobrażalnej wręcz nietolerancji spotykającej hinduistów i muzułmanów, którzy uwierzyli w Chrystusa i chcieliby przyjąć chrzest:

Zgodnie z hinduskim prawem prywatnym hinduista, który przyjmuje inną religię, zostaje zupełnie wydziedziczony. Konwertyci z islamu narażeni są na prześladowania, a czasem ponoszą nawet męczeńską śmierć. Ogólnie hindusi nastawieni są wrogo do chrześcijaństwa. Nawet wtedy, gdy zachowują się przyjaźnie, uznają za przekleństwo przejście na chrześcijaństwo członka własnej rodziny. Trudno konwertytom znaleźć osobę, która zechce ich poślubić. Nawet siostrom hinduski, która przyjęła chrzest, trudno wyjść za mąż.

W tej sytuacji — opisywał biskup hinduski sytuację w swojej diecezji — duszpasterze nieraz doradzają katechumenom czekać z przyjęciem chrztu na bardziej bezpieczny dla nich moment, starają się tylko podtrzymać w nich pragnienie chrztu, a zarazem uczą ich — choć jeszcze nie zostali ochrzczeni — przyjmowania Pana Jezusa w komunii duchowej.

W niektórych krajach pojawia się czasem jeszcze inny problem. Mianowicie z powodu braku kapłanów wspólnota wiernych może być przez wiele miesięcy pozbawiona mszy świętej, tak że wierni niedzielne nabożeństwa muszą odprawiać sobie sami, bez możliwości przyjęcia komunii świętej. Tu i ówdzie próbowano sobie radzić z tym problemem w sposób niezgodny z nauką Kościoła, poprzez odprawianie fałszywej mszy przez kogoś niemającego święceń kapłańskich, dlatego Kongregacja Nauki Wiary przypomniała z całą stanowczością, że głód Eucharystii można przecież zaspokajać wówczas przez komunię duchową.

Poszczególnym wiernym czy wspólnotom, którzy z powodu prześladowań lub braku kapłanów są pozbawieni, przez dłuższy czy krótszy czas, możliwości celebrowania świętej Eucharystii, nie brakuje jednak łaski Odkupiciela. Jeśli ożywiani wewnętrznie pragnieniem sakramentu i zjednoczeni w modlitwie z całym Kościołem wzywają Pana i wznoszą do Niego swoje serca, w mocy Ducha Świętego żyją w komunii z Kościołem, żywym Ciałem Chrystusa, i z samym Panem. Chociaż zjednoczeni z Kościołem za pośrednictwem pragnienia sakramentu, wydawaliby się zewnętrznie dalecy od niego, to wewnętrznie i rzeczywiście są w komunii z nim i dzięki temu otrzymują owoce sakramentu. Ci natomiast, którzy [samowolnie] dążą do przyznania sobie prawa do sprawowania misterium Eucharystii, kończą zamknięciem się ich wspólnoty w sobie samej.
   List Sacerdotium ministeriale z 6 sierpnia 1983 roku


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Niepokój, czy ja naprawdę kocham Boga

Wola Boża wczoraj i dziś

Podpiłowana kierownica

PRZYSZEDŁEM RZUCIĆ OGIEŃ NA ZIEMIĘ

Czy obowiązuje błędne sumienie?


komentarze



Facebook