Archwium > Numer 361 (09/2003) > Szukającym drogi > Maryja zawsze Dziewica

Maryja zawsze Dziewica

Mam dwa związane ze sobą pytania, ale przedtem napiszę, do którego punktu pomocy chyba nie potrzebuję. Otóż nie sprawia mi trudności prawda wiary, że Pan Jezus urodził się z Dziewicy. Rzeczywiście byłoby to dziwne, gdyby Syn Ojca Przedwiecznego miał jeszcze ludzkiego ojca. Zresztą o tym, że urodził się On z Dziewicy, wyraźnie mówią Ewangelie (Mt 1,18–25; Łk 1,26–38).

Ponadto mam już rozwiązany problem „braci” Jezusa (Mk 6,3). Od momentu, kiedy zorientowałem się, że Jakub i Józef, czyli dwaj pierwsi Jego „bracia” wymienieni z imienia — jako synowie „siostry Matki Jego, Marii, żony Kleofasa” (J 19,25; por. Mt 27,56; Mk 15,47; 16,1) — nie byli Jego braćmi rodzonymi, nie mam wątpliwości, że Maryja nie miała innych dzieci poza Jezusem. Zresztą tylko tak można wyjaśnić, dlaczego umierający Jezus oddał ją w opiekę komuś spoza rodziny (J 19,27).

Pozostały jednak dwie wątpliwości. Po pierwsze, podobno Kościół naucza, że Maryja, rodząc Jezusa, nie utraciła zewnętrznych znamion dziewictwa. Jak to możliwe, skoro urodziła Go jak każda kobieta? Dlaczego Kościół przywiązuje wagę do tego szczegółu?

Po drugie, owszem, Maryja nie miała więcej dzieci, to jest pewne. Była jednak żoną Józefa. O ile wiem, Pismo Święte nie mówi nic o tym, że Józef złożył ślub czystości. Nie ma też nic zdrożnego w normalnym współżyciu małżeńskim, przecież sam Pan Bóg tak stworzył człowieka. Zatem skąd wiemy, że Maryja była dziewicą aż do śmierci?

 

Ma Pan rację: jest coś bardzo intrygującego w tym, że Kościół przywiązuje taką wagę do prawdy o dziewictwie Matki Najświętszej. Po raz pierwszy uświadomiłem to sobie, kiedy zorientowałem się, jak mocno drwili sobie z tej prawdy starożytni przeciwnicy chrześcijaństwa. Gdyby dziewictwo Maryi było dla orędzia ewangelicznego tylko drugorzędnym szczegółem, prawda ta roztopiłaby się w czyśćcowym ogniu kpin i szyderstw, które na jej temat wypowiadano. Tymczasem chrześcijanie, odpierając te zarzuty, tym bardziej uświadamiali sobie, że wiara w dziewiczość Maryi jest sprawdzianem autentyczności naszej wiary w Chrystusa.

Zarzuty szły w dwóch kierunkach. Jedni, dopatrując się podobieństwa do pogańskich opowieści o dziewiczych narodzinach takiej czy innej postaci mitycznej, szydzili sobie: Czym Maryja, zwyczajna i uboga dziewczyna, mogła zachwycić Boga, że chciał mieć z nią dziecko? 1 Kiedyś znów święty Justyn (†166) usłyszał „dobrą radę” pod adresem chrześcijan: opowieść o dziewiczym urodzeniu Jezusa przypomina mit o dziewicy Danae, która miała dziecko z Zeusem, zrobicie zatem mądrze, jeśli uznacie, że wasz Jezus miał rodziców jak każdy człowiek i „przestańcie zmyślać cudowne opowieści, bo się narażacie na zarzut, że błaznujecie tak jak Grecy” 2.

Drugi zarzut sprowadzał się do oszczerczego „wyjaśnienia”, że chrześcijanie wierzą w dziewicze narodzenie Jezusa, ponieważ próbują w ten sposób zatuszować cudzołóstwo, którego miała się dopuścić Maryja, a którego owocem byłby Jezus. „Mąż jej, cieśla — z największą przykrością powtarzam ten zarzut, sformułowany w ewidentnie złej woli — wypędził ją, gdy jej dowiódł cudzołóstwa, a ona, wygnana przez męża i zhańbiona, tułała się po świecie, aż potajemnie urodziła Jezusa” 3.

W odpowiedzi na pierwszy zarzut chrześcijanie zwracali uwagę na radykalne niepodobieństwo pogańskich mitów o dziewiczych narodzinach w stosunku do prawdy ewangelicznej o przyjściu na ten świat naszego Zbawiciela. W przekazie ewangelicznym nie ma nawet śladu bluźnierczych pomysłów o seksualnym pożądaniu kobiety przez boga ani o seksualnym złączeniu boga z dziewicą. Dziewicze narodziny Zbawiciela wyrażają natomiast prawdę, której nawet przeczucia nie znajdziemy w mitach pogańskich: że Jezus, prawdziwy człowiek, nie jest zwyczajnym człowiekiem, ale jest Synem samego Boga, a Jego przyjście do nas jest dziełem miłosiernego pochylenia się Boga nad nami, aby nas ratować na życie wieczne.

Z kolei drugi zarzut był szyty tak grubymi nićmi, że wystarczyło zwrócić uwagę na to, iż wszystkie bez wyjątku ewangeliczne wzmianki o małżonkach Maryi i Józefie, wskazują na idealną wręcz między nimi harmonię (por. Mt 1,18–25; 2,13–15.19–23; Łk 2,4–7.16.33.39–51). Ponadto autorzy tego oszczerstwa albo nie wiedzieli, albo z nienawiści o tym zapomnieli, że przed Sanhedryn nigdy nie dopuszczano osób z nieprawego łoża (por. Pwt 23,3), Jezus zaś został osądzony również przez ten religijny trybunał, nie tylko przez Piłata.

Pyta Pan, czy Kościół rzeczywiście naucza, że Maryja Jezusa nie tylko poczęła dziewiczo, ale również dziewiczo urodziła i nigdy nie przestała być dziewicą — a jeśli tak, to jakie są podstawy biblijne tej wiary. Otóż faktycznie, tak właśnie Kościół wierzy. Potwierdzamy w ten sposób naszą absolutną pewność, że przez Maryję stała się rzecz jedyna w dziejach, której do końca nie pojmą nawet aniołowie: oto Syn Boży, Bóg prawdziwy, stał się człowiekiem! I to nie jest żaden symboliczny przekaz ani szyfr transcendentalny. Naprawdę Bóg prawdziwy przyjął ludzką naturę, naprawdę stał się jednym z nas! Stało się to w Maryi i przez Maryję!

Przynajmniej od czasu do czasu warto odnowić w sobie zdumienie, że wejście Syna Bożego do naszej ludzkiej rodziny to coś poniekąd niemożliwego, a przecież stało się to naprawdę! Poetycki wyraz temu zdumieniu dał kiedyś święty Efrem Syryjczyk (†373): „Ogień był w łonie Panny, a nie spłonęła od Jego płomienia. Obejmowała rozpalony Ogień, nosiła Go bez szwanku. Płomień stał się ciałem i dał się Jej pieścić w rękach” 4.

Już prawie dwieście lat przed Efremem dawał wyraz temu zdumieniu święty Ireneusz (†202), zwracając uwagę na to, że nie ludzie, ale sam Bóg tak chciał, żeby macierzyństwo Maryi było dziewicze: „Miało przyjść do ludzi zbawienie, jakiego się nie spodziewali, dlatego za sprawą Boga stało się to przez narodzenie z Dziewicy, jakiego się nie spodziewano. Bóg znak dał w ten sposób i nie człowiek to sprawił” 5.

Żyjący więcej niż tysiąc lat po Ireneuszu święty Tomasz z Akwinu (†1274) — jakby podsumowując naukę setek i tysięcy nauczycieli Kościoła, którzy żyli przed nim — napisze: Chrystus Pan chciał w taki sposób się narodzić, aby „ujawnić zarówno prawdę swego ciała, jak i swoją boskość. Aby prawdę swego ciała ujawnić, rodzi się z kobiety. Lecz aby ujawnić swoją boskość, rodzi się z dziewicy” 6.

Czy są teksty biblijne, które by sugerowały, że Maryja, rodząc Jezusa, pozostała dziewicą? Ojcowie Kościoła odwoływali się tu do słów: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna” (Mt 1,23). Zgodnie z porządkiem natury, jeżeli poczęła, to znaczy, że nie jest już dziewicą; tym bardziej nie jest dziewicą ta, która urodziła. Tylko w macierzyństwie Maryi miał miejsce ten cud, że jako Dziewica poczęła i jako Dziewica urodziła.

Jeszcze co najmniej trzy inne teksty biblijne dawały Ojcom okazję do kontemplowania tej prawdy, że rodząc się z Maryi, Syn Boży nie naruszył w niej nawet cielesnych znamion dziewictwa. Bardzo tylko Pana proszę o powstrzymanie się od reakcji typu „to mnie przekonuje”, „to mnie nie przekonuje”. Wypowiedzi Ojców, które teraz przytoczę, są przecież owocem kontemplowania przez nich tej niepojętej prawdy, że Syn Boży raczył stać się jednym z nas.

Pierwszym z tych tekstów jest proroctwo Izajasza:

Zanim odczuła skurcze porodu, powiła dziecię,
   zanim nadeszły jej bóle, urodziła chłopca.
   Kto słyszał coś podobnego? (Iz 66,7).

Jak wiadomo, duchowe znaczenie tego typu wypowiedzi jest zazwyczaj wielopiętrowe. Fakt faktem, że już święty Ireneusz widzi w tym proroctwie zapowiedź niezwykłych narodzin Emmanuela 7. Nawet sposobem swojego narodzenia zapowiedział On początek świata nowego, świata wolnego od grzechu i jego następstw (por. Rdz 3,16).

Drugim tekstem (a raczej całym biblijnym tematem), który dawał Ojcom okazję do kontemplowania dziewiczego macierzyństwa Maryi, było postrzeganie w Chrystusie nowego Adama, założyciela nowej ludzkości (m.in. Rz 5,12–21; 1 Kor 15,21n.45–49). Otóż już narodziny tego nowego Adama — powie święty Grzegorz z Nyssy (†394) — powinny się istotnie różnić od narodzin zwyczajnych grzeszników: „Ponieważ ta, która przez grzech wprowadziła do natury śmierć, została skazana na rodzenie w smutku i boleściach, zupełnie słuszną było rzeczą, żeby Matka Życia w radości poczęła i w radości wydała na świat” 8.

Natomiast zupełnie niezwykłą medytację zostawił nam święty Hieronim (†419), który proroctwo z Ez 44,1–3 o skierowanej na Wschód bramie Świątyni, zamkniętej, bo przeznaczonej dla jednego tylko Pana, odnosi zarówno do Maryi, jak i do Grobu, z którego On zmartwychwstał, nie naruszając jego pieczęci:

Słowa: „Oto Dziewica pocznie i porodzi”, wskazują na to, co się stało. Natomiast słowa: „Urodzenie Jego któż wypowie?” (Iz 53,8 LXX), podkreślają, że nie pojmiemy sposobu Jego urodzenia. Święta Maryja, Matka i Dziewica — Dziewica przed urodzeniem i Dziewica po urodzeniu. Zdumiewam się, jak to możliwe, że Dziewiczy urodził się z Dziewicy, a po urodzeniu Dziewiczego Matka pozostała Dziewicą. Chcecie wiedzieć, jak to możliwe? „Zamknięta była brama” (Ez 44,2), a wszedł przez nią Jezus. Nie ma wątpliwości, dlaczego była zamknięta. Ten, który przeszedł przez zamkniętą bramę, nie był zjawą, nie był duchem, prawdziwie był ciałem. Sam powiedział: „Dotknijcie i przekonajcie się, bo duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” (Łk 24,39). Miał ciało, miał kości, a brama była zamknięta. Jak przez drzwi zamknięte przeszły kości i ciało? Jak wszedł Ten, którego nie widzimy, ani że wchodzi, ani skąd wszedł? Nie wiesz, jak się to stało, przypisz zatem to mocy Bożej. Mocy Bożej to przypisz, że urodził się z Dziewicy, która również po porodzie pozostała Dziewicą 9.

Myślę, że w świetle tej medytacji nietaktem wobec Matki Najświętszej byłoby przekonywanie kogokolwiek, że wytrwała ona w dziewictwie aż do końca życia. „W dramacie zbawienia nie jest tak — napisał kiedyś kard. Ratzinger — że Maryja miałaby rolę do odegrania, aby potem zejść ze sceny, jak ktoś, czyj występ się skończył”. Właśnie tak widział rolę Maryi zwalczający jej kult cesarz Konstantyn V (740–775), znany niszczyciel świętych obrazów. Porównywał on wulgarnie Matkę Bożą do mieszka, który jest cenny tylko wtedy, kiedy jest w nim złoto. Jej znaczenie — zdaniem tego bluźniercy — skończyło się z chwilą urodzenia Syna i podobnie jak mieszek, w którym nie ma złota, stała się bezwartościowa. Jak Pan widzi, niczego ten człowiek nie rozumiał z miłości Boga do człowieka.

Zatem to nie przypadek, że prawdę o wiecznym dziewictwie Maryi Kościół musiał przypominać zwłaszcza w okresach zagrożenia prawdy o Chrystusie — w czasach zmagań z nestorianizmem, monofizytyzmem, monoteletyzmem oraz ikonoklazmem. Święty papież Leon Wielki takie oto zdanie umieścił w swoim liście chrystologicznym do patriarchy Konstantynopola Flawiana, który napisał w roku 449 w obliczu zagrożenia monofizyckiego: „Poczęty zaś został [Pan nasz Jezus Chrystus] z Ducha Świętego w łonie Dziewicy Matki, która tak Go wydała na świat bez naruszenia swego dziewictwa, jak Go w nienaruszonym dziewictwie niegdyś poczęła”. Warto wiedzieć, że sobór chalcedoński uznał ten list za swój własny dokument 10.

W historii upominania się Stolicy Apostolskiej o prawdę maryjną nie zabrakło nawet polskiego akcentu. Mianowicie papież Paweł IV w bulli dogmatycznej z 7 sierpnia 1555 roku przestrzega wiernych przed nauką szerzącego się w Polsce i Czechach socynianizmu: „[W trosce o wiernych upominamy] tych, którzy twierdzą, że nasz Zbawiciel nie został poczęty według ciała za sprawą Ducha Świętego w łonie świętej i zawsze Dziewicy Maryi, lecz jak inni ludzie i z nasienia Józefa, albo że Najświętsza Maryja Panna nie jest prawdziwą matką Boga i nie pozostała w nienaruszonym dziewictwie przed narodzeniem, przy narodzeniu i po narodzeniu”.

Trudno zaś się dziwić, że socynianie odrzucali kult Maryi, skoro zwątpili w boskość Chrystusa Pana. Przy okazji warto przypomnieć, że gorąca dyskusja o Skład Apostolski, która miała miejsce w protestanckiej teologii niemieckiej w roku 1892, a która dotyczyła pytania, czy można być chrześcijaninem, nie wierząc w dziewictwo Matki Najświętszej, ogromnie wzmocniła tzw. teologię liberalną, która już wkrótce zaczęła szerzyć w tamtym środowisku zwątpienie w samego Chrystusa.

Zmierzajmy do końca. Podana przez Pana argumentacja, że przecież współżycie małżeńskie zostało pomyślane przez samego Stwórcę jako znak i sposób okazywania wzajemnej miłości, dotyczy każdego zwyczajnego małżeństwa. Jednak związek Maryi i Józefa nie był zwyczajnym małżeństwem. Tym dwojgu sam Ojciec Przedwieczny powierzył swojego Syna. Nie podrzucił, tylko powierzył, tzn. i Maryja, i Józef świadomie podjęli posługę rodzicielską wobec Syna Bożego, kiedy raczył stać się dla nas wszystkich Synem Człowieczym. Nie da się nawet wyobrazić, że tak niepojęte powołanie było tylko jednym z wielu ich obowiązków małżeńskich. Posługa rodzicielska wobec Jezusa stała się niewątpliwie całym sensem małżeństwa Maryi i Józefa. Znakiem tego była dozgonna dziewiczość ich związku.

Święty Tomasz z Akwinu podaje cztery wielkie argumenty, dlaczego powinniśmy odrzucić wszelkie pomysły, że po urodzeniu Syna Maryja podjęła współżycie małżeńskie:

1. „Uwłaczałoby to Chrystusowi, gdyby On, Jednorodzony Syn Ojca, nie był jedynym Synem Maryi jako najdoskonalszy jej Owoc”.

2. „Błąd ten wyrządza krzywdę Duchowi Świętemu, którego przybytkiem było to dziewicze łono, w którym ukształtowało się ciało Chrystusa; nie godziło się, żeby później zostało ono znieważone przez współżycie z mężem”.

3. „Uwłaczałoby to godności i świętości Matki Bożej. Okazałaby się ona największą niewdzięcznicą, gdyby nie zadowoliła się takim Synem i gdyby zdecydowała się utracić przez współżycie małżeńskie to dziewictwo, które zostało w niej cudownie zachowane”.

4. „Byłoby to przypisywaniem Józefowi wielkiej zuchwałości, gdyby usiłował sprofanować tę, o której od anioła wiedział, że z Ducha Świętego poczęła Boga” 11.


1 Tak szydził, w swojej opublikowanej w roku 177 książce, niejaki Celsus z Aleksandrii, por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, 1,39.
2 Święty Justyn, Dialog z Żydem Tryfonem, 1,67,2.
3 Por. Orygenes, Przeciw Celsusowi, 1,28.
4 Ojcowie Kościoła greccy i syryjscy, Teksty o Matce Bożej, tłum. Wojciech Kania, Beatam me dicent, t. 1, Niepokalanów 1981 s. 44.
5 Św. Ireneusz, Zdemaskowanie i zbicie fałszywej wiedzy, 3,21,6. Obszerne rozdziały 21 i 22 trzeciej księgi tego dzieła poświęcone są w całości tematowi dziewiczego macierzyństwa Maryi.
6 Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, 3 q. 28 a. 2 ad 2.
7 Św. Ireneusz, Wykład nauki apostolskiej, 54.
8 Św. Grzegorz z Nyssy, Homilia 13 do Pieśni nad pieśniami.
9 Św. Hieronim, Homilia na Jana Ewangelistę, 1,1–14.
10 Lista oficjalnych przypomnień Kościoła, że wierzymy w wieczne dziewictwo Matki Bożej, jest długa: list papieża Hormizdasa z 26 marca 521 roku do cesarza Justyna, Kanon 3 II soboru konstantynopolitańskiego (553 rok), list papieża Pelagiusza I z 3 lutego 557 roku do króla Childeberta, Kanon 3 synodu laterańskiego z roku 649 odbytego pod przewodnictwem świętego papieża Marcina I, symbol wiary synodu toletańskiego XVI z roku 693 itd.
11 Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, 3 q. 28 a. 3.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kiedy dziecko odchodzi od wiary

Ogień z nieba

Problem współpracy ze złem

Wątpliwości moralne związane z badaniem nasienia

"Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki"


komentarze



Facebook