Na progu

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Pewnego ranka, otwierając okiennice, zobaczyłem siedzącą na progu mojego domu ładną kobietę. Ubrana była przedziwnie: spódnica i bluzka z kolorowych skrawków materiału, włosy rozczochrane, ufarbowane w kolorowe pasemka, na dodatek była bosa. Wyglądała jak istna Łoblodra z Łobornik. Siedziała na progu i nic nie mówiła, tylko się uśmiechała. Rzekłem do niej:

– Dlaczego tu siedzisz, jak taka Łoblodra z Łobornik? Lepiej sobie stąd idź. Mogę ci dać piątala na drogę, ale nie siedź tutaj, bo jeszcze ludzie sobie coś pomyślą.

Ona, nic nie mówiąc, wstała i uwodzicielsko się uśmiechnąwszy, puściła do mnie bezczelnie oko. Po czym pomachała mi ręką i poszła.

Spacerowałem tego samego dnia po mieście i wszedłem do otwartego na oścież kościoła. Była to bardzo nastrojowa stara świątynia, wokół ścian liczne marmurowe nagrobki, powietrze miało zapach starej cegły, a słońce wpadające przez witraże w oknach układało się na podłodze w barwne plamy. Nikogo w niej nie było i panowała tu cisza. Naprzeciw ołtarza na lektorium leżała otwarta Biblia. Chyba dopiero co skończyło się nabożeństwo, bo na ołtarzu paliły się jeszcze świece. Podszedłem do lektorium i zacząłem czytać od miejsca, na którym Księga była otwarta:

»Jaśniejąca jest i nigdy blasku nie traci Mądrość. Łatwo ją widzą, którzy ją miłują, i znajdą ją, którzy jej szukają. Uprzedza pożądających (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Gniew Boży

Świeże powietrze

Antropologia

Gibanie

Samuelu, Samuelu!


komentarze



Facebook